contador gratis Skip to content

Czego o życiu nauczyła mnie śmierć mojego dziecka

śmierć dziecka uświadomiła mi, co jest naprawdę ważne
Nicole Hughes

Ostrzeżenie o wyzwalaczu: utrata dziecka

Moje życie jest podzielone na dwie części: czas przed śmiercią mojego syna i czas, który po nim nastąpił. Linia podziału to pozornie przyziemna chwila. Spojrzałem ponad balustradą balkonu na drugim piętrze i wpadłem na basen. Zawsze zakładałem, że gdy przydarzy się tragedia – oczywiście „innym ludziom” – doprowadzi do niej ślad wskazówek. Jednak wyraźna linia wyznacza moment, w którym mój świat przestał się kręcić. Gdy tym razem wyjrzałem przez balkon, zobaczyłem mojego 3-letniego syna Levi, twarzą w dół na dnie głębokiego końca.

Ponad dziesięć lat temu, podczas rezydencji mojego męża w UAB, staliśmy się bardziej rodziną niż przyjaciółmi z kilkoma innymi parami. Tam rozpoczęliśmy coroczną wycieczkę na plażę do Fort Morgan w stanie AL, którą kontynuowaliśmy, gdy nasze ścieżki zaprowadziły nas do 6 różnych stanów. Spędziliśmy ostatnie 7 lat w tym samym domu, co roku dodając do mieszanki nowe dzieci. To, co zaczęło się jako wycieczka bez dzieci, przekształciło się w 17 dzieci. Levi, drugi najmłodszy, miał 10 tygodni na swoim pierwszym. W tym roku był to jego czwarty rok, aw poprzedzających go miesiącach nieustannie pytał: „Mamo, niedługo idziemy na plażę? Z naszymi przyjaciółmi? ”

Niedziela, 10 czerwca 2018 r., Nasz pierwszy pełny dzień, był wypełniony kąpielą w basenie, jedzeniem gumowatych przekąsek na plaży i powrotem do spokoju, który towarzyszy przyjaźniom bez wysiłku. Tego wieczoru zebraliśmy się w kuchni, aby czekać na długo oczekiwaną wyprawę na kraby. Levi, ubrany w szorty w kolorze khaki i neonowożółtą koszulkę do polowania na kraby, siedział na kanapie z innymi dziećmi, obserwując głupiego szopa na Najzabawniejsze filmy Ameryki. W pokoju było dziesięciu dorosłych, w tym ja i mój mąż; nie rozmawialiśmy z telefonami ani nie piliśmy. Dałem Leviemu miskę Cheetos i część ciastka, nieświadoma, że ​​tragedia zbliża się zaledwie kilka chwil przed nim. W jakiś sposób (i nawet po niezliczonej ilości analizowania tych poprzednich chwil, wciąż mam tylko słowo jakoś), Levi wymknął się tylnymi drzwiami, nie widząc go. JAK go nie widziałem? Desperacja, by cofnąć się w czasie, dusi każdą moją chwilę.

Levi zniknął na tak krótki czas, że nawet nie wiedzieliśmy, że zaginął. Podzieliłem z nim ciastko i część wciąż była w moich ustach, kiedy wskoczyłem do basenu. Jego jasnożółta koszula do polowania na kraby przed chwilą napełniła go dumą, ale teraz była sztyletem w moim sercu. Mój umysł wirował: Możesz utonąć, kiedy nawet nie pływasz? Kiedy siedzisz na kanapie w szortach khaki w otoczeniu ludzi, którzy Cię kochają?

Z krzykiem pobiegłem po spiralnych schodach. Nie pamiętam dokładnie dźwięków, które rzuciłem we wszechświat. Później poprosiłbym przyjaciela: „Co ja krzyczałem? Skąd wszyscy wiedzieliście, żeby przybiec? ” Patrzył na mnie z połamanymi oczami, zdeterminowany, by chronić mnie nawet w ten mały sposób, i mówił mi: „To nie ma znaczenia”. Ale nawet ja mogłem poczuć echo rozpaczliwego krzyku unoszącego się w powietrzu.

Kiedy wskoczyłem do basenu i złapałem Leviego, ktoś inny chwycił jego drugą rękę w tym samym momencie. Nie miałem pojęcia, kto to był, ale w tej przerażającej chwili, w której jestem skazany na wieczne przeżywanie, nie byłem sam. Później dowiedziałem się, że jeden z naszych przyjaciół wypadł przez drzwi, zobaczył Leviego i rzucił się z balkonu drugiego piętra w desperackiej próbie uratowania naszego dziecka. Od samego początku nie byłem sam w tej podróży. To był mój pierwszy dar piękna pośród tragedii.

