contador gratis Saltar al contenido

4 etapy śledzenia telefonu komórkowego mojego nastolatka

cztery-etapy-śledzenia-moich-nastolatków-telefonu komórkowego

zestresowana kobieta-patrząca na ekran komputera Zdjęcie za pośrednictwem Shutterstock

Po prostu mów mi Mamo Stalker.

Przyznaję: namierzyłem telefon komórkowy mojego nastolatka i nie przepraszam za to.

Oczywiście, to dobry dzieciak. Oczywiście chciałem mu zaufać. Ale stanąłem w obliczu krytycznego skrzyżowania, gdy mój pierworodny zaczął nawigować w niektórych monumentalnych przejściach życia, takich jak zapuszczanie się z gimnazjum do szkoły średniej. Jeszcze bardziej przerażające było to, że przechodził od uwięzionego pasażera do (ojej!) Ślizgania się za kierownicą. Zdałem sobie sprawę, że mógłbym albo uszczuplić jego fundusze na studia, zatrudniając prywatnego detektywa, który śledziłby każdy jego ruch, albo polegać na znacznie prostszej i opłacalnej metodzie szpiegowania: prześladowaniu przez telefon.

Tak bardzo, jak chciałem dać mu nieograniczone wolne panowanie, my rozmawiać o nastolatki, rasa tak samo zaangażowana jak małe dzieci, jeśli chodzi o przekraczanie naszych rodzicielskich granic i przycisków (jedyna różnica polega na tym, że teraz są zwykle wyżsi niż my). Pozostawione bez nadzoru nastolatki stają w obliczu wielu potencjalnych zagrożeń, których konsekwencje są znacznie bardziej szkodliwe niż jakikolwiek guz, siniak lub zadrapanie kolana. Wiedziałem, że mój potrzebuje ograniczeń tak samo jak on, jeśli nie bardziej.

Dla mnie pożądane peryferia zostały osiągnięte dzięki śledzeniu GPS. Domyślam się, że kiedy ojciec czworga czworga dzieci Steve Jobs po raz pierwszy opracował koncepcję Find My iPhone firmy Apple, nie myślał o zlokalizowaniu swojego posiadać urządzenie pomimo wstawienia słowa „my” w nazwie aplikacji.

Tak więc w pewnym momencie, w gimnazjum mojego syna, skierowałem moją wewnętrzną Nancy Drew i niepostrzeżenie zainstalowałem śledzenie technologiczne w jego komórce. Następnie zacząłem badać jego miejsce pobytu w czterech stopniowych etapach:

Etap 1: Bezpieczeństwo

Można to również właściwie uznać za fazę „Upewnienie się, że helikopter może Cię zlokalizować”. Początkowo mój monitoring był bardzo skoncentrowany na zapobieganiu niebezpieczeństwom. Gdyby mój syn wyruszył na wycieczkę z przyjaciółmi, chciałem wiedzieć, że można go znaleźć natychmiast w nagłych wypadkach – między innymi ugryzieniem kobry królewskiej, atakiem aligatora lub zgubieniem się w lesie. (I nie, to naprawdę nieistotne, że w południowej Kalifornii nie ma kobr królewskich, aligatorów ani nawet obszarów leśnych.) Możliwość określenia jego lokalizacji dała mi pewność, której potrzebowałem, aby umożliwić mu odkrywanie nowych granic.

Etap 2: Weryfikacja

Jak na ironię, chociaż początkowo wyobrażałem sobie, że ten etap będzie dla mnie najbardziej krytyczny, zapewniając potwierdzenie, że moje dziecko jest tam, gdzie według niego jest, ostatecznie polegałem na monitoringu telefonicznym w bardzo minimalnym stopniu w tym celu. W rzeczywistości cztery lata śledzenia przyniosły tylko jeden niewielki popiersie.

Latem przed drugim rokiem mojego syna kilka starszych dziewczyn – pomyśl o Reginie George i The Plastics Wredne dziewczyny– polubił młodszą grupę przyjaciół, z których żaden nie był jeszcze na tyle dorosły, by mieć prawo jazdy. Chociaż pozwoliłem mojemu synowi spędzać czas z grupą zbiorową na plaży i w innych zatwierdzonych miejscach, zabroniono mu jeździć z jakimkolwiek nastoletnim kierowcą. Jednak pewnego popołudnia, kiedy nie miałem od niego wiadomości od dłuższego czasu, intuicja mojej matki zaskoczyła, a ja też w mojej aplikacji śledzącej. Moje serce zamarło, gdy maleńka ikona honowania ujawniła miejsce w pobliżu plaży, gdzie go podrzuciłem. Zamiast tego był w parku oddalonym o co najmniej pięć mil, wyraźnie poza zasięgiem spaceru.

