contador gratis Skip to content

10 rzeczy, które wiem o wychowywaniu dużej rodziny

duża rodzina
Shutterstock

Mój mąż i ja nigdy nie zakładaliśmy „dużej” rodziny. Gdyby któreś z nas podczas randkowania ogłosiło, że chce mieć rodzinę tej wielkości, drugie uciekłoby z krzykiem w stronę wzgórz. Dobrze, on na pewno. Teraz, gdy już go mamy, jest to niesamowite doświadczenie. Kochamy naszą rodzinę i nie wyobrażamy sobie jednego dziecka mniej.

Wydaje się, że w dużych rodzinach jest mniej i dalej niż w poprzednich pokoleniach, więc zwykle pojawia się ciekawość, jak to wszystko działa. Oto 10 rzeczy, które wiem o wychowywaniu dużej rodziny…

1. „Duży” to termin subiektywny.

Dla niektórych osób więcej niż dwoje dzieci to „duże”. Dla mnie, mając pięcioro dzieci w domu, myślę, że siedmioro lub więcej to „duże”. Wszystko jest kwestią perspektywy. Przyjąłem do wiadomości, że dla większości ludzi pięcioro to duża rodzina. Myślę, że to taka sama idea, czym jest „stare”. Zawsze jest co najmniej dwadzieścia lat starsze od twojego obecnego wieku. Lub 30.

2. Zapomnij o spontaniczności.

Przy dużej rodzinie wszystko wymaga planowania. Kiedyś pod wpływem chwili zdecydowałem, że wybieramy się na wycieczkę dzień wcześniej. Całe pranie było gotowe, więc czemu nie? Tak. Pięć godzin zajęło nam wyjście za drzwi.

3. Dodaj czas podróży.

Jeśli przejazd z klanem zajmuje przeciętnej osobie cztery godziny, licz na to, że podróż z klanem zajmie od sześciu do ośmiu. Przerwy na nocnik, zmiana pieluch, karmienie niemowląt, wypuszczanie dzieci na postój, żeby nie zaczęły żuć fotelików w celu spalenia energii – wszystkie te przerwy wymagają czasu. A potem czas na ponowne załadowanie ich wszystkich.

4. Pożegnaj się z czasem prywatnym.

Liczba dzieci w domu bezpośrednio koreluje z ogromnym potencjałem przeszkadzania im we wszystkim. W tym między innymi romantyczny czas ze współmałżonkiem. Jeśli potrafisz poradzić sobie z romansem w czasie potrzebnym na przeniesienie ładunku, to jesteś złoty. Jeśli nie, możesz mieć kłopoty. (Pomaga też zamek w drzwiach do pralni).

5. Pranie nigdy się nie kończy.

Och, moje słowo. Mogę szczerze powiedzieć, że jeszcze nie straciłem dziecka w pralni, albo ktoś został uwięziony przez lawinę niezrównanych skarpet. Jednak potencjał istnieje.

6. Marzenia się zmieniają.

Tam, gdzie kiedyś moje marzenia o wygrywaniu lotto polegały na podróżowaniu do egzotycznych miejsc, teraz marzę o urządzeniach przemysłowych. Podwójny zestaw przemysłowych pralek i suszarek. Spacer po zamrażarce. Pokój dla każdego dziecka, także tego, które aktualnie dzieli nasz pokój. Wygłuszenie. Kuchnia wystarczająco duża, aby pomieścić masywny stół, wokół którego możemy się zmieścić.

7. Rachunki za zakupy spożywcze nie są dla osób o słabym sercu.

Poważnie. Od dawna marzyłem o posiadaniu areału, ponieważ mając trzech chłopców w domu, jestem przekonany, że jedynym sposobem, w jaki będę mógł ich wszystkich stać, gdy osiągną wiek nastoletni, jest uprawianie własnej żywności. W tym głowa bydła.

8. Zapomnij o przebiegu benzyny.

W przypadku załogi naszej wielkości oszczędność gazu nie wchodzi w grę. Nie widziałem jeszcze niedrogiego pojazdu, który pasowałby do naszej rodziny, który nie jest kompletnym świrem na gaz.

9. Wczesna pora snu jest koniecznością.

Nowi przyjaciele byli zszokowani, gdy odkryli, że Middle Minions śpi o 19:30. Szczerze mówiąc, to umiejętność przetrwania. Cisza i spokój, które zdarzają się, gdy dzieci w końcu nie śpią, są naszym ratunkiem dla zdrowia psychicznego. To prawda, Wilk ma tendencję do mdlenia na kanapie wkrótce potem, ale te kilka błogosławionych chwil ciszy to codzienna chwila „woo hooo”.

10. Przyzwyczaj się do hałasu i chaosu.

Nie ma mowy, abym pomyślał, że możesz mieć tylu ludzi w jednym domu i nie mieć hałasu i chaosu. Całkowicie pogodziłem się z moim domem, nigdy nie spełniając standardów „domu pięknego”. Mieszkają tu dzieci i to oczywiste. I jestem z tym całkowicie w porządku.

Czy będziemy mieli więcej? Tylko czas powie…

Powiązany post: 10 pytań, których nie należy zadawać dużej rodzinie