Saltar al contenido

Cudowny, okropny, błogosławiony, szczęśliwy, przeklęty, pięknie frustrujący świat ADD

DODAJ Frustrujące 3
Hannah Mayer

Trudno jest wyjaśnić, jak to jest mieć dziecko z ADD komuś, kto nigdy tego nie doświadczył osobiście.

„Och, moja córka potrzebuje wieczności, by założyć buty i skarpetki. To nie znaczy, że ma ADD. To tylko dzieci, stary.

Moi przyjaciele nie zdają sobie sprawy, że mówię o dosłowny na zawsze. Mógłbym powiedzieć mojej córce, żeby włożyła buty i skarpetki i wróciła trzy lata później i zobaczyła, że ​​jej szkielet siedzi w tym samym miejscu, co kiedy wychodziłem, prawdopodobnie wyglądając przez okno, z odkrytymi gołymi szkieletowymi stopami. I obiecuję ci, że jej umierająca myśl nie brzmiałaby: „Wow, jestem naprawdę spragniony”. Brzmiałoby: „Awww! Już prawie skończyłem patrzeć na liście na tym drzewie ”.

„Nie martw się – moje dziecko też wyłącza się podczas jej meczów w softballu. Myślę, że połowę czasu spędza na zbieraniu mleczy na boisku.

W porządku, ale ile razy rodzice narzekali, że twoje dziecko straszy ich dziecko, ponieważ ciągle podkrada się za nimi, grając „Lion’s gonna get you!” cały czas są w terenie? I wtedy nie wyławiam jej z drzewa w lesie za osłoną za każdym razem, gdy przychodzi jej kolej na nietoperza.

Dojście do tego punktu – zrozumienie, dlaczego potrafi napisać i zilustrować nowelę, ale gdy pytanie 2 + 2 wpada w jelenia w świetle reflektorów – było najstraszniejszym, najbardziej stresującym i frustrującym doświadczeniem w moim życiu.

Wszystko zaczęło się, gdy zapisałem ją do małego przedszkola w wieku 18 miesięcy.

„Czy zauważyłeś kiedyś, że Ellie jakby… bardzo się odsuwa?” jej nauczyciel zapytał mnie pewnego dnia. „Po prostu… odchodzi… i czasami trzeba dużo wysiłku, aby ją z powrotem?”

„Ummm, tak?” Kłamałem. Nieświadomość, że Twoje dziecko wybiera się na regularne wakacje psychiczne, wydawała się czymś, co zrobiłby zły rodzic.

Co ja miał zauważyłem, że mam 1-latka, 5-miesięczne dziecko i właśnie dowiedziałem się, że jestem w ciąży z dzieckiem nr 3. Każdej nocy, kiedy kładłem je do łóżka, nikt nie był bardziej zdziwiony niż ja że utrzymałem wszystkich przy życiu, aby zobaczyć kolejny dzień. Czułem się już winny, że ją zawiodłem, i to spostrzeżenie jej nauczyciela, że ​​ja oczywiście Powinienem był zauważyć, wpędził mnie trochę w wirowanie.

Jak każdy dobry rodzic, natychmiast to zinternalizowałem. Nie wiedziałem, co to jest „to”, ale zdecydowałem, że „to” to coś, „to” było złe, a „to” było zdecydowanie moją winą.

„To” było, ponieważ nie dawałem jej wystarczająco dużo czasu jeden na jeden. Ponieważ nie zrobiłem jej jedzenia dla niemowląt z organicznych warzyw. Ponieważ wypiłem kieliszek wina na weselu mojej przyjaciółki, kiedy byłam z nią w ciąży. Ponieważ po jej urodzeniu pracowałem w domu i umieszczałem ją przed kreskówkami za każdym razem, gdy miałem telekonferencję.

„Po prostu miejmy to na oku”, powiedziała. „To chyba nic”.

“To było coś.

