contador gratis Skip to content

Byłam mamą, nawet jeśli to była tylko minuta

Miałem utratę ciąży, ale przez chwilę byłam mamą
megaflopp / iStock

Przygotowuję się do umieszczenia nóg w tych super fantazyjnych strzemionach do kolejnego testu, który może uznać, że jestem jeszcze bardziej bezpłodny, kiedy lekarz (którego normalnie nie widuję) mówi do mnie: „Więc miałeś kilka strat, prawda? ”

Powiedziałem: „No cóż, miałam chemiczną ciążę w maju, a potem nasz pierwszy in vitro nie zadziałał”.

Mówi: „Okej, więc tak, jedna strata. Przegrałeś. ”

Auć. Słowo „strata”. Szczerze mówiąc, nie myślałem o tym w ten sposób, dopóki nie usłyszałem, jak słowa wyszły z jego ust w tym momencie. Przez cały ten czas myślałem, że w maju zaszła ciąża chemiczna. I chociaż z pewnością tak się stało, nie sądzę, żebym jeszcze w pełni utożsamiał to ze stratą – mimo że w rzeczywistości była to utrata ciąży, poronienie. Poroniliśmy bardzo wcześnie.

Może był to termin „ciąża chemiczna”. Być może nie czułam, że moje uczucia mogą być uzasadnione, gdybym powiedział głośno, jak źle się czuję po stracie naszego pierwszego i jedynego dziecka.

Ale potem pomyślałem o tym i przypuszczam, że miał rację. To czterotygodniowe i dwudniowe dziecko uczyniło mnie mamą.

Kiedy dowiedziałem się, że nasz drugi IVF zadziałał, pamiętam, że dokładnie myślałem o tym, co powinienem jeść, jak często powinienem stać i czy powinienem więcej spać. Zacząłem się zastanawiać, myśląc o tym, że tak naprawdę mam w sobie bardzo malutkie dziecko. Zacząłem się zastanawiać, co bym zrobił w pracy, gdybym urodził się w styczniu, chociaż część mnie w głębi duszy wiedziała, że ​​to może nie zadziałać, że dziecko może się nie trzymać.

Moje poziomy beta hCG były niskie i to wszystko może zakończyć się w nadchodzący wtorek. To był piątek przed Dniem Matki. Zacząłem się zastanawiać, czy naprawdę zostanę matką w Dzień Matki. Nieliczni, którzy wiedzieli, że jesteśmy w ciąży, powiedzieli mi „Szczęśliwego Dnia Matki”. Dostałam od męża roślinę, aby uczcić to, że tego dnia byłam mamą.

Odkryłem, że jadłem pikle, jakby to była moja praca. Miałem objawy, których nigdy wcześniej w pełni nie doświadczyłem, wraz z pozytywną beta. Niewiele objawów – 4 tygodnie to oczywiście wcześnie – ale było ich kilka. Nie jestem pewien, czy były to po prostu objawy przerażających zastrzyków progesteronu, które my, pacjenci z zapłodnieniem in vitro, musimy przyjmować, ale w tamtym czasie wydawały się one objawami ciąży.

W tych ulotnych chwilach, między tym piątkiem a wtorkiem, wiedziałam, że jestem w ciąży. Kilka razy zaczynałem czuć się jak mama. Były pewne oznaki, które mówiły mi inaczej, ale znowu, w przypadku ciąży, nigdy nie wiadomo. Coś może być czymś, ale też może być niczym. Mimo że w ten weekend trochę krwawiłam i siedziałam tam z mężem trzymającym go za rękę i patrząc na łzy w jego oczach, nadal miałam nadzieję, że zostanę mamą.

Po moim teście któregoś dnia wyszedłem z kliniki, wsiadłem do samochodu i szlochałem. Po prostu nie mogłem przestać. Łzy wydawały się nie mieć końca. Nie mogłem oddychać, tak bardzo płakałem. Może dlatego, że był to naprawdę bolesny test i prawie płakałam też w gabinecie, ale myślę, że to także dlatego, że w tym momencie w końcu zdałam sobie sprawę, że straciłam ciążę.

Trzymałem się nadziei przez cztery dni pomiędzy badaniami krwi. Cóż, naprawdę trzymałem go przez trzy tygodnie, ponieważ nosiłem ten embrion we mnie od drugiego dnia poczęcia. To piękna rzecz w IVF – możesz zobaczyć swoje dziecko w wieku 2 dni.

Ale to wystarczyło. Wystarczyło, żebym zasmuciła dziecko, które było i dziecko, które mogło być.

Chociaż zabolało, kiedy wypowiedział to słowo na głos, dobrze było to usłyszeć. Pomogło mi to przypomnieć sobie, że przez chwilę byłam mamą.

Byłam mamą. Jesteś mamą.

[free_ebook]