contador gratis Skip to content

100 dni ciemności z nowym dzieckiem

100 dni ciemności z nowym dzieckiem
Joey Boylan / iStock

“Ile lat ma twoje dziecko?” – zapytał pewną kobietę niewiele starszą ode mnie, gdy wrzuciłam cztery tabliczki czekolady do mojego koszyka, z których dwa byłyby moją nagrodą za usypianie dziecka tego popołudnia.

„Prawie 3 miesiące” – odpowiedziałem, mrugając w ostrym świetle i szybko przecierając oczy, żeby sprawdzić, czy nie ma skórki, po przypomnieniu sobie, że nie patrzyłem w lustro przed wyjściem z domu – znowu. Dopiero gdy ktoś przemówił do mnie publicznie, zdałem sobie sprawę, że pędząc dookoła jak szaleniec, przygotowując dziecko, nawet nie spojrzałem na siebie.

Kobieta mądrze skinęła głową i powiedziała: „Ach, nadal jesteś w 100 dniach ciemności”, po czym skomentowała, jak słodkie jest moje dziecko.

Sto dni ciemności – od tamtej pory często o tym myślałem.

Słyszałem inne terminy opisujące życie z nowym dzieckiem. Moja mama zapytała mnie mniej więcej w tym czasie, czy wyszedłem już z „mgły”. Miesiąc później, żywiołowa kasjerka, gdy dowiedziała się, że moje dziecko ma 4 miesiące, powiedziała: „Świetny wiek. W końcu stał się człowiekiem ”. Oboje potrafili opisać szaleństwo, jakim jest macierzyństwo w ciągu pierwszych kilku miesięcy, ale 100 dni ciemności? Jest idealny, ponieważ obejmuje wszystko:

– Strach przed odpowiedzialnością za utrzymanie tego małego człowieka przy życiu.

– Bycie opanowanym przez oszalałe hormony i pochłonięte wszystkimi uczuciami: niepokojem, poczuciem winy, smutkiem, radością, dumą i wściekłością – czasami zamieniając się nawzajem w ciągu kilku sekund.

– Brak snu, który sprawia, że ​​zastanawiasz się, jak kiedykolwiek wcześniej mogłeś narzekać na zmęczenie.

– Sejsmiczna zmiana w twoim związku. Prawdziwa historia: przed zredagowaniem poprzedniego zdania napisałem: „sejsmiczne gówno w twoim związku”. To również mogło opisać stan naszego związku w ciągu pierwszych 100 dni. Rzeczy były gówniane. To było ciężko. Nauka komunikowania się w locie bez krzyczenia nad krzyczącym dzieckiem była interesującą przygodą, często mroczną.

– Samotność, która uderza w losowych momentach, a nie tylko o 3 godzina rano z dzieckiem cierpiącym na kolkę.

– Niekończące się godziny karmienia i piersi, które próbują dowiedzieć się, co do diabła właśnie się stało.

– Nuda, która wkrada się i jest powodem do zaskoczenia.

– Szaleństwo, jakim są wydmuchiwanie pieluch, nieustanny płacz, niemożność jedzenia, spania czy prysznica. Słyszałeś to wszystko, zanim wyciągnąłeś dziecko, ale tak było nic tak, jak można sobie wyobrazić.

– Że twoje życie nieodwołalnie się zmieniło i musisz ponownie wymyślić, jak pasujesz do tego świata. Nie możesz nawet wziąć prysznica ani zasłonić kanapki, więc jak będziesz mógł zobaczyć przyjaciół, ćwiczyć, czytać książkę, zostać następnym Picassem lub napisać swój bestseller?

Jak przetrwaliśmy pierwsze miesiące z nowym dzieckiem? Chociaż teraz to wszystko jest niewyraźne, myślę, że pogmatwaliśmy się, napędzając uśmiechy i chichoty niemowląt, niekończące się dzbanki kawy, oglądając każdą komedię na Netflix, delektując się idealnymi chwilami i ucząc się, kiedy wydusić, a kiedy odejść. Przeprosiny, wdzięczność i akceptacja płynęły pomiędzy wybuchami emocji. A co najważniejsze, próbowaliśmy się pośmiać.

Chciałbym wyjaśnić, że wszystkie te rzeczy nie znikają magicznie w dniu 101, więc nie ustawiaj odliczania. Ale stereotyp jest prawdziwy: staje się łatwiejszy. Dobre dni zaczynają przeważać nad złymi. Dziecko przestaje płakać i zaczyna się uśmiechać, a uśmiechy roztopią Twoje serce i poszerzą je w sposób, o którym nigdy sobie nie wyobrażałeś. Terror słabnie, karmienie jest łatwiejsze, twój związek zacznie wracać na swoje miejsce i znów zaczniesz czuć się normalnie – no cóż, nowa normalność. A te ciemne dni odchodzą w światło, czasami tak dużo światła, że ​​myśl wkrada się w niezapowiedzianą: Powinniśmy spróbować innego?