Chcę tylko trzymać czas z moim dzieckiem

Chcę tylko trzymać czas z moim dzieckiem

Waga czasu 2
Cameron Reeves Poynter

Dziesięć to liczba miesięcy, w których byłam w ciąży. Dziesięć miesięcy ciągłych chorób, bezsenności i niepokoju o to, czy będę dobrą matką, ważyło mi znacznie więcej niż 30 funtów, które nosiłem na mojej ramie.

Cztery to liczba godzin, które spałam każdej nocy, kiedy moje dzieci były nowe. Noce, zanim twoje ciało zostanie przyzwyczajone do braku snu, wydają się nie mieć końca. I te cztery godziny, poskładane razem w urywkach krótkiej chwili wytchnienia, ciążyły mi w ciągu dnia, kiedy walczyłem o prowadzenie świadomej rozmowy lub nie mogłem zasnąć, gdy to maleńkie stworzenie spoczywało na moim ramieniu.

Trzydzieści to liczba minut, przez które nieustannie spóźniałem się w tych wczesnych dniach. Bez względu na to, jak miałem dobre intencje lub dobrze zorganizowany, zawsze była zapomniana książka lub przekąska, zmiana pieluchy, zgubiony but lub krach, który spiskował, by zrujnować najlepiej ułożone plany. Te stracone minuty, spóźnienia i udręczone przeprosiny ciążyły na mnie, gdy zastanawiałem się, czy kiedykolwiek zdążę na cokolwiek.

Dwadzieścia minut tak długo stałem w oknie jego klasy w jego pierwszym dniu w przedszkolu. Wiedziałem, że nic mu nie będzie, że był w kochających rękach, ale widząc łzy spływające po jego twarzy, ponieważ nie wiedział, dlaczego odszedłem lub czy wrócę, obciążony moim sercem, jak nic wcześniej.

Osiem to liczba godzin, przez które mój dom stoi pusty teraz, kiedy moi chłopcy są w szkole. Osiem godzin bez okrzyków śmiechu, bez łez frustracji, bez piszczących zabawek, bez próśb o przekąski. To nie jest wolność. Jest ciężki, obładowany tęsknotą za całymi dniami łamigłówek na podłodze i cheerios pod moimi stopami.

Dziewięć to liczba lat, które to słodkie dziecko przebywa w moim życiu, w moim domu. A dziewięć to liczba lat, które pozostały, zanim on ją opuści.

Cameron Reeves Poynter Cameron Reeves Poynter

W tych wczesnych dniach rodzicielstwa czujesz się, jakbyś pchał głaz na strome wzgórze, podczas gdy ciężar czasu, bezsenność i zamieszanie popychają cię z powrotem w dół.

Wtedy nagle stoisz na szczycie wzgórza – w połowie drogi. Za tobą są dni lepkich palców, źle wymawianych słów i dłoni ciągnących cię za rąbek. Te dni, które kiedyś ciążyły na tobie w postaci przyrostów wyczerpania, zagubienia i frustracji, teraz ciążą na tobie jako wspomnienia czasu, który minął w mgnieniu oka.

Pozwólcie, że powiem wam, moi słodcy przyjaciele z niemowlętami i małymi dziećmi: te minuty i godziny, które wydają się trwać wieczność i napełniają was frustracją – miną. Wiem, że są ciężkie. Wiem, że cię obciążają. Ale nie życz ich sobie. Będziesz na szczycie wzgórza, zanim zdasz sobie z tego sprawę.

Pięć to liczba minut, o które poprosił mnie, abym położył się do łóżka i przytulił się do niego zeszłej nocy. Jeszcze pięć minut, mamo. Mogłem powiedzieć, nie, muszę zrobić obiad. Nie, muszę zrobić pranie. Nie, jest późno. Zamiast tego powiedziałem tak – zawsze tak. Czas spędzony z moim dzieckiem nic nie waży, kiedy jestem zwinięty pod jego kocem.

Kiedy leżeliśmy w ciemności, szepnął: „Nie chcę mieć 9 lat. Nie chcę dorosnąć”. I zdaję sobie sprawę, że tak jak siadam na szczycie wzgórza, tak też mój syn zostaje tutaj, uwięziony między dzieciństwem a okresem dojrzewania – zdesperowany, by dorosnąć, ale zdesperowany, by pozostać małym chłopcem. Czas ciąży na nim tak samo, jak na mnie.

Więc zeszłej nocy przytuliłam go mocniej i kochałam mocniej. Ostatniej nocy nie było czasu na dorastanie. Ostatniej nocy świat wciąż był pełen cudów, magii i niewinności. Ostatniej nocy staliśmy razem na szczycie wzgórza, spoglądając zza krawędzi, jeszcze nie gotowi na zejście.