Jakoś –– znowu to słowo, ale znaczenie jest tu inne – jakoś, mój mąż i nasi przyjaciele, 6 lekarzy, wszyscy byli tam, obok basenu, gotowe. Nie wiem, w jaki sposób zeszli ze schodów w ułamku sekundy ani jak udało im się zachować spokój, gdy rozpoczęli resuscytację i pełną intubację Leviego. Mimo, że każdy mój instynkt wymagał inaczej, WYDAŁEM SIĘ Z DROGI. Jeśli ktokolwiek mógł uratować mojego syna, to właśnie ci doświadczeni profesjonaliści byli jednymi z naszych najlepszych przyjaciół.

Zawisłem na płocie basenu, dosłownie chwytając go jako kotwicę podczas burzy. Z ociekającymi wodą ubraniami i synem tuż za mną, walcząc o życie, szalałem na wszechświat. JEDNA MINUTA. Potrzebowałem tylko minuty z powrotem. Proszę. Nie ma takiej desperacji jak matka błagająca o życie swojego dziecka.

W tym najbardziej niewyobrażalnym momencie, kiedy Levi nie kaszlał wodą, jak robią to ludzie w filmach, z rozpaczą odchyliłem głowę do tyłu. Kiedy otworzyłem oczy i spojrzałem w stronę oceanu, zobaczyłem plamę tęczy, której jasne kolory były intensywnie zarysowane na tle ciemniejącego wieczornego nieba. Nigdzie w przestrzeni szarości nie było światła, z wyjątkiem tych lśniących kolorów – rozmazanych i niekompletnych, jak malowanie palcem dziecka.

Moje oczy zatrzymały się na tej tęczy, gdy czas zatrzymał się wokół mnie. Świat właśnie się otworzył i udowodnił mi, że życie może się zmienić – że może się skończyć – w jednej chwili. Zapewniam cię, że kiedy stoisz na krawędzi życia i śmierci, rzeczy, które wydają się mieć znaczenie, jak pieniądze i dobra materialne, nie wychodzą na powierzchnię. Zamiast tego objawienie objawiło się w pełnej jasności, jakby cierpliwie czekało, aż to odkryję. Każda inna myśl w moim umyśle zatarła się, z wyjątkiem tej świadomości: Relacje mają znaczenie. Bardziej niż cokolwiek innego w tym życiu liczą się ludzie i więzi z innymi. Ten ułamek sekundy spokoju minął tak szybko, jak się pojawił, ale nie zanim wyrył się w mojej duszy.

Wiedziałem, że moje dziecko umiera, nawet gdy patrzyłem, jak nasi przyjaciele walczą, by go uratować. Levi odzyskał puls i został przewieziony drogą lotniczą do szpitala, ale nigdy do nas nie wrócił. Następnego ranka, zaledwie kilka godzin po tym, jak mój mąż i ja wyszliśmy z sali szpitalnej bez Leviego, nasi przyjaciele na plaży pakowali się do domu. We wczesnych oddechach poranka, na tym samym niebie Alabamy, na którym patrzyłem w górę i błagałem o zamianę miejsc z Levim, nad tym samym oceanem, w którym Levi piszczał kilka godzin wcześniej, na niebie wygięła się cała tęcza, jakby kiwając głową w porozumieniu. w naszym wspólnym smutku. Później, tego samego dnia 11 czerwca, mój mąż i ja zebraliśmy całą odwagę, aby powiedzieć naszym córkom, że ich ukochany braciszek jest w niebie. Kilka godzin dalej w Tennessee pełna tęcza lśniła bezpośrednio nad naszym domem, a jej wdzięczne ramiona otaczały jedyny dom, jaki Levi kiedykolwiek znał.

Nie jestem gotowy na znaki od Leviego, zwłaszcza te, które wydają się banalne. Bardziej pasuje mi to, że mój energiczny, niszczycielski chłopiec wysłałby mi prawdziwą burzę z piorunami, a nie spokojną tęczę. Nie chcę znaku, bo chcę mu tutaj, chichocząc i biegając nago bez względu na to, ile razy błagam go i przekupuję, żeby nie stracił ubrania. Ale w chwilach silniejszych zdaję sobie sprawę, że nie mogę przeoczyć trzech tęcz, a wszystko to w ciągu kilku godzin od jego śmierci. Wszechświat przyciągnął mnie blisko i wyszeptał mi tę ostateczną prawdę: kiedy spojrzysz wstecz na swoje życie, Twoim największym skarbem będą połączenia, które stworzyłeś z innymi ludźmi.

