contador gratis Skip to content

5 rzeczy, które prawdopodobnie odczuwają rodzice wcześniaków

5 rzeczy, o których warto wiedzieć jako rodzic wcześniaka
Emily Horton

Kiedy mój syn urodził się w 28. tygodniu ciąży, mój mąż i ja byliśmy zupełnie nieprzygotowani. Będąc matką po raz pierwszy i mając doskonale zdrową ciążę aż do dnia, w którym zejdzie mi woda (w środku szpitala psychiatrycznego, w którym pracowałam), nie przewidzieliśmy sytuacji, w której mój syn spędzi pierwsze siedem tygodni postu. – poród na oddziale intensywnej terapii noworodków, z dala od rodziny, bez możliwości przetrzymywania go przez pierwsze cztery dni po wyjściu z macicy.

Gapienie się na mojego 2-funtowego, 14-uncjowego syna przez szklaną Isolette było przerażające, a środki na emocjonalne i psychiczne wsparcie rodziców, którzy byli na naszej pozycji, wydawały się ograniczone.

Teraz, po 19 miesiącach naszego doświadczenia, wciąż codziennie przypomina nam się, że nasz syn przyszedł na ten świat trzy miesiące za wcześnie, psychicznie i fizycznie nieprzygotowany. Byliśmy bardzo szczęśliwi ze zdrowiem naszego syna i nie możemy nic zrobić, tylko podziękować, że nasze cudowne dziecko przeżyło. Ale gdy zbliżamy się do jego drugich urodzin, spoglądam wstecz na niektóre rzeczy, których doświadczyliśmy podczas tej przygody.

1. Strach.

NICU to straszne miejsce. Istnieją ciągłe piszczące monitory, brzęczące komputery, personel ścigający się z czasem, aby uratować małe, delikatne medycznie noworodki, płaczący rodzice, śpiące rodziny i więź z innymi rodzicami i personelem, który utrzymuje twoje dziecko przy życiu, niespotykany na zewnątrz. tych ścian oddziału intensywnej terapii. Ale tak jak bardzo pragniesz zabrać swoje dziecko do domu, o ile przygotowujesz się do wzięcia na siebie odpowiedzialności za opiekę nad swoim wcześniakiem tak samo dobrze, jak robili to wyszkoleni profesjonaliści, nic nie może się równać ze strachem, jaki odczuwasz przez pierwsze kilka nocy. (lub tygodnie) w domu z wcześniakiem.

Bez monitorów komputerowych, które upewniają cię, że tętno twojego dziecka mieści się w normalnych granicach, a poziom tlenu jest stabilny po opuszczeniu OIOM-u, zaczynasz obsesyjnie sprawdzać stan swojego wcześniaka za każdym razem, gdy zamyka oczy. Stajesz się bardzo czujny podczas liczenia oddechów i nasłuchujesz najcichszego dźwięku miarowego oddechu, gdy twój wcześniak śpi w swoim łóżeczku obok twojego łóżka w nocy, abyś mógł cały czas mieć go w zasięgu wzroku.

W końcu strach słabnie i ty (i twój wcześniak!) Śpisz przez dłuższy czas, ale mimo ulgi, jaką odczułem w dniu, w którym „ukończyliśmy” oddział intensywnej terapii noworodkowej, strach zwielokrotnił się dziesięciokrotnie, gdy tylko wróciliśmy do domu.

2. Terapia.

Nie taki, który obejmuje słuchacza o dobrych intencjach, który opanował uspokajające skinienie głową i oferuje nieco niewygodną kanapę do siedzenia (chociaż możesz tego potrzebować!). Życie z wcześniakiem jest pełne wszystkiego, od cotygodniowej fizjoterapii po comiesięczne wizyty domowe z kierownikiem przypadku wczesnej interwencji. Prawie dwa lata po naszym „doświadczeniu przedwcześnie urodzonym” terapie naszego syna rosły tylko w miarę starzenia się i gdy jego wcześniactwo stawało się coraz bardziej widoczne, im dalej i dalej pozostaje on w tyle za swoimi rówieśnikami.

Nasz normalny tydzień składa się z terapii żywieniowej w poniedziałki, fizjoterapii we wtorki, comiesięcznych spotkań z kierownikiem przypadku wczesnej interwencji, a przez pewien czas prowadziliśmy również terapię zajęciową w czwartki. Nasz syn ma specjalne wkładki do butów, które pomagają podeprzeć kostki, aw wieku 19 miesięcy nadal nie może chodzić. Kontynuujemy więc terapię. Terapia w końcu staje się sposobem na życie i choć może być męcząca, zaczynasz odnajdywać wspólnotę w murach poczekalni Centrum Rehabilitacji Dziecka.

Każdego tygodnia widzisz te same dzieci z ich wspierającymi i kochającymi rodzinami. Widzisz dzieci w każdym wieku, z różnymi rodzajami niepełnosprawności, opóźnieniami, specjalnymi potrzebami i powodami, dla których warto przebywać w ośrodku i zaczynasz czuć się tam jak w domu. W tych murach nie ma osądów, nie ma pytań o to, dlaczego maluch nie może chodzić lub dlaczego nosi specjalne buty. Staje się domem i bezpieczną przystanią, podobnie jak kiedyś OITN. I za to jesteś wdzięczny.