„Jesteśmy zdezorientowani co do Ellie”, jej nauczyciele zawsze zaczynali, jakby czytali z tego samego scenariusza. „Czasami przychodzi, wie dokładnie, co się dzieje i wie, co robimy. Ale czasami przychodzi i rozgląda się, jakby nigdy wcześniej tu nie była. Nie wie, gdzie założyć płaszcz, a kiedy piszemy lub liczymy, patrzy na nas, jakbyśmy mówili innym językiem ”. Potem przerywali: „Ale chłopcze, czy ona kiedykolwiek ma wyobraźnię! Spójrz na to zdjęcie, które narysowała! ”

Wiosną przed przedszkolem jej nauczyciele zalecili nam zbadanie jej. Po co, nie byłem pewien i oni też nie byli. Trzygodzinna ocena, podczas której siedziałem po drugiej stronie zasłoniętej ścianki działowej i słyszałem szepty typu „powyżej średniej”, „dobrze”, „niepotrzebne” i „Dlaczego wysłali ją ponownie?”

Wyszedłem z „w normalnym zakresie” poślizgiem w dłoni, czując się upokorzony, jakbym wymyślił jakiś problem. To wszystko było w mojej głowie.

Pomijając fakt, że byłem kompletnym psycholem, wszystko było w porządku.

Oddychałem spokojnie, dopóki…

Tej jesieni poszła do przedszkola, a niedługo potem dostałem pismo: „Na podstawie ocen i zaleceń Twoje dziecko może skorzystać z dodatkowych usług…”

Pokój zawirował, a mój żołądek opadł. Zdałem sobie sprawę, że bardziej mi się to podoba, kiedy byłem szalony. I w ten sposób rozpoczęła się kolejka górska niespójności, do której byłem przywiązany przez następne dwa lata.

Kolejka górska niespójności to uczucie, jakbyś zawiódł, gdy dostaniesz do domu list, w którym twój 5-latek kwalifikuje się do specjalnych usług matematycznych i pisemnych. To sprawia, że ​​czujesz się jak obłąkany wariat, kiedy bierzesz małą dziewczynkę na badania przesiewowe, która przechodzi wszystkie testy. To uczucie paniki, gdy jej nauczyciele w kółko powtarzają ci, że mają „poważne obawy co do jej uwagi”. To uczucie zażenowania, kiedy pedagog szkolny mówi ci, że „wszystko w porządku”. Niech będzie miała 6 lat ”. To mała dziewczynka, która pewnego dnia beztrosko radzi sobie z pracą domową, a następnego szlocha, ponieważ nie rozumie. To twoi przyjaciele mówią ci, że wszystkie dzieci robią te same rzeczy, które sprawiają, że chcesz walnąć głową o ścianę. To czytanie książek, które mówią ci, że bez leków twoje dziecko rozwinie problemy z samooceną, które przejawiają się w rzeczach takich jak narkotyki i rozwiązłość. To przerażające historie rodziców, którzy podawali swojemu dziecku leki i zamieniali je w zombie, zabijając wszystko, co czyniło ich kreatywnymi i niesamowitymi.

Szczerze mówiąc, pomysł, że to, co się dzieje, ma coś wspólnego z ADD, nie był od razu oczywisty. Dopiero gdy jej nauczycielka w pierwszej klasie użyła słowa „uwaga”, zapaliła się żarówka i zacząłem czytać o ADD. Wcześniej kojarzyło mi się to z kręcącymi się małymi chłopcami, którzy nie potrafią siedzieć spokojnie. Fakt, że często inaczej przedstawia się u dziewcząt (i chłopców), był dla mnie nowością, ale było tak, jakby książki, które czytałem, były pisane wyłącznie o niej – marzycielstwo, zmagania z matematyką i ortografią, trudność ze zrozumieniem na bodźce towarzyskie jej przyjaciół i zbyt głupie zachowanie, godna Tony’ego sztuka udawania, wyobraźnia, za którą pisarze by zabili.

W idealnym świecie moja córka spędziłaby cały dzień w tym, co czule nazwaliśmy „Ellie Land”, marząc o wróżkach i smakach lodów, i Bóg wie, co jeszcze. Ale musieliśmy być realistami, a rzeczywistość jest taka, że ​​pewnego dnia będzie musiała wydostać się z naszego domu, a to będzie wymagało podstawowego zrozumienia matematyki.

