contador gratis Skip to content

5 rzeczy, o których należy pamiętać, wychowując dzikie dziecko

IMG_0050

Szopka, w której je trzymano, stanowiła swego rodzaju barierę między nimi a ziemią. Aż pewnego dnia stają się na tyle odważni, by wspiąć się na „wielki mur”, otworzyć drzwi i spojrzeć na ciebie w zupełnie nowy sposób. To początek wiary, że ograniczenia MOGĄ w rzeczywistości zostać rozciągnięte, zmienione i złamane. Świat staje się ekscytujący w zupełnie nowy sposób.

Mój syn nie przestał się ruszać, odkąd spenetrował ścianę. Powiedziano mi: „Och, to sprawa chłopca”, ale widziałem wiele małych dziewczynek z takim samym szalonym spojrzeniem. Szaleństwo, które rodzi się tylko z narodzin Dzikiego Dziecka. Przez lata próbowaliśmy dostosować się do niektórych jego sposobów, ponieważ stało się jasne, że jest zbyt odporny na wiele sposobów mniej dzikich. Uczył się w domu, ale na tym się to kończy. Kiedy wychodzi na świat, jest odkrywcą, który chce dowiedzieć się wszystkiego, co można wiedzieć o wszystkim, biegając, skacząc lub szarpiąc się w kierunku swojego odkrycia. Jest złożony i emocjonalny, a jego misją jest całkowite wyczerpanie rodziców, doprowadzenie ich na skraj szaleństwa, a następnie delikatne zejście z półki słodkim pocałunkiem i pierdnięciem w twarz w idealnym momencie.

On jest miłością mojego życia i naprawdę nie zmieniłbym swojego syna za nic, ale daj spokój, niektóre dni są po prostu nieubłagane. Oto kilka rzeczy, o których należy pamiętać, jeśli znajdziesz się w tym samym miejscu:

1. Otaczaj się współczującymi ludźmi. Spójrzmy prawdzie w oczy, który jest trudny, ale prawdziwy. Niektórzy ludzie są do niczego. Przepraszam, ale niektórzy po prostu to robią. Kilka tygodni temu zabrałem mojego czteroletniego syna do nadmuchiwanego miejsca. Przy całej tej energii jest to dla niego idealne ujście. Byłem w kilku niekomfortowych sytuacjach z moim synem. Ciągle przepraszam za jego zachowanie, nawet jeśli czasami nie powinienem. Ale oto jestem, przepraszam za swoją drogę do grania i spotkań. Ale tego szczególnego dnia były jeszcze dwie inne mamy w jednym z bramkarzy z dużo młodszymi dziećmi. Mój syn podskakiwał w górę iw dół z trwałym uśmiechem na twarzy. Przeprosiłem, bo wiedziałem, że byli wyraźnie zirytowani. Ignorując mnie, faktycznie wysiedli i rzuciły mojemu 4-latkowi cuchnące oko. Nigdy wcześniej się nie odezwałem, ale nie mogłem się powstrzymać. Właściwie nie zrobił nic złego i to bolało. Powiedziałem coś o tym, jak okropne było to, że pozwalali dzieciom podskakiwać w tym miejscu. Jedna z mam właśnie przewróciła oczami i ruszyła dalej. Ludzie są do niczego. Czy wszystkie matki nie są w tej samej podróży? Nie powinniśmy być zjednoczeni czy coś? Nie rozumiem. Dlaczego tak trudno jest skinąć głową lub się uśmiechnąć? A spojrzenia, kiedy mój syn naprawdę ma trudności z kontrolowaniem siebie, mogą kłuć. Nie mam już na to czasu. Otaczanie się ludźmi, którzy cię dopadają, robi różnicę. Moje dni są tym bardziej pouczające, im bardziej wypełniam je empatycznymi uszami i sercem na tyle wielkim, by troszczyć się o wszystkie rodzaje dzieci, nie tylko te „łatwe”.

