contador gratis Skip to content

Co chcę powiedzieć mojej mamie z demencją

Co chcę powiedzieć mojej mamie z demencją
Caroline Leavitt

Żyjesz, ale nie żyjesz. Ty, który próbowałeś poznać każdy szczegół o mnie tak, jakby to był twój własny, nie wiesz już, kim jestem. “WHO?” mówisz. Staram się, żebyś coś sobie przypomniał, cokolwiek, na czym możemy zawiesić nasz związek. Piosenka o indyku siedzącym na kończynie, którą kiedyś mi śpiewałeś, ale nie pamiętasz. „Jaki indyk?” mówisz. “Jaka piosenka?” Pytam o twojego chłopaka Waltera. “WHO?” mówisz.

– Powiedz mi coś – mówię z desperacją. Ty robisz. Mówisz mi, że jedziesz tramwajem i wracasz do domu, że poszedłeś do restauracji i zrobiłeś sobie lunch, kurczaka i ciasto, że idziesz do siostry Teddy. Wiem, że tramwaj to stary termin, a poza tym nigdy nie wychodzisz z pokoju. Wiem, że Teddy, twoja siostra, nie żyje od lat.

Nie słyszysz mnie już przez telefon. “Co?” mówisz. A potem „Kto to jest?” Ostatnim razem, kiedy przyjechałem z wizytą, powiedziałeś mi, żebym wyszedł po pół godzinie, ponieważ moja obecność cię niepokoiła. Płakałam w samochodzie, a Jeff, mój mąż, zabrał nas na kolację.

Oj mamo.

Jedyny sposób, w jaki mogę ci powiedzieć, czego potrzebuję, to pisząc teraz, aby wyobrazić sobie, jak zareagujesz, jak możemy rozwiązać nasz związek.

Po pierwsze, chcę z tobą porozmawiać o wszystkich rzeczach, które dla mnie zrobiłaś, ponieważ chcę, żebyś ciągle na nowo wiedziała, jak to doceniam, skąd wiedziałem, że robisz rzeczy, których inne matki mogą nie mieć. Chcę porozmawiać o tym, jak byłem w drugiej klasie i oblałem test, na którym wszystkie pytania dotyczyły Jezusa i Maryi, a ty maszerowałeś do dyrektora i zażądałeś, aby wycofali FI otrzymane, ponieważ byłem Żydem i który daje Żydowi dziecko sprawdzianem na temat chrześcijaństwa? Ty też zażądałeś przeprosin, które dostałem od mojej nauczycielki, chociaż potem już nigdy mnie nie polubiła.

Chcę wspomnieć, że w gimnazjum, kiedy odmówiono mi wstępu do stowarzyszenia National Junior Honor, ponieważ byłem Żydem, poszedłeś do rady szkolnej i walczyłeś o mnie, a chociaż nie chcieli się poddać, poczułem twoją zaciekłą miłość. Poszliśmy na zakupy, potem do jedzenia, potem do kina, a potem na gorące lody z krówką i śmialiśmy się. Och, jak się śmialiśmy!

Chcę z tobą przypomnieć, jak po śmierci mojego narzeczonego przyleciałeś z Bostonu o 3 nad ranem. Leżałeś ze mną na łóżku i trzymałeś mnie, kiedy płakałem. Był też czas, kiedy byłem ciężko chory, a ty przyjechałeś do nas na ponad dwa miesiące, żeby nam pomóc.

Kochasz mnie. Wiem to. Może za bardzo, bo nie podobało ci się, kiedy wyszedłem sam. Nie aprobowałeś moich wyborów. Nienawidziłeś tego, że przeprowadziłem się do Nowego Jorku. Gardziłeś moimi rozczochranymi włosami i tym, jak się ubrałem. („Podoba ci się to?”, Powiedzielibyście, przesuwając oczami w górę iw dół mojego ciała). Nienawidziłeś moich chłopaków, z wyjątkiem mojego pierwszego męża. „Gdybym był 15 lat młodszy, zabrałbym go tobie”, powiedziałeś mi, co zabolało.

Byłeś dumny, że jestem pisarzem, a mimo to wszedłeś do księgarni na moje czytanie, głośno oznajmiając, że nikt się nie pojawi. Pewnego razu, kiedy dostałem złą recenzję, wszedłeś do księgarni z tą recenzją w ręku i zapytałeś ich, czy mimo tego okropnego, okropnego napisania, zaopatrzą się w moją książkę.