“Gdzie jesteś?” Natychmiast wysłałem mu SMS-a.

„Plaża” nadeszła jego szybka odpowiedź.

Złamany.

Dwadzieścia minut później mój syn siedział obok mnie w samochodzie, z opuszczoną głową, kiedy wygłaszałem długą rozprawę na temat zaufania, kłamstwa i specyfikacji jego późniejszego uziemienia. Utrzymałem sekrety mojego śledztwa, mówiąc mu, że mój bezimienny przyjaciel przejeżdżał i widział go w parku. Chociaż, na szczęście, nie był zaangażowany w żadne nieodpowiednie czynności, złamał zasady, łapiąc przejażdżkę, o której nigdy bym nie wiedział, gdyby nie mój monitoring. Pomimo tego, że dopiero prawie dwa lata później dowiedział się, że jego telefon był podsłuchiwany, nigdy więcej nie złamał rodzinnego regulaminu.

Chociaż znałem rodziców, którzy używają GPS do zgłaszania możliwych problemów behawioralnych u nastolatków, śledzenie mojego syna faktycznie umożliwiło mi rozszerzenie więcej wolność dla niego przez lata, ponieważ potwierdzała, że ​​był ostrożny, przestrzegał prawa i szanował zasady.

Etap 3: wygoda

Gdy przeszedłem do trzeciego etapu śledzenia, ustawiłem śledzenie satelity na przezroczystym poziomie. Po tym, jak zadzwoniłem do mojego dziecka, że ​​aplikacja Find My iPhone na jego komórce jest faktycznie połączona mój konto, a nie jego, oparłem się na narzędziu śledzącym, które jest przydatne i ułatwia podejmowanie decyzji.

Podczas gdy większość rodziców przyjmuje złotą zasadę dla nastolatków siadających za kierownicą – nigdy, przenigdy nie wysyłaj SMS-ów i nie jeździj – poszedłem o krok dalej, wymagając od mojego syna zamykania telefonu w schowku zawsze, gdy samochód jest w ruchu. Ale ta przerwa w komunikacji często pozostawiała mnie w ciemności, gdy próbowałem zaplanować codzienne podstawowe, takie jak pora obiadowa. Nakrywanie do stołu nie miało sensu, jeśli trener mojego syna niespodziewanie przeprowadził pozalekcyjną praktykę maratońską. Logując się szybko do telefonu, mogłem od razu sprawdzić, czy mój syn jest nadal na boisku baseballowym 20 minut stąd, czy tuż za rogiem, korzystając z aplikacji Find My iPhone – różnica między rozmoczonym spaghetti a makaronem perfecta.

Etap 4: Zapewnienie

Chętnie przyznaję, że zawsze byłem trochę wariatem, a GPS okazał się znacznie tańszy niż terapia. Czasami zapominałem poprosić mojego syna o wysłanie mi SMS-a, kiedy bezpiecznie dotarł do celu, a czasami często przemieszczał się między wieloma miejscami. Zamiast ciągle się z nim sprawdzać, dzwoniąc, mogłem niezależnie wyśledzić jego telefon i ustalić, czy dotarł do żądanego miejsca w jednym kawałku (wstaw głębokie westchnienie ulgi).

Co więcej, stawało się coraz bardziej powszechne, że moja pora snu kusiła mnie na długo przed godziną policyjną mojego syna o 23:30, a mimo to niezmiennie budziłam się około północy i zastanawiałam się, czy dotarł bezpiecznie do domu. Zamiast wyciągać moje zmęczone ciało z łóżka i potykać się po korytarzu w ciemności, GPS pozwolił mi pozostać w zaciszu własnego łóżka. Po szybkim wpisaniu kodu dostępu zauważyłem, że urządzenie mojego dziecka pingowało tak, jak powinno, w domu, słodkim domu.

Kiedy mój syn skończył szkołę średnią i ulepszył swój telefon komórkowy, przez chwilę rozważałem zapytanie go, czy nie miałby nic przeciwko zainstalowaniu oprogramowania śledzącego na swoim nowym urządzeniu, abym mógł go „zobaczyć”, gdy był 1700 mil dalej na uczelni. Trzeba przyznać, że desperacko szukałem pozorów zdrowego rozsądku, gdy moje dziecko przygotowywało się do opuszczenia gniazda, i pomyślałem, że możliwość monitorowania jego ruchów może zepsuć krawędź.

Spokojnie, wszyscy! Powiedziałem, że naprawdę uważane pytając. Ale oczywiście nigdy tego nie robiłem.

W końcu jego młodszy brat właśnie dostał swojego pierwszego iPhone’a, a ja wciąż go śledziłem.