contador gratis Skip to content

Ciąża nauczyła mnie mówić za siebie

Asertywna ciąża
FatCamera / iStock

Nienawidzę konfrontacji.

Tak było, odkąd pamiętam. Zawsze bałam się, jak inni mogą mnie oceniać, więc zachowywałam się cicho iz dala od konfliktów.

Kiedy miałem około 9 lub 10 lat, mama dała mi pieniądze na zakup mrożonego jogurtu od TCBY w barze spożywczym w centrum handlowym, podczas gdy siedziała przy pobliskim stole i czekała. Stałem w kolejce przez kilka minut, kiedy nagle nastolatek mnie przeciął. Wstałem nieśmiało, cicho jak mysz, nie chcąc wywoływać sceny, kiedy ku mojemu całkowitemu przerażeniu zobaczyłem, jak moja matka podchodzi do nastolatka i krzyczy: „Przepraszam, moja córka czekała w kolejce, a ty właśnie skaleczenie jej!” Wszystko, co mogłem zrobić, to wyciszone „Mooommm”, zanim dziewczyna ustąpiła i stanęła za mną. To był koszmar, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że dziewczyna wciąż była obok mnie. Mrożony jogurt jeszcze nigdy nie był tak okropny.

„Musisz mówić za siebie”, powiedziała mi – nie po raz pierwszy i nie po raz ostatni tego dnia.

Prawie do przodu 20 lat, i muszę przyznać, że zrobiłem postęp. Kiedy proszę o dodatkowe odtłuszczone mleko do mojej kawy, a barista Dunkin ledwo mnie pluska, proszę ją, żeby dodała więcej. Jeśli taksówkarz spróbuje zażądać ode mnie więcej, niż uważam za sprawiedliwe, odezwę się. Jeśli przyjaciel lub znajomy i ja nie zgadzamy się w sprawie, która jest dyskusyjna, będę się spierać z moim artykułem. Jestem mało mniej bocznych oczu i a trochę więcej słyszałem.

Ale nadal nienawidzę zwracać na siebie uwagi, więc przez większość mojego życia siedziałem cicho i, jeśli wolisz, spędziłem dużo życia w pozycji leżącej.

To znaczy, dopóki nie zaszłam w ciążę.

Pierwsza ciąża jest ekscytująca. Ale jest to również czas, kiedy można kwestionować każdą rzecz, którą robią, od kanapki z indykiem, którą jedli trzy dni po poczęciu, po balsam do ciała, na który się smarowali. Otoczyłem się możliwie największą ilością informacji, aby upewnić się, że robię to, co jest właściwe dla mojego małego embrionu, który przy wielkości maku był już tak bardzo kochany.

Chciałem zadbać o mój mały szybko rosnący mak i zapewnić jego zdrowie i bezpieczeństwo przez następne dziewięć miesięcy i dłużej, i poczułem, że się zmieniam. Przed pierwszą wizytą u lekarza spisałem kilkanaście pytań i notatek do omówienia z lekarzem. Niektóre pytania były prawdopodobnie trochę głupie, ale jako pierwsza mama chciałem mieć pewność co do każdego najmniejszego problemu.

Przeszedłem przez około połowę pytań, które uznałem za „mniej głupie” i pozwoliłem lekarzowi odpowiedzieć na nie. Potem pojawiły się te, które sprawiły, że wydawało mi się trochę… dziwne. W ogniu chwili, kiedy lekarz patrzył na zegar i mój narastający niepokój, że trzymam ją w górze i robię z siebie wariatkę, stary ja powiedziałby: „To jest to! Żadnych więcej pytań. Po prostu zobaczę się na zewnątrz i pójdę do Doctor Google! ” ale nowy ja, mama ja, nie mogłem do tego dopuścić.

To było życie mojego dziecka i nie pozwoliłbym nikomu tego zagrozić, więc zapytałem o to, że pozwolę sobie na kilka kieliszków wina, zanim dowiedziałem się, że jestem w ciąży (gdy odepchnąłem niepewność, że mnie osądza na bok ), i zapytałem o spanie na brzuchu w zaledwie 8 tygodniu ciąży (ponieważ martwiłem się, że myślała, że ​​jestem głupia, myśląc, że może to w tym momencie uszkodzić płód), a nawet zapytałem, czy to źle, że widziałem moje tętno na poziomie 150 przez kilka minut ostatnio ćwiczyłem, ponieważ przeczytałem, że nie powinno przekraczać 140 (wszystko to, gdy martwiłem się, że myślała, że ​​jestem kompulsywny).

Świat nie implodował. Lekarz mnie nie wyrzucił. Zamiast tego wyszedłem z biura z nowym zestawem odpowiedzi i pewnym przekonaniem, że nadal wszystko jest w porządku.

Osiem miesięcy później urodziła się moja córka. Zaczęła się prawdziwa zabawa, bo każdy jest ekspertem w dziedzinie rodzicielstwa i wie więcej niż ktokolwiek inny. Wziąłem ich słowa (niektóre pomocne, inne nie) i odepchnąłem swoją wewnętrzną osobowość przeciwstawiającą się konfrontacji, ponieważ prawda jest taka, że ​​jestem jedynym ekspertem, jeśli chodzi o rodzicielstwo mojej córki.

Czy goście wydawali się zirytowani i urażeni, kiedy poprosiłem ich o umycie rąk? i Czyść je przed przytuleniem mojego noworodka? Tak.

Czy zachowywały się, jakbym nie szanował ich i ich wizyty, kiedy wychodziłam z pokoju, aby karmić piersią moje dziecko? Tak.

Czy udzielili niezamówionych porad i po cichu osądzili mnie za moją decyzję o zignorowaniu tego? Oczywiście.

Czy mnie to obchodziło? Absolutnie nie.

Jeśli pewnego dnia moja córka zostanie przecięta w linii mrożonego jogurtu i nie otworzy ust, by zaprotestować, możesz się założyć, że będę szaloną damą, która skoczy w jej obronie. Ale w międzyczasie będę tam, aby ją pokierować i nauczyć, że bycie asertywną nie oznacza bycia suką i że jedyny osąd, który powinien ją niepokoić, to ten, który pochodzi od niej samej.