contador gratis Saltar al contenido

5 rzeczy, które Twój gimnazjalista prawdopodobnie robi teraz

Gimnazjum
Wavebreakmedia / Getty

Jako nauczyciel w gimnazjum zapewniam cię, że współczesne doświadczenie w szkole średniej jest równie niezręczne, jak twoje. Ponieważ prawdopodobnie zablokowałeś te wspomnienia, oto przypomnienie pięciu podstawowych czynności gimnazjalistów:

1. Zdobycie fascynującej, ale przerażającej wiedzy o seksie.

Dyskusja na placu zabaw w szkole podstawowej graniczyła z głupotą i ewidentnie fałszywą; nikt nie przestraszył się, gdy Cindy McClanahan powiedziała wszystkim, że seks to sytuacja, w której dziewczyna i chłopiec liżą sobie tyłki, ponieważ nikt nie pomyślał, że to prawda. To samo, gdy Billy Gibbs powiedział, że wszystkie rodziny w okolicy miały dwoje dzieci, ponieważ żony zaszły w ciążę, jedząc jedno z jąder męża. Ale gimnazjaliści oglądają bardziej dojrzałe filmy, spędzają więcej czasu w Internecie bez nadzoru i słyszą więcej od starszego rodzeństwa, więc ich rozmowy o seksie nabierają autentyczności.

Nigdy nie zapomnę tej piżamowej rozmowy, podczas której po raz pierwszy usłyszałem o robieniu loda. Oczywiście czysto spekulatywne – moja kadra przyjaciół i ja wciąż próbowaliśmy nakłonić chłopców, aby zauważyli, że istniejemy – ale byłem oniemiały. Co? Ludzie mówią… to jest rzecz? Więc upewnij się, że nie mówisz o niczym seksownym wśród gimnazjalistów. Są już po traumie.

2. Beznadziejnie, obsesyjnie kochać kogoś.

Gimnazjaliści są znani z kapryśności, ale to, czego mogą brakować w ich uczuciach, nadrabiają intensywnością. Uwielbiany może być kimś, z kim Twoje dziecko nigdy nie wchodziło w interakcję, z którą obecnie nie wchodzi i nigdy nie będzie wchodzić w interakcje. On lub ona może być również wielkim pojebem i ostatnią osobą, na jaką kiedykolwiek chciałbyś, aby twoje dziecko wychodziło za mąż. Nie przejmuj się. Po ukończeniu liceum może przejść do bardziej przerażających ludzi, którzy mogą faktycznie zapłodnić lub zostać przez nie zapłodniona. Nie ma za co.

Jeśli jest jedna rzecz, która definiuje istnienie gimnazjum, to ta bezsensowna, bolesna pasja znana jako „zauroczenie”. Mój sympatia z siódmej klasy miał długie włosy, kolczyk i palił papierosy za Turner’s Bowling Alley, gdzie widywałem go co sobotę rano w Młodzieżowej Lidze Kręgli. Śledziłem jego ruchy oczami, podczas gdy „Love Bites” Def Lepparda wywoływało we mnie dziwne uczucie, które teraz znam jako „seksualne przebudzenie”. W swoim dzienniku lamentowałem nad niemożliwością naszego związku; on był buntownikiem, ja byłem kujonem i na zawsze bylibyśmy skrępowani etykietami narzuconymi nam przez społeczeństwo. Miał wieloletnią dziewczynę, której grzywka była potężna zarówno pod względem wielkości, jak i sztywności. W 1989 roku oznaczało to, że była samicą alfa. Więc zostałam sama, rysując serca na okładce mojego dziennika lakierem do paznokci i obsesyjnie obliczając i przeliczając naszą zgodność, używając sprawdzonej formuły opartej na liczbie wspólnych liter naszych imion.

Jednak przez większość mojej kariery w gimnazjum moją sympatią był mój akademicki rywal, którego z niewytłumaczalnych powodów nie udało mi się zdobyć, pokonując go dwukrotnie w szkolnej pisowni. Chociaż mieszkał w mojej okolicy, jedyny raz, kiedy zbliżyłem się do niego, by z nim porozmawiać, to kiedy moi rodzice jechali obok jego domu pewnego letniego dnia, a on był na zewnątrz, kosząc trawnik bez koszuli, po czym krzyczałem i schylałem się za siedzenie pasażera. W końcu uczestniczyliśmy w boleśnie robotycznym powolnym tańcu na balu w ósmej klasie, ale „przerwała nam” popularna dziewczyna. Skończyła taniec z My One True Love, a ja poszedłem do domu spakować się do National Spelling Bee. Lokalna gazeta opublikowała całostronicowe zdjęcie mnie z ustami pełnymi aparatu ortodontycznego i ramieniem wokół pełnego słownika, co z pewnością uczyniło mnie nieodpartym dla każdego chłopca w ósmej klasie.

Morał z tych historii jest taki, że jako rodzic nie możesz nic zrobić, aby kontrolować, a nawet łagodzić koleje miłości. Pamiętaj tylko, żeby nie mówić o niczym seksownym, bo to obrzydliwe.