2. Usuń zazdrość i okaż wdzięczność. Przyznam, że niejednokrotnie przeszedłem przez sesję opowiadań w centrum handlowym i ogarnęła mnie zazdrość, widząc wszystkie dzieci ustawione w kolejce, siedzące na dywanie i słuchające odczytywanych im słów. Mój syn nie siedzi dobrze. On nigdy tego nie zrobił. Sprawdzałem jego tyłek pod kątem jakiejś ohydnej wysypki, która być może bardzo bolała, kiedy na nim siedział. Nie. Po prostu nie jest do tego zaprogramowany. Może jego gatunek z czasem się przystosował i jedynym sposobem na przetrwanie jest ciągły ruch. Czuję to, kiedy wcześnie idę do jego klasy na przyjęcie świąteczne i czuję to w restauracji. Pojawia się zielonooki potwór. Potajemnie żałowałem, że mój syn taki nie jest – z łatwością przestrzega wszystkich zasad i siedzi jak wszystkie inne dzieci. Ale to nie moja rzeczywistość. Jak więc sprawić, by zazdrość zniknęła?

Przyjmuję wdzięczność. Mam zdrowego, energicznego, czteroletniego chłopca i jestem wdzięczny. Sprawdzam go kilka razy w nocy, zanim pójdę spać. To moja okazja, aby spojrzeć na to, co stworzyłem i poświęcić kilka minut, aby odetchnąć, zastanowić się i po prostu poczuć wdzięczność, że ten chłopak jest mój przez krótki czas. Próbuję sobie przypomnieć, że pewnego dnia ta nieokiełznana energia zostanie zaprzęgnięta w coś bardziej kontrolowanego, w pasję do tego, co kocha. A moja energia zostanie wykorzystana na kibicowanie mu.

3. W razie wątpliwości wystrzel pocisk namierzający ciepło. Albo torpedę. Wybieraj. Mój syn może czasami być czymś więcej niż tylko trudnym. Niektóre dni zaczynają się od tego, że wchodzi do naszego łóżka i kopie mnie w twarz, gdy beztrosko na mnie przechodzi. A potem zaczyna się zabawa. Będzie płakał przez całą drogę do szkoły, ponieważ zapomnieliśmy o jego specjalnym kocu, a potem będzie płakał całą drogę do domu po tym, jak go odebrałem, ponieważ przyniosłem mu koc, o którym mówi, że „mieszka” w domu i dlatego nie należy do samochodu. Czasami wydaje się, że to reality show. Być może Niedobitek. Spędzamy dzień manipulując sobą, aby uzyskać pożądany rezultat, którego każdy z nas pragnie. Prawie za każdym razem, gdy wyjeżdżamy gdziekolwiek, muszę się z nim pożegnać – jakbym wyjeżdżał bez niego – tylko po to, żeby pojechał ze mną. Potem biegnie do mnie zdenerwowany, bo opuszcza go jego okropna matka. Kiedy czegoś chce, pyta mnie, kręcąc głową tak. Muszę powiedzieć, że jego metoda jest bardzo potężna. Wtedy, kiedy słyszy „nie”, złość się ogarnia. W tę iz powrotem może być męczące. Irytuje mnie, gdy sprawy, które powinny być bardzo łatwe, nagle stają się bardzo trudne. Muszę jednak pamiętać o słabości mojego małego człowieka. Dzieciak nie może oprzeć się pełnemu atakowi łaskotania palcami pocisków szukających ciepła. Po wystrzeleniu pocisków ten uśmiech, który kocham, szybko wypełnia jego twarz. Jest w moich rękach i wreszcie gotowy do założenia butów lub wsiadania do samochodu. Rozśmieszanie go, gdy jest sfrustrowany lub zły, pomogło nam obojgu. To nie jest gwarancja, ale to początek.