Dopiero gdy byłam dorosła z mężem i synem, naprawdę poznałam, kim jesteście, i zaczęłam was rozumieć, poczułam głębokie współczucie. Byłeś jednym z ośmiu dzieci, najmniejszym z miotu. Dorastałeś z matką, która tak naprawdę cię nie lubiła lub nie próbowała cię zrozumieć, która wolała twojego błyszczącego brata bliźniaka. Miałeś zęby, których rodzice nie naprawiliby (ty, mając 20 lat, znalazłeś dobrego dentystę, który pozwolił ci płacić trochę co miesiąc).

Twój narzeczony cię porzucił, a ty nosiłeś dla niego pochodnię na zawsze, a poślubiłeś mojego ojca, który był zbiorem, paskudnym brutalem, który karał cię milczeniem, czasem tygodniami. To były lata pięćdziesiąte i nie można było się rozwieść, nie mając dwóch małych dziewczynek.

Kiedy miałem 17 lat i zdecydowałem, że nie wytrzymam kolejnych cichych wakacji z tobą i moim tatą, uciekłem z naszego domku, a zanim to zrobiłem, krzyczałeś na mojego tatę, że jeśli nie wrócę, rozwiedziesz się mu. Znalazł mnie, łapiącego stopa na poboczu drogi, a ponieważ płakał, coś, czego nigdy wcześniej nie widziałem, wróciłem. Gdy tylko wszedłem do domku, zobaczyłem twoją twarz, jak się pakujesz. Widziałem, że byłeś rozczarowany, że zrujnowałem ci szansę na ucieczkę.

Chciałem, żebyś się zmienił. Błagałem cię. Ale to nie ja cię zmieniłem. To umarł mój tata. Twoje życie się otworzyło. Podróżowałeś! Wydawałeś się szczęśliwy. Ty i moja siostra byliście blisko jak sardynki, co cię uszczęśliwiło, ale ja miałem własne życie i wiem, że cię to zraniło, bo mi to powiedziałaś.

Byłem taki szczęśliwy, kiedy zakochałeś się w wieku 90 lat! Tak szczęśliwy, że miałeś cztery lata szczęścia z Walterem i że kiedy upadł i umarł, twoja demencja już postępowała i nigdy nie wiedziałeś, że twoja jedyna prawdziwa miłość odeszła, że ​​nawet dziś jesteś pewien, że nadal go widzisz. Uświadomiłeś mi, że zawsze jest inna szansa.

Z wyjątkiem nas.

Nie mogę na ciebie krzyczeć, że czasami jesteś taki okrutny i sprawić, żebyś to zrozumiał. Nie mogę ci podziękować za to, że jesteś taki kochający i że czujesz się dobrze. Nie możemy dojść do żadnego porozumienia w niczym. Nie teraz.

Piszę o tobie. Byłeś Beą w mojej pierwszej powieści, Spotkanie z Rozzym w połowie drogi, kobieta, której narzeczony ją rzuca. Byłeś Avą Czy to jutro, Żydówka w chrześcijańskiej dzielnicy, która walczy. I co najcudowniejsze, byłaś Iris Okrutny piękny świat, kobieta, która zakochuje się na starość. Nigdy nie rozpoznałeś siebie w żadnej z moich powieści, nawet po tym, jak ci powiedziałem. “To nie ja!” powiedziałeś.

Wiem, przynajmniej jakaś część mnie wie, że nawet gdybyś nie miał demencji, prawdopodobnie byś tego nie usłyszał. Powiedziałbyś mi, co zawsze robiłeś, że jestem samolubny. Że jestem zbyt niezależna dla własnego dobra, że ​​zawsze mieliśmy ze mną ten problem. Że byłaś znacznie lepszą matką niż ja kiedykolwiek byłem córką. I jak zawsze byłbym uciszony przez ciebie. Wiedziałbym, że gdybym powiedział jedną rzecz na swoją obronę, znowu byś mnie zamknął.

Ale ja patrzę, jak znikasz. Ode mnie. Od mojej siostry. Od siebie. Czuję łzy i wściekłość wewnątrz mnie. Pamiętam, kiedy umarł mój tata, spałem obok ciebie, a ty obudziłeś się w nocy, trzymając mnie i płacząc: „Chcę go z powrotem!” nawet jeśli go nienawidziłeś.

Czasami cię nienawidziłem. Mogę to przyznać. Ale przede wszystkim kochałem cię. Naprawdę, naprawdę cię kochałem.

I chcę cię z powrotem.

Ten post pierwotnie ukazał się w The Manifest-Station.