contador gratis Skip to content

Ból utraty dziecka nigdy nie odchodzi

drugi rok żałoby jest trudniejszy niż pierwszy rok
CAILA SMITH

Ostrzeżenie o wyzwalaczu: utrata dziecka

Mój drugi rok żałoby sprawia, że ​​czuję się jak pobita płyta. Nie mogę powiedzieć nic nowego o śmierci mojej córki…. „Tęsknię za nią, tęsknię za nią, tęsknię za nią”Dotyczy tego wszystkiego, co głośno dzwoni. Nie mam do pokazania żadnych nowych wspomnień, ostatnich zdjęć ani aktualnych sezonowych rękodzieła.

Kiedy nasze meble są przenoszone w celu rzadkiego i bardzo potrzebnego czyszczenia, nie ma skarpetek od 3 do 6 miesięcy ukrytych w stosie królików kurzu, które można znaleźć przez wiele miesięcy. Jej rzeczy nie niosą już jej zapachu i zaczynam zapominać o jej kawałkach. Na jej grobie znajduje się teraz zielona trawa, a nie kopiec ziemi. Nie było jej dłużej niż kiedykolwiek żyła. Dwa lata później moja córka w końcu czuje się nieobecna.

To jest mój drugi rok żałoby i okazuje się trudniejszy niż pierwszy.

Do dziś tak wiele razy uderza mnie to dokuczliwe poczucie zapomnienia – jakbym czegoś przegapił. Zastanawiam się, co to może być i kiedy wszystko układa się tak, jak powinno, dociera do mnie. To moja córka, za którą tęsknię. Mówię sobie, żeby odetchnąć, zanim uspokoję się serią bolesnych zwrotów, aby zakończyć tę zapomnianą część mojego żalu, który tak uporczywie się pojawia: Stało się. Była tutaj, namacalnie w moich ramionach, a teraz jej nie ma. Zrobione. Tylko oddychaj.

Widzisz, nigdy nie zapomnę, że moja córka umarła… nigdy. Przeszkoliłem swój mózg, a moje życie dostosowało się do tego, aby zawsze wydawało się moją najbardziej nierealną i znienawidzoną rzeczywistością. Ale wydaje mi się, że mogę powiedzieć, że moje serce nie ma żadnego parametru, jeśli chodzi o miłość, którą posiadam. Mam całą tę miłość, którą należy jej dać, a nie mogę. To jest ukryte we mnie, dopóki nie zostanie tragicznie zredukowane do wielu form mojego żalu. To świeca, której jedynym celem jest jasne zapalenie się, ale jej jedynym przeznaczeniem jest tragiczne zdmuchnięcie.

W tej chwili mój smutek jest do bani. Ponieważ utrata dziecka jest naprawdę żalem, który wciąż się rozpacza.

To izoluje, ponieważ nikt nie może tego ulepszyć. Nie ma przycisku przewijania, bo inaczej dałbym każdemu ziemskiemu dobytkowi możliwość korzystania z niego. Nie ma prawdziwych targów, ponieważ grając w tę grę, fantazjujesz tylko o mieszance udawania i rzeczywistości. I zaufaj mi, w ten sposób nie zajdziesz daleko w swoim smutku. Mógłbyś wymyślić milion krzywizn tego, co powinno lub mogło być. Ale ostatecznie dopiero zaczynasz książkę, aby znaleźć ją w ogniu, zanim dotrzesz do końca.

Strata dziecka jest właśnie tym, co jest tak bolesne. Nie ma zmniejszania ani naprawiania straty, ale istnieje praca nad stratą.

I to samo w sobie jest czymś godnym dodania do listy rzeczy, z których można się smucić. Opłakuję myśl, że ta część mojego życia (która wydaje się odgałęziać od każdej innej części mojego życia) kiedykolwiek zostanie naprawiona, ponieważ tak się nie stanie i nie będzie można. Dostosowuję się, ponownie ustawiam, robię dziesięć kroków do przodu, piętnaście do tyłu i ponownie ustawiam. Uderzam delikatnie w twarz, a potem niechętnie wstaję z powrotem. To mój drugi rok w żałobie, a ja zasmucam się z potrzeby, że muszę się nawet smucić.

Wzrasta we mnie poczucie winy, że to mówię, bo smutek jest ceną za miłość, ale ja gardzić mój smutek teraz. To jest wyczerpujące i zajmuje mi trochę czasu, a także fragmenty mojego rdzenia. Nie prosiłem o tego niepożądanego gościa. Ale oto jest, nadal wtrąca się bez pukania i nie oferuje mi nawet tyle, co gówniana zapiekanka z powodu jej przedwczesnej obecności.

Mój smutek stanowi podstawę moich dni i nienawidzę tego dla mojej rodziny. Żałuję, jak powinno wyglądać życie naszej rodziny od czasu śmierci naszej córki. Zasmuciłem mamę, o której marzyłem, ale teraz nigdy w pełni nie będę. A Pan wie, żałuję utraty moich słodkich snów, bo moje nowe budzą mnie w najbardziej złośliwych, zimnych potach.

Ale to jest mój żalu i decyduję, jak najlepiej to wykorzystać. Decyduję się tarzać lub decyduję się wstać. Postanawiam pozwolić, by pochłonęła mnie jej śmierć, albo pozwolić, by śmierć mnie wyrzeźbiła. Postanawiam odłożyć książkę „Co powinno być życiem mojej córki” z powrotem na półkę lub postanawiam napisać całą cholerną rzecz, aż spłonę na chrupiąco w moich gołych rękach.

Więc teraz, nie jest w porządku. Żal boli mnie jak coś ostrego i sztywnego. Ale dotrę tam, jak zawsze. Albo przynajmniej dostosuję się i dostosuję, dopóki moja nowa normalność nie zostanie ponownie odsłonięta.