contador gratis Skip to content

Ból serca związany z byciem odrzuconym rodzicem jest prawdziwy

Ból serca związany z byciem odrzuconym rodzicem jest prawdziwy
AleksandarNakic / iStock

Pierwsze słowo mojego syna brzmiało „Dada”. Jego pierwsze zdanie brzmiało „Chcę Dada”. Jego drugie zdanie brzmiało „Gdzie jest tata?”

Twierdzi, że Dada buduje swoje wieże z klocków i czyta swoją ulubioną książkę o ciężarówce. Tylko Dada może go wykąpać i położyć do łóżka. Dada jest pierwszą osobą, o którą prosi, gdy budzi się rano i ostatnią osobą, którą chce zobaczyć, zanim zapadnie w błogi sen, który mogą osiągnąć tylko małe dzieci.

Nie potrafię dokładnie określić, kiedy zaczęła się obsesja mojego syna na punkcie męża. Wiem, że im jest starszy, tym bardziej woli mojego męża ode mnie. Im bardziej czuję się odrzucony.

To strasznie nienaturalne być matką, a nie tą, o którą prosi Twoje dziecko, kiedy upada i drapie się po kolanie. Najwyraźniej pocałunki Dady na boo-boos mają magiczną moc; moje nie. Mój wywołuje jeszcze więcej łez. Dada wywołuje również większe uśmiechy i chichotanie.

W dobre dni uważam to wszystko za niesamowicie ujmujące i nie mogę być bardziej szczęśliwy z powodu nierozerwalnej więzi, którą utworzyli mój syn i mąż. Są najlepszymi kumplami, amigos, awanturnikami, zawsze łamią się nawzajem i grają w głupie wymyślone gry, w których nigdy nie zrozumiem zasad.

W złe dni płaczę do snu i rozważam rozmowę z psychiatrą na temat kompleksu, który rozwinęłam, czując się jak obywatel drugiej kategorii we własnym domu.

Kiedy mówię mamie znajomym o dynamice mojej rodziny, wszyscy twierdzą, że są zazdrośni:

“Ja bym miłość gdyby moje dzieci wolały ojca ode mnie. Nigdy nie mam przerwy ”.

“Licz swoje błogosławieństwa. Moje 18-miesięczne dziecko trzyma się mnie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu ”.

„Ugh. Słyszę tylko „Mooommm”. Choć raz chcę, żeby intonowali „Daaadddd”.

Te komentarze nie sprawiają, że czuję się lepiej, ponieważ jestem pewien, że były przeznaczone. W rzeczywistości sprawiają, że czuję się gorzej. Sprawiają, że czuję się jedyną mamą, która kiedykolwiek żyła, która nie jest centrum wszechświata jej dziecka. Czuję się jak porażka.

Znam swoje dziecko od podszewki. Wiem, że zje swoje winogrona tylko wtedy, gdy pokroisz je na pół, poziomo. Wiem, że jedynym gwarantowanym sposobem na drzemkę jest wsadzenie go do samochodu i jazda w górę iw dół wybrzeża z otwartymi oknami, żeby mógł usłyszeć rozbijające się fale. Wiem, że absolutnie nienawidzi spać w skarpetkach. Wiem, że trochę czasu zajmuje mu rozgrzanie się do dzieci, których nie zna, więc ludzie zakładają, że jest nieśmiały, ale w rzeczywistości jest po prostu spostrzegawczy.

I wiem, naprawdę wiem, że mnie kocha.

On mieszkał w moim ciele przez dziewięć miesięcy, a potem on zjadł z mojego ciała przez sześć miesięcy, a potem był przywiązany do mojego ciała dopóki nie zacząłem osądzać nieznajomych, ponieważ najwyraźniej wypadał z nosidełka, a ja nosiłam go bardziej ze względu na mnie niż jego. Jesteśmy połączeni w sposób, w jaki może być tylko matka i jej dziecko.

Kiedy jest nas tylko we dwoje, spędzamy razem najlepszy czas. Mamy własne rytuały, jak na przykład chodzenie do lokalnej piekarni na bajgle niedziela rano, aby dać mężowi odpocząć od małego człowieczka stale przytwierdzonego do jego łydek. Śmiejemy się, śpiewamy i naprawdę cieszymy się swoim towarzystwem.

Kiedy jednak spotykamy się z tą cenną trzyosobową rodziną, jest oczywiste, że mając wybór, mój syn wybiera mojego męża. Każdy. Pojedynczy. Czas.

Trzeba przyznać, że mój mąż rozumie, jak bardzo jestem zdenerwowana tym, że jestem „Odrzuconym Rodzicem” (moja etykieta, nie jego). Zawsze zachęca mojego syna, żeby do mnie poszedł. Kiedy mój syn podchodzi do męża z książką w ręku, mój mąż powie: „Dlaczego nie poprosisz mamusi, żeby ci przeczytała tę książkę? Jej zwierzęce głosy są o wiele lepsze od moich ”. Nigdy nie łapie przynęty, mój mąż nieuchronnie kończy się na czytaniu mu książki, a ja siedzę i patrzę z fałszywym uśmiechem na twarzy, podczas gdy moje serce pęka tylko trochę bardziej.

Jak wszystko inne w życiu dziecka, jest to prawdopodobnie tylko faza. Odkryłem, że macierzyństwo to tak naprawdę seria niewiarygodnie wspaniałych i jednocześnie trudnych faz. I właśnie wtedy, gdy myślisz, że jakaś faza faktycznie cię zabije (jak faza karmienia klastra lub faza tnących zębów trzonowych), to się kończy i zostaje zastąpiona przez coś potwierdzającego życie (jak pierwsza faza uśmiechu gumowatego lub długo oczekiwana jaźń). -faza karmienia).

To też minie. Mój mąż nie może się doczekać, ja też nie.