3. Komentarze nieznajomych, przyjaciół i rodziny o dobrych intencjach.

„Wow, on jest mały jak na swój wiek!” powie ci kobieta w Kroger. „Czy on już biegnie?” kasjer będzie się zastanawiał. „Założę się, że pogoń za nim jest męcząca! Czy on idzie? Mówić?” Przez pierwsze kilka miesięcy w domu będziesz chciał podzielić się swoją historią z każdym, kto będzie jej słuchać. Z podnieceniem opowiesz mężczyźnie na chodniku o wszystkim, przez co przeszedł twój syn. SPÓJRZ NA MOJE CUDOWNE DZIECKO !, będziesz chciał krzyczeć. W końcu, gdy popadniesz w normalną rutynę, a wcześniactwo twojego dziecka po prostu stanie się twoim nowym sposobem życia, dobre intencje innych stają się męczące.

Nawet najbardziej troskliwi i wspierający przyjaciele powiedzą: „Będziesz żałować, że nie zaczął chodzić, kiedy gonisz go wszędzie!” Gdy słyszysz takie komentarze, myślisz tylko o godzinach fizjoterapii, które przeszedł twój syn, łzach spływających po jego twarzy, gdy jego stopy były dopasowane do specjalnych butów, frustracji, którą widzisz w jego oczach za każdym razem, gdy próbuje i kończy się niepowodzeniem. zrobić krok.

Myślisz o chwilach, kiedy płakałaś na ramieniu swojego męża, kiedy Twoje dziecko przegapiło kolejny kamień milowy i kiedy obserwujesz, jak dzieci twoich przyjaciół spotykają się i przekraczają każdy kamień milowy, z którym się stykają. Ale potem patrzysz w dół na uśmiechniętą twarz swojego wcześniaka, pełną nadziei i miłości i po prostu potrzebującą twojego wsparcia i zdajesz sobie sprawę, że to nie ma znaczenia kiedy osiąga wszelkie kamienie milowe. Liczy się tylko to, że Twoje dziecko jest szczęśliwe, zdrowe i pełne nadziei… i nagle komentarze innych osób nie mają znaczenia.

4. Wątpić w możliwość zniesienia kolejnej ciąży.

Jako kobieta, której organizm zrezygnował z pierwszej ciąży już po 28 tygodniach z przyczyn nieznanych żadnemu specjaliście OB, istnieje intensywny strach przed kolejną ciążą, która zaowocuje kolejnym wcześniakiem lub gorzej. Myślę o tym, jak bardzo chcielibyśmy kochać inne dziecko, jak silna stała się nasza więź rodzinna, odkąd przeszedł przez doświadczenie mojego wcześniaka i jak bardzo kocham syna. Widzę innych ze swoimi noworodkami i tęsknię za kolejnym dzieckiem.

Ale tak mocno, jak bardzo pragnę kolejnego dziecka, czuję się równie samolubna i winna, że ​​chcę jeszcze raz poddać siebie, moją rodzinę i inne dziecko przez to doświadczenie wcześniactwa. Czuję, że nie zasługuję na kolejną próbę, ponieważ moje ciało nie było w stanie urodzić mojego pierwszego dziecka. Boję się i boję powiedzieć ludziom, że chciałbym mieć kolejne dziecko, drugie rodzeństwo dla mojego syna i pasierbicy, ponieważ narażam się na ryzyko ich osądu i ciekawości, dlaczego życzyłbym tego sobie i mojej rodzinie.

„Czy naprawdę uważasz, że to dobry pomysł? Po tym wszystkim, przez co przeszedłeś? ” Zapytano mnie (ci przyjaciele o dobrych intencjach…). I zaczynam wątpić w moje pragnienia i zdolność do urodzenia kolejnego dziecka. Ostatecznie jednak będzie to decyzja między moim mężem, mną i moim lekarzem, i niezależnie od tego, co zdecydujemy, nasza rodzina będzie nadal pełna miłości i wsparcia dla siebie nawzajem i naszych dzieci. .

5. Miłość i wdzięczność.

Miłość, którą odczuwasz do własnego dziecka, nie przypomina żadnej innej miłości na świecie, ale kiedy masz dziecko, które urodziło się zbyt wcześnie, dziecko, o którym lekarze powiedzieli, że może mieć problemy z oddychaniem, poważne upośledzenia lub może nawet nie przeżyć, Trudno czuć cokolwiek poza wdzięcznością. Noce mogą być długie i męczące (obecnie walczymy z 18-miesięczną regresją snu), ale patrzenie na uśmiechniętą twarz mojego syna każdego ranka, gdy stoi w łóżeczku, sięgając po mamę, jest niczym innym jak błogosławieństwem. Nasz syn nauczył nas znaczenia siły i wytrwałości, a my obserwujemy, jak rośnie i osiąga nowe kamienie milowe (nieważne, jak małe!), Kibicując mu każdego dnia.

Posiadanie wcześniaka to coś, na co nigdy nie możesz się w pełni przygotować psychicznie, fizycznie lub emocjonalnie. Rodzicielstwo wcześniaków jest pełne niepowodzeń, przeszkód, uroczystości, frustracji, wsparcia i zasobów, o których istnieniu nigdy nie wiedziałeś… a więc tak wiele miłości.

19 miesięcy temu nasz syn urodził się zbyt wcześnie i nagle został nam odebrany, mając zaledwie 2 funty i 14 uncji. Został zaintubowany i przewieziony do swojego pierwszego domu, szklanego sejfu w ścianach NICU.

Dziś to dziecko jest moim bohaterem.