Szczerze mówiąc, smutek dusi i niekoniecznie codziennie słucham tej lekcji. Minęliśmy sześć miesięcy bez Leviego. Sześć miesięcy bez piżamy Psi Patrol w praniu lub lepkich uścisków małego chłopca. Buty Levi’s Spiderman są nadal siedząc pusto, ich przygody zostały trwale zatrzymane, gdy czekają na małego chłopca, który nigdy nie przyjdzie. Wyrażenie „nowa normalność” nie ma zastosowania; nie ma nic normalnego w podejmowaniu decyzji, czy pochować lub skremować swoje dziecko.

Przez większość czasu chcę wśliznąć się w otchłań rozpaczy i nigdy z niej nie wyjść. Żal i wyczerpanie to pakiet, a ja mentalnie przedzieram się przez beton. Mój mózg ciągle przetwarza śmierć Leviego; raz po raz widzę go, moje dziecko, na dnie basenu. Mam ograniczoną dodatkową przestrzeń psychiczną i ponad wszystko pragnę ciszy. Podejrzewam, że ten efekt uboczny tragedii jest powszechny, a nawet konieczny.

Pozwalam sobie na wycofanie się, ale kiedy czuję się całkowicie sparaliżowany przez przyszłość bez Leviego, zmuszam mój umysł do powrotu do piękna tęczy i dobroci, która ujawniła się od 10 czerwca. Zapłaciliśmy najwyższą cenę, aby dowiedzieć się, co jest ważne w życiu, i nie pozwalam, by koszt poszedł na marne. Więc będziemy wybieraćgromadzenie ludzi i pielęgnowanie połączeń. Będziemy wybierać by dalej przedzierać się przez ten smutek.

Życie nie jest łatwe ani uporządkowane. Wszyscy jesteśmy zajęci, a związki są odrzucane jako pierwsze, gdy zajmujemy się pracą, bieganiem dzieci do sportu i niekończącymi się stosami prania. Nie możemy jednak czekać, aż życie stanie się mniej gorączkowe, aby wspierać to, co ważne, ponieważ ten idealny czas nigdy nie nadejdzie. Wprawdzie nie udaje mi się w tej dziedzinie na co dzień. Jednak pozwalam sobie pamiętać, że relacje – podobnie jak rodzicielstwo i życie w ogóle – nie są zbudowane tylko na wielkich wydarzeniach, ale na małych momentach, które łączą się, tworząc znaczącą całość. To nie wyszukane przyjęcia obiadowe czy wielkie okazje cementują przyjaźnie, ale raczej pozornie nieistotne chwile prawdziwej więzi mają znaczenie.

Nigdy nie wiemy, kiedy tragedia czeka za rogiem. Nie mówię tego jako przyzwolenie na życie w strachu, ale raczej jako zachętę do budowania swojego życia w sposób, który stanowi podstawę dla nieuniknionych sztyletów. TERAZ zdecyduj, jakie relacje zbudujesz. Zacznij od słów; są tym, co łączy nas jako ludzi, co czyni ich naszym największym skarbem. Wyślij SMS-a do znajomego z przeszłości, z którym nie rozmawiałeś od jakiegoś czasu. Porozmawiaj z osobą w kolejce za tobą w Target lub w przedszkolu. Zapytaj znajomego o nowego szczeniaka, nową pracę, mecz piłki nożnej ich dzieciaka. Nawet jeśli chcesz znaleźć wymówkę, nie pomijaj następnej [work party / play date / book club]. Powiedz cześć.” Znajdź ludzi, którzy widzą w tobie dobre rzeczy, których nie zawsze widzisz, i po cichu odsuń się od tych, którzy sprawiają, że wątpisz w siebie. Szukaj ludzi, którzy dotkną twojego życia niczym tęcza i BYĆ tęczą dla kogoś innego.

Pomimo ogromnego bólu jestem zdeterminowany, aby nadal pielęgnować te relacje, które okazały się podstawą życia podczas tej tragedii. Staram się zaakceptować, że nigdy nie będę „w porządku”. Levi nigdy nie będzie miał dzieciństwa i żadne dobro nie przywróci go z powrotem. Moja miłość do Leviego będzie trwać wiecznie, podobnie jak mój smutek. Ale jeśli smutek musi być moim ciężarem przez całe życie, mam nadzieję, że złagodzę jego ciężar dzięki pięknu więzi z innymi. Życie jest krótkie, a ostatecznie wszystko, co mamy do zaoferowania, to to, jak kochaliśmy.

Wiem, że to długa szansa, ale trzymam kciuki i mam nadzieję, że Wszechświat spełni to życzenie: gdyby ktoś był w rejonie Gulf Shores / Fort Morgan, AL wieczorem 10 czerwca 2018 r. I miałby zdjęcie tęczowej łaty na niebie, wyślij ją w moją stronę.