contador gratis Saltar al contenido

Czasami musisz odejść od swojego dziecka – i to jest w porządku

mama z synem w tle
JGI / Jamie Grill / Getty Images

Kocham mojego syna, ale czasami potrafi on przytłaczać. Ma cztery lata, więc nie winię go, ale jest uparty. Czasami nie chce słuchać i denerwuje się, gdy coś nie idzie po jego myśli. Mogę być dużo.

Chociaż staram się nie przeszkadzać, czasami mi to przeszkadza. A kiedy tak się dzieje, czasami potrzebuję tylko minuty dla siebie, aby zebrać myśli i uspokoić się, abym mógł być rodzicem, na który zasługuje, i nie złościć się na tyle, by powiedzieć lub zrobić coś, czego będę żałować, gdy będę miał czystą głowę.

Czasami dobrze jest odejść od naszych dzieci, szczególnie w chwilach wysokiego napięcia, kiedy to kwestia naszego zdrowia psychicznego.

Odejście nie jest łatwe; Czułem się ogromnie winny, gdy to zrobiłem kilka razy. Pamiętam, jak kiedyś, po bardzo napiętej walce o szczotkowanie zębów, mój syn krzyczał i szlochał w łazience, a ja byłem około dwóch sekund od wybuchu. Ujrzałem siebie w lustrze i zobaczyłem, jak groźnie musiałem wyglądać dla mojego syna, i zamarłem. To nie był typ rodzica, jakim chciałem być. Więc przestałem.

„Bardzo cię kocham, ale mama jest teraz bardzo sfrustrowana i muszę poświęcić kilka minut na uspokojenie się” – powiedziałam mu. „Zamierzam iść sam do innego pokoju”.

Potem wstałem i wyszedłem z łazienki. Nadal płakał, ale odległość dała mi szansę na dekompresję i zebranie myśli. Byłem w stanie zablokować odgłosy zawodzenia dzieciaka i wymyślić następny krok bez całkowitego zdmuchnięcia uszczelki. Kiedy już się uspokoiłem, mogłem wrócić do łazienki i porozmawiać z nim o tym, dlaczego był zdenerwowany i jak możemy naprawić sytuację.

Kiedy byłem spokojny, uspokoił go. Dzieci wyczuwają, kiedy jesteśmy na nie wściekli, więc im większa jest nasza frustracja, tym bardziej stają się szaleni. Jeśli poświęcę minutę (lub pięć), aby po prostu się powstrzymać i uporządkować głowę, daję mojemu dziecku wystarczająco dużo miejsca na uspokojenie, abyśmy mogli spróbować dojść do jakiegoś kompromisu i zrozumienia. Nie ma żadnego rozumowania w przypadku małego dziecka (lub dorosłego), które jest już zajęte. Nie widzą swoich frustracji. Więc po co próbować kontynuować?

„Proszę, nie zostawiaj mnie”, błagał ze łzami w oczach. Przerwałem.

Jego słowa uderzyły mnie w twarz. Czy postrzegał moje odejście jako znak porzucenia? Nigdy nie zostawiłem go na dłużej niż kilka minut, ale myślę, że kiedy jesteś dzieckiem, wydaje mi się, że trwa to wieczność.

Prawie zostałam, ale potem zrobił coś innego, co po prostu popchnęło mnie na krawędź. Otóż, mój gniew był dwojaki; Byłam zła z powodu jego zachowania i zła na siebie, że nie mam większej tolerancji na frustrację.

Może porzucałam go w tych chwilach, kiedy był zły i tak głęboko odczuwał swoje emocje. Może powinienem nauczyć się patrzeć na jego małą czerwoną buzię, gdy on zawodzi i jest przygnębiony. Jestem jego matką – jeśli nie mogę sobie z nim poradzić, jak mam oczekiwać, że nauczy się kierować gniewem w bardziej produktywny sposób?

Cóż, nazywam to wszystko bzdurami. Nie jesteś złą mamą, jeśli odejdziesz na minutę, żeby się pozbierać.

Jeśli twoje dziecko jest rakietą butelkową wielkości kufla, masz pełne prawo odejść i wziąć głowę do gry. Nie możemy nadawać priorytetu ich frustracjom nad naszymi; to nie jest zdrowe dla nikogo. Nie możesz – i nie powinieneś – próbować przebić się, jeśli czujesz, że osiągasz punkt krytyczny.

Kiedy mój syn mnie popchnął, miałem zamiar wyciągnąć rękę i dać mu lanie, czemu stanowczo się sprzeciwiałem. Ale czułem się bezradny, a lanie go wydawało się jedynym sposobem, aby przekazać swój punkt widzenia. Wiedziałem, że muszę od niego uciec, aby uratować nam obojgu wiele traumy.

Powtórzę: nie jesteś złym rodzicem, jeśli potrzebujesz chwili dla siebie. Właściwie jesteś dobry rodzicowi za potwierdzenie, że musisz się wymeldować na chwilę. Radzenie sobie z dziećmi jest przez większość czasu naprawdę cholernie trudne. Jesteśmy ludźmi, jest tylko tyle bzdur, które możemy znieść, zanim je stracimy.

Ale lepiej zgubić to na osobności, gdzie można krzyczeć, podskakiwać i uderzać w poduszki, niż robić to na oczach dziecka. Kiedy masz trzeźwą głowę, o wiele łatwiej jest stworzyć sposób działania i właściwie rozdać z problemem, zamiast wysadzić i pogorszyć wszystko. Nasze dzieci przetrwają zdenerwowanie, że odeszliśmy od nich, gdy zobaczą, że jesteśmy bardziej zrównoważeni i cierpliwi.