Poza tym Ellie Land nie radzi sobie tak dobrze w klasie. Nieco ponad rok temu moja zwykle szczęśliwa, beztroska dziewczynka wróciła do domu ze szkoły i wybuchnęła płaczem. „Nie rozumiem, co się dzieje w szkole” – szlochała. „Mój nauczyciel myśli, że to dlatego, że nie zwracam uwagi, ale tak jest. Po prostu mój mózg ciągle przerywa to, co mi mówi ”.

Wtedy zdałem sobie sprawę, że była jedyną, której naprawdę potrzebowałem słuchać.

Zaczęliśmy od cotygodniowych korepetycji z matematyki i ortografii z niesamowitą kobietą, która biegle mówi po Ellie. Wycinamy większość barwników, cukru i kładziemy się do łóżka wcześnie. Siada w pierwszym rzędzie klasy, a jej nauczycielka cudownie dyskretnie „sprowadza ją z powrotem” bez robienia z tego okazji. Umówiliśmy się na wizytę u psychiatry dziecięcego, która specjalizuje się w ADD, w celu oficjalnej oceny i diagnozy, i nadal spotykamy się z nią co miesiąc. W tym roku zaczęliśmy przyjmować leki.

Moje ręce trzęsły się, gdy podawałem jej pierwszą tabletkę, chwilę później sprawdzając jej źrenice. “Jak się czujesz? Czy widzisz pryszcze lub masz trudności z oddychaniem? ” Zapytałem, co 30 sekund odciągając jej usta do tyłu, aby sprawdzić, czy dziąsła nie krwawią.

Jak wielu ludzi, byłam przerażona, że ​​leki ją zmienią. Zabierz jej blask. Spraw, by – sapać – zwyczajny. Obrazy młynka do hamburgerów w formacie Ściana ciągle pojawiały się w mojej głowie.

I zmieniła się. Uczymy się na bieżąco, daleko od pełnego zrozumienia tego „tego”, ale jesteśmy teraz w tak dobrym miejscu. Potrafi okiełznać te twórcze myśli, które niegdyś szumiały bez celu w jej głowie i uporządkować je w konstruktywne pomysły. Jej łóżko otaczają „Invention Journals” wypełnione szkicami prototypów. Napisała i zilustrowała kilka książek. Projektuje gry planszowe z wyrzuconych przedmiotów, takich jak kartony z jajkami i pudełka po butach. Nie kocha matematyki, ale świetnie sobie radzi w szkole i nie potrzebuje już żadnych specjalnych usług.

Jej „Błyszczący Mózg” został honorowym członkiem naszej rodziny i bardzo nam się to podoba. To nas rozśmiesza. To nas frustruje. I któregoś dnia wykorzysta to, by zmienić świat.

Kilka tygodni temu siedziałam z mężem przy stole w jadalni po obiedzie.

– Wyzdrowieje – powiedział. – Wiesz, byłem niebieskim ptakiem.

„Co to jest niebieski ptak? ”

„Specjalna” grupa czytelnicza – powiedział, używając cytatów z powietrza. „Nie mogłem czytać, żeby uratować życie, aż do szkoły medycznej. Prawdę mówiąc, jestem prawie pewien, że mam ADD, więc prawdopodobnie ona to ode mnie ”.

– Jasna cholera – powiedziałem, uderzając dłonią w stół. Nagle to wszystko nabrało sensu. “Masz rację. Ale wiesz co? Ta informacja byłaby pomocna trzy lata temu, kiedy biję się za schrzanienie naszego dzieciaka!

– Tak, masz rację – powiedział, nonszalancko biorąc łyk wina. „Po prostu nie myślałem o tym aż do teraz”.

– Ćśś – powiedziałem, poklepując go po dłoni. “W porządku. Po prostu wróć do Nick Land. Słyszałem, że tam jest pięknie ”.