contador gratis Skip to content

9 etapów jedzenia kolacji w barze z dzieckiem

9-etapów-jedzenia-kolacji-w-barze-z-twoim-dzieckiem

© flickr / missy s

1. Desperacja. Jest mroźne i ciemne niedzielne popołudnie. Jesteś głodny, w lodówce nie ma jedzenia. W lokalnym barze w niedzielne popołudnie można posłuchać cygańskiego jazzu; wystrój wnętrz to ukłon w stronę salonów z 1890 roku; barmani są ubrani jak Jesse James i ludzie, którzy go zabili. Hamburgery w bardzo krótkim menu są dobre, nawet jeśli kosztują 16 USD. W barze jest kilka krzesełek do karmienia, więc nie mogą być całkowicie anty-dziecięce. Lubisz też ich koktajle, zwłaszcza ten o nazwie Lozenge, który smakuje jak soda winogronowa.

2. Optymizm. W tym barze jest mnóstwo innych dzieci. Aktorzy Keri Russell i Matthew Rhys najwyraźniej organizują przyjęcie dla dzieci w całej tylnej połowie tego baru. Wielu rodziców lubi gitarę tenorową, a Dark i Stormys, a ich dzieci są stosunkowo ciche – dlaczego wasze miałyby mieć kłopoty?

3. Horror o świcie. Twoje dziecko ma 15 miesięcy. To absolutny nadir „czy mogę zarządzać tym dzieckiem w barze?” Przed 15 miesiącem są plamkami w foteliku samochodowym. Potem można ich przekupić lub odwrócić ich uwagę Mrożony na telefonie. Piętnaście miesięcy to chwila, w której mobilność – pełzanie zdeterminowane, męczące chodzenie – i niezdolność do działania spotykają się w piekielnym połączeniu. To jak mocowanie się z zdeterminowaną, skrzeczącą świnią.

4. Pełzające zmęczenie. Ten niesamowicie silny świnia będzie skalował twoją głowę, żeby dostać się do kinkietu na ścianie; zamierza wrzucić świecę do kabiny za tobą, z gorącym woskiem wbijającym się we włosy. Ludzie tam siedzący zachowują się uprzejmie w napięty sposób; kupujesz im pastylkę do ssania, a drugą zdobywasz dla siebie.

5. Zawstydzenie. Twój starszy syn, wcześniej pochłonięty Mrożony, podnosi wzrok i mówi: „Mamo, jestem superbohaterem”.

„To świetnie” – mówisz.

„Czy chcesz wiedzieć, jakie jest moje supermocarstwo?” On pyta.

„Umm-hmmm”, mówisz, zajęty zbieraniem wosku z włosów.

„Czy wiesz, jakie jest moje supermocarstwo?” on upiera się.

Przerywa. “To śmierdzi.”

Za chwilę staje się jasne, o co mu chodzi. Zanurzasz nos w swoim napoju z Cepacolem i modlisz się, aby nikt inny tego nie zauważył.

6. Użalanie się nad sobą zwątpienie w siebie. Dlaczego uważasz, że to dobry pomysł? Powinieneś dostać na wynos. W domu masz cały odpowiedni sprzęt do robienia puchów, na przykład szwedzkie krzesełko do karmienia, które przypomina maskę Hannibala Lectora.

7. Rezygnacja. Dziecko, teraz w swoim wysokim krzesełku, wyciąga brudne ręce w kierunku tyłka każdego, kto przechodzi przez wąską przestrzeń między budkami a barem. Czasami łapie kieszenie dżinsów i sznurki fartucha. Przez krótką chwilę ma w posiadaniu czyjś portfel, przyczepiony do łańcuszka przy szlufce; ta osoba jest ciągnięta do tyłu jak ryba na haczyku. Kupujesz im koktajl o nazwie Dramamine; jeszcze jeden dla siebie, kiedy już to robisz.

8. Zawroty głowy. Nie byłeś aż tak pijany i zdesperowany w poszukiwaniu jedzenia od dwudziestego roku życia, kiedy o drugiej nad ranem wpadałeś do stoiska z falafelami w Lower East Side. Kiedy przychodzi obiad, rozdzierasz hamburgera gołymi rękami dla dzieci. Gotowy posiłek kończysz w mniej niż cztery minuty.

9. Desperacja. Przychodzi rachunek. Kelner kładzie czek na srebrnej tacy tuż przed wysokim krzesełkiem. Dziecko chwyta go i chowa do następnej budki, którą najwyraźniej uważa za jakiś kosz. Zabierasz dzieci, wózki, torby i płaszcze za drzwi i próbujesz zebrać się na chodniku. Jesse James i bracia Ford patrzą na ciebie w słabo ukrytej uldze. Jest 4:45. Tylko trzy godziny do snu. Może powinieneś dostać lody?