contador gratis Skip to content

10 rzeczy, które mogę oderwać od wiejskiej mamy

10 zalet życia na wsi z perspektywy mamy
MiguelRPerez / Pixabay

Moje przyjaciółki z miast i podmiejskich mam sprawiają, że jestem głupia zazdrosna. Mają Wi-Fi i Starbucks, oświetlone ulice i chodniki. Nie pamiętam, kiedy ostatnio korzystałem z chodnika, ponieważ mieszkam w szczerym polu. Marzę o zwykłych sklepach spożywczych i o tym, jak to jest mieszkać przy ślepej uliczce, gdzie moje dzieci mogą jeździć na rowerach i strzelać do kosza. Moja wyobraźnia staje się zielona z zazdrości o niesamowite rzeczy, których moi znajomi mamy z miasta mogą doświadczyć – na przykład wieczorne wyjścia dziewcząt w barze.

Widzisz, mieszkam na wsi, gdzie moje podwórko jest często wykorzystywane jako miejsce spotkań lokalnych czarnych niedźwiedzi i łosi (nawet nie żartuję). Mamy tu porę błotną i porę czarnych much. Ale mimo że czasami czuję się frustrująco znudzony i oderwany od mojego życia na wsi, jest kilka niesamowitych rzeczy, którym mogę ujść na sucho, których matki z miast i podmiejskich generalnie nie mogą.

Na przykład mogę…

1. Opalaj się nago – o ile nie ma tu dzieci. Aha, i potrzebowałbym kufla DEET, żeby owady nie pożerały mnie żywcem. Ale hej, żadnych śladów opalenizny!

2. Praktycznie oczekuje się, że kupię alkohol hurtowo, ponieważ sklep spożywczy z okropnym wyborem naparów jest 30 minut w jedną stronę, a sklep z niesamowitym wyborem składników koktajli to godzina w drugą stronę. Witam, pudełka wina.

3. Moje dzieciaki potrafią krzyczeć i wrzeszczeć, a nawet być piekielnym ogniem bez sąsiada w zasięgu słuchu. Wiesz, czego jeszcze nie słyszą? Próbuję śpiewać do Adele, podczas gdy wyrywam chwasty z ogrodu.

4. Nikogo nie obchodzi, co noszę do szkoły, ponieważ wszyscy nosi flanelowe koszule i 6-letnie spodnie do jogi. Ponadto większość ludzi wsadza swoje dzieci do autobusu na patykach. Więc tak naprawdę wszystko, co muszę zrobić rano, to zarzucić płaszcz na piżamę, podczas gdy tasuję dziecko do skrzynki pocztowej na poboczu drogi.

5. Nikt nie zadzwoni do CPS, jeśli pozwolę swoim dzieciom wspiąć się na drzewo lub bawić się samotnie, podczas gdy ja patrzę – sap! – okno jadalni. Porozmawiaj o skandalach, prawda? Tutaj piję kawę z podniesionymi nogami, a moje dzieci bawią się na zewnątrz na huśtawce z opony.

6. Mogę powiesić pranie na dworze bez obawy, że sąsiedzi osądzą mnie za to, że pozwoliłam moim majtkom latać na wietrze.

7. Urok krawężnika to niewiele więcej niż kilka dobrze rozmieszczonych żywopłotów i skrzynka pocztowa, która wisi na drzewie, aby pług śnieżny nie przewrócił go zimą.

8. Nie mamy odbioru śmieci. Mamy lokalne wysypisko, w którym znajduje się sekcja „po raz drugi”, w której kupuję nowe fajne rzeczy do mojego domu (witaj, shabby chic). Nie uwierzysz w głupie rzeczy, które upcyklingowaliśmy – od starych słoików po meble ogrodowe z palet. Tutaj Pinterest naprawdę mógłby się przydać, gdybyśmy tylko mieli Wi-Fi.

9. Kiedy spotykamy się w naszym domu, zwykle trwają one cały dzień i obejmują każdego, kto chce przyjść. Rodzice piją wino i jedzą przekąski, podczas gdy dzieci mają plamy z trawy i ugryzienia przez robaki, które biegają po podwórku, dopóki nie są na tyle zmęczone, by przespać podróż do domu. To trochę jak połączenie biwaku i przedszkola.

10. Nikt nie myśli o zbieraniu węży, żab, robaków (żywych lub martwych) ani ptasich gniazd, które spadły z drzewa. Nasza weranda wygląda jak mokry sen przyrodnika.

Więc chyba nie mam tego tak źle. Każde miejsce ma oczywiście swoje zalety i wady. I chociaż uwielbiam mój wiejski styl życia, który graniczy z zagospodarowaniem terenu, nie będę kłamać – nadal cierpię z zazdrości na wygodę moich przyjaciółek z miast i przedmieść. Zdecydowanie są dni, kiedy zamieniłbym linię drzew na panoramę miasta.