contador gratis Skip to content

Co się stało, gdy moje dziecko zobaczyło, że płaczę z jej powodu

widziałem jak płaczę
Motortion / Getty

Niedawno zrobiłam coś na oczach mojej córki, o czym przysięgałam, że nigdy nie pozwolę jej się zobaczyć. Płakałem. Nie mówię o płaczu podczas smutnej sceny w filmie ani o tym, że straciłem ukochaną osobę. Mówię o płaczu z jej powodu.

Moja ośmiolatka ma ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi) i ma tę diagnozę od nieco ponad trzech lat. Chociaż ADHD daje mojej córce wiele korzyści (np. Zdolność myślenia nieszablonowego), wiąże się również z wieloma wyzwaniami. Odrabianie pracy domowej zawsze było jednym z nich.

Szkoła mojej córki ma letnie wymagania dla swoich uczniów. Każdego dnia moja córka musi zaliczyć minimum 30 minut czytania i 20 minut programu matematycznego online. Istnieją inne zalecenia, takie jak pisanie w dzienniku i ćwiczenie gry na klawiaturze, ale jest prawie niemożliwe, aby dziecko takie jak moje było w stanie poradzić sobie z dodatkową pracą, gdy ledwo spełnia podstawowe wymagania.

Zawsze staram się ułatwić jej pracę domową. Dbam o to, żeby robiła sobie przerwy, pozwalam jej wybierać kolejność jej zadań, a potem nagradzam ją czasem spędzanym przed ekranem. Chociaż to jej pomaga, nie mogą uciec od ogromnej frustracji i złości, które odczuwa, gdy ma trudności z zadaniem. Chociaż jest bardzo inteligentna i znana z tego, że widzi wzorce i związki z liczbami, których przeciętny człowiek nie widzi, wciąż zmaga się z matematyką. I to jest dokładnie to, co stało się z nią w dniu, gdy zobaczyła, jak płaczę.

Oboje siedzieliśmy na stołkach w kuchni i pozwalałem jej używać laptopa do pracy nad programem matematycznym. Miała szczególnie trudne chwile z problemem matematycznym i była coraz bardziej sfrustrowana. Byłem obok niej na drugim stołku, próbując jej pomóc i zachęcić. Byłem tam z kartką papieru i ołówkiem, próbując wyjaśnić jej problem matematyczny w inny sposób, niż myślałem, że będzie w stanie lepiej zrozumieć.

Starałem się gryźć się w język i zachować spokój i opanowanie. Ale to nie miało znaczenia. Ona nie słuchała. Nie było jej już nawet na stołku. Leżała na podłodze w kuchni, przeżywając pełny krach, krzycząc, że nigdy nie będzie w stanie obliczyć matematyki i że nic nie mogę zrobić, aby jej pomóc.

Wraz ze wzrostem poziomu jej frustracji i złości, mój też. Co ja tam robiłem? Nic, co jej robiłem, nie pomagało jej. Sama tak powiedziała. Pomyślałem o tym, że jej lekarz i ja zdecydowaliśmy się tego lata zrobić jej przerwę od przyjmowania leków na ADHD, aby pomóc jej przybrać na wadze, ponieważ leki zapobiegały jej przybieraniu na wadze w ciągu roku szkolnego. Czy podjąłem złą decyzję? Przybiera na wadze, ale ma trudności z odrabianiem lekcji. Co jest ważniejsze?

Kiedy wszystkie te myśli przebiegały mi przez głowę, moja córka wciąż przeżywała krach. Wiedziałem, że nie ma możliwości, aby mogła teraz kontynuować zadanie, więc powiedziałem jej, żeby udała się do jej Obszaru Spokojnego i że później powrócimy do problemu matematycznego. Ale ona też nie chciała tego robić. Chciała tylko kopać i krzyczeć na podłogę. Byłem zagubiony. Czułem się zbity i beznadziejny.

A co najgorsze, bałam się. Byłem przerażony tym, że nie wiedziałem, jak pomóc własnej córce. Bałam się myśleć o tym, co stanie się z moją córką jako nastolatka, a potem dorosła. Każda część mnie miała ochotę wstać i odejść, ale wiedziałem, że gdybym zostawił ten stołek, moja córka poczułaby tylko strach i opuszczenie. A gdyby jej własna matka mogła to zrobić, co by zrobił jej świat?

Więc usiadłem tam, pozwoliłem swoim emocjom zawładnąć mną i po raz pierwszy pozwoliłem mojej córce zobaczyć, jak płaczę przez nią. Kiedy zobaczyła łzy spływające po mojej twarzy, zmieniła się cała jej postawa. Zapytała mnie, dlaczego płaczę, a ja odpowiedziałem drżącą prawdą: „Nie wiem, jak ci pomóc”. Wstała z podłogi i przytuliła mnie. Jej cichy głosik powiedział ze smutkiem: „Przepraszam, mamo”. Objąłem ją i razem płakaliśmy ze smutku, frustracji i złości. To był moment, którego oboje nigdy nie zapomnimy.

Pozwalając córce widzieć, jak płaczę, czego tak bardzo się bałem, po raz pierwszy zdała sobie sprawę, jak bardzo jej działania i słowa wpłynęły na innych. Zdała sobie sprawę, jak równie frustrujące jest to dla osoby, która chce jej pomóc, ale nie może, bo się temu opiera. Zdała sobie sprawę, jak bardzo ją naprawdę kocham i zawsze chcę dla niej jak najlepiej. Zrozumiała, że ​​nigdy, przenigdy jej nie poddam.

Po dalszej rozmowie moja córka wróciła na stołek i pozwoliła, że ​​pomogę jej w rozwiązaniu problemu matematycznego. Skończyła całe swoje zadanie. Od tego dnia nie przeżyła ani jednego upadku podczas pracy domowej. Jeśli zaczyna czuć się zła lub sfrustrowana, wie, że powinna robić przerwy. Uczy się radzić sobie ze swoimi potężnymi emocjami i myślami i to wszystko, na co mogę liczyć.