contador gratis Skip to content

Boję się wychować córkę

wychowywanie dziewczyny w kulturze gwałtu 1
Presley Ann / Getty

Płakałem w dniu, w którym dowiedziałem się, że mam córkę. Moje łzy nie były spowodowane brakiem syna ani brakiem miłości do dziewczyny, którą niosłam. Nie, moje łzy były dla jednego uświadomienia sobie, które mnie przeszyło, potęgowane przez dowody wspomnień na całe życie. Od razu zdałem sobie sprawę, że będę wychowywał córkę w społeczeństwie tak zakorzenionym we własnej kulturze gwałtu, że obwinianie ofiar stało się narodową rozrywką. Płakałem wiedząc, że wychowam osobę, która bez cienia wątpliwości spotka molestowanie seksualne lub napaść, ponieważ w ciągu trzech dekad nie spotkałem jeszcze ani jednej kobiety, która tego nie zrobiła. Roniłam łzy wiedząc, że ten świat nie byłby bezpiecznym miejscem dla mojej córki, tak jak nie było to dla mnie bezpieczne miejsce. Myślałem o gwizdach, poniżających imionach, poczuciu winy, poniżeniu i przemocy seksualnej, które musiałem znosić przez lata, i bałem się o przyszłość mojego nienarodzonego dziecka.

Wiele miesięcy później, kiedy pielęgniarka wręczyła mi ośmiofuntową wiązkę doskonałości o różowej twarzy, ponownie poczułem ten trzewny strach. Ogarnęła mnie chęć ukrywania jej przed społeczeństwem, które ma ją zdewaluować. Jednak mając zaledwie kilka minut, uderzyła pediatrę oceniającego ją i moje zmartwienie zmieniło się w nadzieję i dumę, gdy pielęgniarka zachichotała: „Jest zadziorna”.

Dobry, Myślałem, Zadziorna jest dokładnie tym, czego potrzebują dziewczyny na tym świecie.

Prawie trzy lata później ten zadziorny temperament doprowadza mnie do szału, ale pielęgnuję go w każdy możliwy sposób, wiedząc, jak bardzo będzie potrzebowała żalu z całego serca na tym świecie. Zachęcanie do jej wytrwałości poprzez mocne przykłady i konkretne sformułowania to jedna z moich najważniejszych prac jako jej matki. Wychowywanie dzieci jest trudne; wychowywanie dziewcząt jest jeszcze trudniejsze.

Robert Alexander / Getty

Wychowywanie dziewcząt w społeczeństwie, w którym kultura gwałtu jest obecna w naszej mowie, zachowaniu, myślach, ikonach kulturowych i systemie prawnym, wydaje się niemożliwe. Kultura gwałtu to znacznie więcej niż akt gwałtu; fakt, że nie jesteś gwałcicielem ani nie akceptujesz gwałciciela, nie oznacza, że ​​nie jesteś winny propagowania kultury normalizującej przemoc seksualną.

Kiedy rodzic na placu zabaw mówi mi, że ich syn uderzył moją córkę „bo ją lubi”, jestem świadkiem tego, jak kultura gwałtu kształtuje dzieci od najmłodszych lat. Kiedy moja córka kłóci się z kuzynem, który ją pchnął, a jej łzy napotykają na pytania, co zrobiła, by go podburzyć, przeżywa pierwszy etap obwiniania ofiary.

Kiedy odmawiam przyjęcia tych utrwalających się cykli i proszę o przeprosiny, maluję się na fanatycznej, zbyt wrażliwej feministce, która z pewnością nie potrafi zrozumieć, jak działa społeczeństwo. Rozumiem jednak, jak działa społeczeństwo, i na tym polega problem, ponieważ brak uznania niebezpieczeństwa w tej normalizacji przemocy jest dużą częścią problemu, przed którym stoimy jako społeczeństwo. Ta odmowa przez wielu uznania, że ​​nic nie dzieje się w próżni lub że przemoc i uprzedmiotowienie nie rodzą się z niczego, sprawia, że ​​to społeczeństwo jest tak przerażającym miejscem do wychowywania dziewcząt.

Widzę ten cykl „chłopcy będą chłopcami” i obwinianie ukrytej ofiary, i nie mogę się powstrzymać od wyobrażenia sobie siebie w wieku 15 lat, noszącej mini spódniczkę i popijającej alkohol, który przyprawił mnie o zawrót głowy zbyt szybko. Kiedy moja mowa była niewyraźna, a moje ciało nie było posłuszne mojemu mózgowi, uciekłem, uciszyłem i naruszyłem. Kiedy przyszedłem i powiedziałem znajomym, powiedziano mi, że po prostu za dużo piłem, niezrozumiany, to nie mogło się tak stać. Szybko postanowiłem przestać mówić w pustkę i przez lata przeszedłem na narkotyki. Dostaję przebłyski przyszłości, w której moją córkę czeka ten sam los i drżę z wściekłości i troski.

Wychowuję córkę w świecie, w którym wyczyny seksualnych drapieżników są pomniejszane jako nieporozumienia i jesteśmy proszeni o rozważenie „zrujnowanego życia” napastnika, ledwo przyznając się do jego ofiary. Żyjemy w świecie, w którym nazwiska takie jak Brock Turner, Brett Kavanaugh i Harvey Weinstein w jakiś sposób wywołują debatę, tak jakby w przypadku napaści seksualnych należy wziąć pod uwagę więcej niż jedną stronę. To społeczeństwo, w którym nawet sędziowie mówią ofiarom gwałtu, które powinny mniej pić lub zaciskać kolana. Widok silnych, odważnych i wykształconych kobiet, które pojawiają się, by ponownie przeżyć traumę, by stawić czoła winom i analizie, zwrócił moje serce przeciwko światu. Widok tych kobiet rzuconych na kolana przez jawną kpinę z ich prywatnych decyzji i osobistych wyborów prawie mnie złamał.