3. Radzenie sobie z jakąś fizyczną klęską.

Jest ich tak wiele przed okresem dojrzewania – trądzik, ortodontyczne narzędzia tortur, przebieranie się w szatni, pierwsza miesiączka, przypadkowe bzdury w klasie. Ale najbardziej pamiętam modowe nieszczęścia. W żadnym innym okresie życia ludzie nie będą wyglądać tak śmiesznie, jak w szkole średniej. Ewolucja mojego wyczucia mody w gimnazjum wyglądała mniej więcej tak:

Szósta klasa: Hmm, moi rodzice w dużej mierze wybierają dla mnie moje ubrania, ale te upokorzenia od nieco starszego przyjaciela rodziny najwyraźniej nie działają. Wiesz, co to naprawi? Olbrzymia kokarda na głowie na dzień robienia zdjęć i srebrne buty od Payless Shoe Source. Tam. Teraz ty stylizujesz.

Siódma klasa: Kup mi wszystko, co ma na sobie ktoś inny. Nie wiem, dlaczego ludzie robią to z dołem dżinsów; poprostu mnie zostaw. Tak, potrzebuję dwóch par skarpet. W kontrastowych kolorach.

Ósma klasa: Teraz, kiedy już prawie to rozgryzłem, czas trochę zmienić. Skort w głośnym, ohydnym druku? I pasujący do mojego najlepszego przyjaciela? Potrzebujemy tylko pasujących koszulek ozdobionych puszystą farbą. Myślę, że wszyscy możemy zobaczyć, kto tu wyznacza trendy!

Przynajmniej chłopcy nie muszą walczyć z makijażem. Pewnego dnia w ósmej klasie nakładam tusz na brwi. Nie mam pojęcia, dlaczego to zrobiłem. Chłopiec, który później został moim najlepszym przyjacielem, z otwartością, którą doceniałem, powiedział: „O mój Boże – co zrobiłeś ze swoimi brwiami?”

Wzruszyłem ramionami. – Chyba coś innego.

Nadal wpatrywał się w moją twarz. “Wyglądasz jak wampir.”

Twoje obowiązki rodzicielskie w tym przypadku są dość lekkie. Pozwól swoim dzieciom nosić wszystko. Jeśli musisz iść do centrum handlowego, po prostu idź daleko za nimi. I tak tego chcą.

4. Walka o poruszanie się po hierarchii społecznej, po której trudno się poruszać.

Jeśli masz gimnazjalistę, prawdopodobnie jest on w jakiś sposób zagrożony lub wykluczony społecznie. Są szanse, że grozi lub wyklucza kogoś innego. Niekoniecznie mam na myśli „grożenie” w sposób jawnie fizyczny, tak jak groziła mi największa dziewczyna w siódmej klasie, nazywana „Wołowiną”, która każdego dnia przysięgała bić mnie w szatni. Lubiła też torturować mnie, wkładając atramentowe pióra do spodni, czego absolutnie nie zrobiłem. (Z wyjątkiem, jak sądzę, bycia małą, nieśmiałą wybredną osobą, która nazywała swoje pióra atramentowe. Ale to nie jest ani tu, ani tam).

„Zagrożenia” w gimnazjum mogą być, i często są, niewypowiedziane, wykorzystywane przez osoby posiadające władzę społeczną. A ponieważ gimnazjaliści najbardziej pragną akceptacji społecznej, te niewypowiedziane groźby mogą być bardzo przekonujące. Codziennie do gimnazjalistów trafiają tysiące (czasem sprzecznych) wiadomości z mediów społecznościowych: jeśli tak to, ludzie cię polubią; Jeśli zrobisz toludzie cię nie polubią. Przede wszystkim celem jest dostosowanie się, wtopienie. Nie wyróżniać się i nie wyglądać na słabego. Gimnazjaliści czasami potrzebują dziecka, ale nie mogą ryzykować, że ktoś to zobaczy.

Przy tak ogromnej presji społecznej, czy można się dziwić, że gimnazjaliści czasami czują, że presja ze strony rodziców wyprowadza ich z równowagi? Rodzice chcą, aby były dojrzałe, ale nie za szybko; niektórym dzieciom powierza się obowiązki dorosłości, zanim otrzymają prawa, innym na odwrót, a niektórym powierza się jedno i drugie zbyt wcześnie. Widziałem wystarczająco dużo dzieciaków płaczących na konferencjach, by wiedzieć, że wiele robić chcę się podobać. Po prostu nie mogą zadowolić wszystkich przez cały czas.

5. Martwienie się o bycie normalnym.

To jest jedna rzecz, z którą jako rodzic możesz coś zrobić – niewerbalnie, werbalnie, w dowolny sposób. Gimnazjaliści potrzebują zapewnienia, że ​​nic im nie jest. I że wszystko będzie dobrze, nawet jeśli teraz wydaje się to dziwne i okropne.

W rzeczywistości to zapewnienie może być najważniejszą rzeczą, jaką możesz dać. Więc daj to hojnie.

Ale nie mów o seksie. To obrzydliwe.