Ciężko pracuję, aby upewnić się, że mój mąż jest moim ulubionym rodzicem - oto dlaczego

Ciężko pracuję, aby upewnić się, że mój mąż jest moim ulubionym rodzicem – oto dlaczego

ja-wiem-nie-ulubiony-rodzic-1
Straszna mama i Thanasis Zovoilis / Getty

Nie spaliśmy do późna, łapiąc świetliki. Dwójka moich dzieci biegała po podwórku ze słoikami, ścigając migotanie światła, które znikało tylko po to, by pojawić się ponownie w niemożliwie daleko. Chichotali, wrzeszczeli i podbiegali, by dumnie pokazać mi, co złapali, zanim wypuścili to z powrotem na wolność. I nie mogłem się powstrzymać od myśli, że to taki rodzaj nocy, który mam nadzieję, że zapamiętają na zawsze – jeśli nie w szczegółach, ale w uczuciach.

Kiedy komary zaczęły przewyższać liczebnie świetliki, weszliśmy do środka. Rozmowa zeszła na moment, w którym złapali świetliki z tatusiem. Jak złapali ze sobą świetliki, nie bał się dotykać robaków (jestem) i jak mógł dosięgnąć robali, które uciekły zbyt wysoko, ponieważ był taki wysoki i jaka zabawa była tamtej nocy.

Siedziałem i pozwalałem im wspominać, dodając wspomnienia tam, gdzie mogłem, wyjaśniając szczegóły tu i tam, kiedy tego potrzebowali, i cicho mając nadzieję, że oni również będą pamiętać tę noc, mimo że wiedziałem, że ta noc nigdy nie będzie w ich wspomnieniach tak magiczna jak noc, którą spędzili z tatą. Przez większość czasu żadna noc ze mną nie jest tak magiczna jak noc z nim, ponieważ noce z nim są wspomnieniami, a wspomnienia – przynajmniej te dobre – są często nasycone magią i nostalgią oraz tym dodatkowym czymś, co rozjaśnia sny . Ponieważ jest ulubionym rodzicem i zawsze nim będzie.

To może zabrzmieć melodramatycznie – i może tak jest. Mam tendencję do melodramatyczności jako zasady życiowej, zwłaszcza jeśli chodzi o pisanie o moim mężu, jego chorobie i moim smutku. Ale w tym przypadku, prawdę mówiąc, nigdy nie będę ulubionym rodzicem, moja skłonność do melodramatu nie stoi za moim myśleniem.

Tym razem moja córka mi to powiedziała. W samochodzie, w drodze do nieistotnego miejsca, w dzień, który nie wyróżniał się niczym innym, powiedziała mi: Tatuś był jej ulubieńcem.

Uśmiechnięty maluch trzymający się za ręce w parku z mamą Tang Ming Tung / Getty

Pamiętam, jak trudno było zachować powagę, gdy moja córka powiedziała mi, że kocha tatę bardziej niż mnie. Pamiętam sposób, w jaki spojrzała na mnie, ale nie patrzyła mi prosto w oczy, oceniając moją reakcję, martwiąc się, co powiem, co pomyślę… może nawet co bym zrobił. Pamiętam, jak się czułem, gdy pękło mi serce, chociaż wiedziałem już, że tata jest jej ulubieńcem i zawsze będzie jej ulubieńcem, a resztę życia spędziłbym na próbach i niepowodzeniach w dopasowaniu się do pamięci.

Zapytała, czy jestem na nią zła, a ja jej powiedziałem, że nie. Chcę usłyszeć jej prawdy i chcę, żeby wiedziała, że ​​zawsze może mi powiedzieć swoje prawdy, nawet jeśli te prawdy nie są tymi, których bym chciał.

Nie powiedziałem jej, że już dawno zdałem sobie sprawę, że nigdy nie będę ulubionym rodzicem, że tytuł ulubieńca zawsze będzie należał do niego. Ponieważ zawsze byłby tym zabawnym, tym, który zabrał ich do Disney World (byłem tam oczywiście) i dał im ich pierwsze lody (ja też tam byłem), i zawsze będę tym jedynym który nakłaniał ich, by myli zęby, odrabiali lekcje i pomagali w pracach domowych. Jego wspomnienia zawsze będą lekkie. Mój będzie pogrążony w trochę bardziej rzeczywistości, ponieważ wychowywanie dzieci to nie tylko wycieczki do Disney World i rożki z lodami.

Nie powiedziałem jej też, że zawsze będzie faworytem, ​​ponieważ jako wdowa, żona mężczyzny, któremu nie udało się wychować swoich dzieci i matka dzieci, które nie mogły zostać wychowywany przez ich ojca, utrzymywanie jego żywej i jasnej pamięci jest najważniejszą pracą, jaką mam. (Oczywiście po karmieniu, opiece i utrzymaniu przy życiu pracy). Zawsze będę im opowiadać historie o tym, jak rzucił wszystko, by złapać świetliki, i jak walczył mocniej, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić, z okrutną chorobą, aby pozostać przy życiu. dla nich. Moim zadaniem jest ochrona jego spuścizny i pamięci, a nie przypominanie im, że w rzeczywistości nakłaniał ich też do mycia zębów i tak samo jak ja był zwolennikiem spania i prac domowych. Moim zadaniem jest upewnienie się, na ile mogę, że jest faworytem.

Bo przynajmniej tyle mogę zrobić. Widzę, jak dorastają, a on nie. Przytulam ich blisko, słucham ich problemów i jestem przy tych wszystkich wielkich chwilach, w których on może być tylko duchem. A ponieważ to wszystko rozumiem, chcę móc mu dać tę małą rzecz. Ten mały prezent. To honorowe miejsce w ich życiu. On jest faworytem, ​​a ja nie, i nigdy nie miałbym tego w inny sposób.