contador gratis Skip to content

Ciotka próbowała pozwać siostrzeńca za złamanie jej nadgarstka podczas uścisku

To prawdopodobnie jedna z najdziwniejszych sytuacji sądowych, o jakich kiedykolwiek czytałem. Nowojorska kobieta próbowała pozwać swojego 12-letniego siostrzeńca za uścisk, który doprowadził ją do upadku i złamania nadgarstka w 2011 roku, kiedy chłopiec miał 8 lat. Gol Jennifer Connell? Aby otrzymać 127 000 dolarów odszkodowania, donosi The Guardian.

Oryginalny incydent wydarzył się na ósmym przyjęciu urodzinowym jej siostrzeńca cztery lata temu. Podekscytowany przybyciem ciotki, wskoczył w ramiona Connella. „Pamiętam, jak krzyczał: ‘Ciociu Jen, kocham cię!’ i tam leciał na mnie ”, rzekomo zeznał Connell, według The Guardian. Najwyraźniej to uścisk spowodował to wszystko.

Podobno zeznała również, że kocha swojego siostrzeńca i mówi, że jest „bardzo kochający” i „wrażliwy” na nią. (Czy to tylko ja, czy to się nie zgadza?)

W każdym razie, Westport News donosi, że w sądzie chłopiec „wydawał się zdezorientowany, gdy siedział z ojcem, Michaelem Taralą, na sali sądowej przy Main Street. Matka chłopca, Lisa Tarala, zmarła w zeszłym roku ”.

Łał. Ten biedny dzieciak!

Cóż, prawnik Connella, William Beckert, powiedział New York Daily News: „Nie sprawia nam wielkiej przyjemności postawienie nieletniego w sądzie” i że „(Connell) nie ma tu ani chwili z tego powodu”.

Zgodnie z niedawnymi wydarzeniami Connell powiedziała, że ​​ma nadzieję, że rachunki medyczne zostaną pokryte przez ubezpieczenie domu, a nie jej siostrzeniec i jego rodzina, donosi People Magazine. Kancelaria reprezentująca Connella, Jainchilla i Beckerta poparła to roszczenie, mówiąc, że „jej ręka została zmuszona przez firmę ubezpieczeniową”.

„Nasza klientka bardzo niechętnie zajmowała się tą sprawą, ale ostatecznie nie miała innego wyjścia, jak tylko pozwać nieletniego oskarżonego bezpośrednio, aby opłacić jej rachunki” – czytamy w oświadczeniu kancelarii, według NBC.

Według The Guardian, jury z Connecticut potrzebowało tylko 25 minut, aby zdecydować, że nic jej nie zostanie nagrodzone.

Nie mogę uwierzyć, że przeszła przez wszystkie te kłopoty, aby legalnie spróbować pozwać dziecko (i to jej siostrzeńca!) Za wypadek taki jak ten. Pociągnij dziecko do odpowiedzialności za doprowadzenie do złamania nadgarstka przez przeproszenie, nauczenie się lekcji i przejście dalej. Gdy dowiesz się, że ubezpieczenie właściciela domu nie pokryje kosztów leczenia, nie kontynuuj poszukiwania swojego siostrzeńca i jego rodziny. Dlaczego nie miała w tym wyboru?

Jedyne o czym myślę, to emocjonalne żniwo, jakie to musiało odbić się na chłopcu. Wydaje się takie okrutne – wbrew pierwotnym zamiarom.

Co myślisz o tej sytuacji? Czy pozwałbyś swojego krewnego za coś takiego, czy ta pani jest poza kolejnością?

Zdjęcie dzięki uprzejmości The Guardian