Jak wyjaśnię tę retorykę mojemu dziecku? Jak ją przekonam, że zawsze będzie jej wierzono, wspierano i pomagano jej w świecie, który mówi jej inaczej? Jak mam wyjaśnić mojej córce tę kulturę gwałtu i walkę z nią? Co gorsza, jak mam ją przygotować na nieuchronny atak, z którym się spotka w tej wojnie, w której się urodziła? W jaki sposób jako społeczeństwo możemy uwolnić się od normy, w której przemoc wobec kobiet jest znormalizowana, a ofiary są obwiniane za popełnione wobec nich zbrodnie? Jak zmienić coś, czego połowa społeczeństwa nie chce zaakceptować?

Moje pytania są nieskończone. Przedstawiam je sobie, moim przyjaciołom, nieznajomym, ludziom u władzy i całemu społeczeństwu, ale odpowiedzi, które słyszę, nigdy nie wydają się adekwatne. Nie rozwiązują mojego dylematu wychowania córki w świecie, który na każdym kroku będzie umniejszał jej wartość. Nie godzą też, dla mnie, z faktem, że wciągnąłem niewinną osobę w wojnę, która szalała od setek lat. Wojna, która poddaje w wątpliwość wielkość jej osobowości i przysługujące jej prawa. Resztę życia będę musiał spędzić walcząc z patriarchalnymi normami, które umożliwiają rozkwit kultury gwałtu, nie tylko dla mnie i kobiet takich jak ja, ale także dla dziedzictwa, które zostawiam w moim dziecku. Mimo to nie mogę powstrzymać żalu nad życiem, które mogłaby mieć, gdyby tylko sprawy potoczyły się inaczej.

Nie jest jednak inaczej i taka jest rzeczywistość, z którą musimy się zmierzyć. Traktuję to nie tylko jako kobieta, ale jako matka małej dziewczynki. Martwię się, że będę musiał zniszczyć iluzje niewinności, aby przygotować ją na otaczający ją świat. Że lekcje, którymi muszę się z nią podzielić, są zbyt ważne, żeby czekać. Napełnia mnie potężną, pierwotną kobiecą wściekłością, wiedząc, że będę musiała zaoferować mojej córce edukację „drugiej płci”. Kobiety w całym kraju znają te zasady, ponieważ są one zakorzenione w naszym życiu pod pozorem bezpieczeństwa.

Drew Angerer / Getty

Noś klucze w dłoni, idąc samotnie w kierunku samochodu lub domu. Nigdy nie idź sam po ciemnej ulicy. Upewnij się, że zawsze informujesz kogoś, gdzie jesteś, dokąd się wybierasz, kiedy wyjeżdżasz i jak podróżujesz. Nigdy, pod żadnym pozorem, nie wolno zostawiać swojego drinka bez nadzoru. Nie noś niczego, co sprawia, że ​​wyglądasz rozwiązłe. Nie mieszkaj sam w mieszkaniu, jeśli znajduje się na pierwszym piętrze. Uważaj na otoczenie i nie używaj zbyt głośnych słuchawek.

Moje własne życie ukształtowało się wokół tych lekcji, których nauczyłem się u boku matki. Jeśli złożę to wszystko razem, spędziłam godziny, ucząc się, jak nie zostać zgwałconym. Cóż to jednak za dziwna filozofia. Uczymy nasze dziewczyny, aby nie były gwałcone. Mówiąc najprościej, jest to sposób, w jaki kształtuje nas nasza własna kultura gwałtu. Nie pamiętam ani jednej chwili, kiedy któryś z moich braci usiadł i nauczono, by nie stawał się gwałcicielem. Nie znaczy to, że moi rodzice nie zaszczepili w nich szacunku kobiet, ponieważ z pewnością to zrobili. Ale lekcje, które dawali, były ograniczone przez ich własną wiedzę, ich własne rozumienie społeczeństwa, a co najgorsze, ich własną akceptację norm płciowych, jakich się nauczyli. Nie winię ich za utrwalenie wielu cech charakterystycznych, które teraz rozpoznajemy jako część kultury gwałtu, ponieważ naprawdę uważam, że nie wiedzieli lepiej. Spojrzeli na świat takim, jakim był i zdali sobie sprawę, że potrzebuję ochrony przed złem, które dostrzegali. Nigdy nie myśleli o małych ukrytych sposobach, w jakie ich reakcje na świat wzmacniały kulturę, przed którą próbowali mnie chronić.

Teraz jednak wiemy już lepiej i nie chcę zaszczepiać tego strachu mojej córce. Nie będę jej bezczynnie uczyć, jak nie zostać ofiarą. Wychowam ją na spostrzegawczą i świadomą, ale też wytrwałą i silną. Chcę, żeby była głośna, żeby krzyczała bez skrępowania, jeśli zostanie skrzywdzona. Zawsze będzie wiedziała, że ​​jestem w jej kącie, wspieram ją bez względu na sytuację. Nigdy nie usłyszy, jak jej rodzice mówią: „Co zrobiłeś, żeby na to pozwolić”, ponieważ zostanie wychowana, aby zrozumieć, że żaden wybór stroju, żadna ilość alkoholu nie zastąpi jej wyraźnej zgody.

Wychowywanie dziewcząt w kulturze gwałtu oznacza wychowywanie ludzi, którzy będą z nim walczyć i odmawiają przyjęcia normalizacji przemocy wobec kobiet.