4. Dobry brzydki płacz może być naprawdę piękny. Kiedyś myślałem, że po złym dniu płacz oznaczał jakąś porażkę, jakby to była ostatnia wpadka, bo nie mogłem tego utrzymać. Może dlatego, że kiedy byłem młody, cały czas płakałem iz jakiegoś powodu dodawałem wtedy drugą sesję płaczu, ponieważ byłem tak zdenerwowany pierwszym płaczem. Teraz patrzę na dobry płacz jak na swego rodzaju prysznic. Później czuję się trochę bardziej wypoczęty i gotowy, aby przejść dalej i zająć się wszystkim, czego potrzebuję. Dobry, niszczycielski brzydki płacz jest czasem po prostu tym, co tworzy piękną resztę dnia. Nie zrozum mnie źle, życie jest dobre. W rzeczywistości w przeszłości płakałem, ponieważ czułem się okropnie o sobie, że byłem wystarczająco zdenerwowany, by płakać, kiedy moje życie nie jest takie złe. Kiedyś myślałem: „Na ulicach mieszkają ludzie. Dlaczego mam prawo złożyć skargę? ” Cóż, niestety, jestem człowiekiem i mam wady z założenia, więc czasami muszę płakać, ponieważ jestem przytłoczony. Na przykład, któregoś dnia mój syn spędził większość dnia w przerwie na uderzanie. Zacząłem zdawać sobie sprawę, że klimat w domu był daleki – zbyt negatywny. To był długi dzień. Naprawdę mnie popychał i chociaż powiedziałem sobie, żebym zachowywał spokój i ignorował zachowania, dotarło to do mnie. Prawdziwym problemem jest to, że świat wciąż się kręci i wiele rzeczy dzieje się w naszym życiu w tym samym czasie. Mój syn nie słucha, członek rodziny jest chory, są rachunki do zapłacenia, przyjaciele do pomocy, obiad do zrobienia i lista jest długa. A to są codzienne problemy, z którymi można sobie poradzić, może czasem po dobrym, serdecznym płaczu.

5. Przygotuj się na to, na co nie możesz się przygotować. George Washington powiedział: „Przygotowanie do wojny jest jednym z najskuteczniejszych środków zachowania pokoju”. Myślę, że dotyczy to również wychowywania dzikich dzieci. Nigdy nie zapomnę wizyty w restauracji z moim synem, gdy był młodszy. Jak zwykle nie siedział spokojnie i stawał się coraz głośniejszy. Kobieta siedząca przy stoliku obok nas wręczyła synowi książkę. Była przygotowana. Wydaje się to takie proste, ale zgasła gigantyczna żarówka. Normalne zabawki, które przyniosłem ze sobą, były właśnie takie. Były typowe, nudne. Więc teraz podróżuję z wystarczającą ilością amunicji, aby całkowicie oślepić wroga. Niezależnie od tego, czy jest to książeczka do kolorowania, czy domowa laminowana podkładka z pisakiem do ścierania na sucho, jestem gotowy z torbą pełną rozrywek. Nigdy nie zdawałem sobie sprawy z wpływu rozproszenia, dopóki nie stałem się kreatywny. Wiele osób mówiło mi, że dziecko musi się nauczyć, jak po prostu siedzieć w restauracji bez rozpraszania uwagi, żeby się do tego przyzwyczaić i się uczyć. Ha! Kusiło mnie, żeby zabrali mojego syna na posiłek. Prawdopodobnie pozwoliliby mu wyrzucić wszystkie solniczki i pieprzniczki i użyć musztardy i keczupu do zrobienia obrazu Pollocka na stole tylko po to, by zająć się nim i zachować zdrowie psychiczne. Nie chcę trzymać syna z dala od sytuacji, ponieważ jest to łatwiejsze. Chcę wrzucać go do wody, dopóki nie nauczy się pływać. Czasami wystarczy zacząć od używania pływaków.

Powiązany post: Czego nie wiesz o tym niesfornym dziecku