contador gratis Skip to content

Czego się nauczyłem opiekując się wycieczką w piątej klasie

czego-się-nauczyłem-opiekunem-wycieczki-terenowej-piątej klasy

Lubię też włóczyć się po wycieczkach terenowych, ponieważ jeśli jestem wystarczająco cichy i trochę się cofam, mam rzadki widok na to, kim są z dala ode mnie, jak się dopasowują, gdzie stoją w społecznym schemacie swojego świata .

W zeszłym roku towarzyszyłem czwartej klasie mojej córki w Jamestown, trzy godziny drogi stąd. Pogoda była piękna, a pięć dziewczyn pod moją opieką było inteligentnych, zabawnych i błogo naiwnych. Odważniejsi chłopcy w swojej klasie bzyczeli na obrzeżach naszej małej grupki, próbując zbliżyć się do jednej lub drugiej dziewczyny, ale odpychali je jak muchy.

Spędziliśmy dzień rozmawiając o ich ulubionych książkach, filmach, piosenkach i sporcie. Związaliśmy się z Taylor Swift i Rozbieżny i śpiewał do Mrożony w autobusie. Byli cudownie nerpy i niemożliwie słodkie. Dali mi kęsy przekąsek, które pakowały dla nich ich matki, i łapczywie chwytali za butelki z wodą i krakersy ze złotą rybką, które przyniosłam.

Zanim opuściliśmy Jamestown, zrobiłem im zdjęcie z posągiem Pocahontas. Robili miny do kamery i podskakiwali za dużo, abym mógł zrobić zdjęcie. „Stój” – krzyknąłem i mówiłem poważnie. Chciałem po prostu zatrzymać się w tym miejscu, zatrzymać nieuchronny postęp w kierunku chłopców, klik i wątpliwych wyborów odzieży. Wiedziałem, co się zbliża, i chciałem dać im jeszcze tylko kilka lat czystej dziecięcej radości.

Szybko do przodu do tegorocznej wiosennej wycieczki piątej klasy do pobliskiego rezerwatu mokradeł. Mam w grupie kilka takich samych dziewczyn, jak w zeszłym roku. Są wyżsi – moja córka urosła o pięć cali od czasu Jamestown – i zaczynają wyglądać bardziej jak nastolatki, z całym trądzikiem i niezręcznością, jakiej można się spodziewać. Teraz mowa jest o tym, którzy koledzy z klasy są „przedmiotem”, którzy są „może czymś”, a którzy są tylko przyjaciółmi.

W zeszłym roku nie było królowej pszczół, ale w tym roku jest i widzę ją z odległości mili. Markowe okulary przeciwsłoneczne, niewiarygodnie lśniące blond włosy z delikatnymi falami, które spędziłam 30 lat, próbując osiągnąć, i eleganckie bladozłote mokasyny, które nosi bez skarpetek, w eleganckim kontraście z jaskrawymi tenisówkami Nike i New Balance, które wszystkie inne dziewczyny sport. Jej nazwisko brzmi po francusku. Od razu ją trochę nienawidzę.

– Czy to ona jest powodem, dla którego zeszłej nocy musiałem wyjść i kupić ci okulary przeciwsłoneczne? Pytam córkę, która trochę bawi się wspomnianymi okularami. „No cóż, pomyślała, że ​​byłoby fajnie, gdybyśmy wszyscy nosili okulary przeciwsłoneczne” – przyznaje. Zauważam, że wszystkie dziewczyny zawiązały swoje klasowe koszulki w boczne węzły. „Czy koszule też były jej pomysłem?” Odpalam. Moja córka rzuca mi spojrzenie, a potem uśmiecha się: „Nie, to było moje”.

Gdy wysiadamy z autobusu, do królowej szybko dołącza chłopiec, który z łatwością wyróżnia się spośród innych – uroczy, pewny siebie i tak wysoki jak dziewczyny (niezłe wyczyn dla 10-latka). Tworzą efektowną parę i łatwo je wyobrazić sobie jako króla i królową balu, klasa 2022. Pytam jedną z moich dziewczyn, czy są na topie. „Może coś” – wzrusza ramionami najlepsza przyjaciółka mojej córki.

Ruszamy szlakiem, a dziewczyny zakładają okulary przeciwsłoneczne. „Zrób zdjęcie, zrób zdjęcie” – błagają. Zbieram ich w grupę i pozują jak wytrawne supermodelki. Ze słońcem za nimi świecą. Queen Bee jest tuż z przodu.

Cofam się, gdy idziemy przez bagna i patrzę, jak dostrzegają żółwie, węże i żaby. Moja córka unosi się z jednej grupy dziewcząt do drugiej. Ma wyraźnego najlepszego przyjaciela, ale ze wszystkimi wydaje się być bardzo blisko. Cieszę się, że wygląda na szczęśliwą i pewną siebie. Jej ciemne włosy są poprzetykane jaskrawymi szkarłatnymi pasemkami, a kiedy przemyka przez tłum, przypomina mi się czerwonoskrzydły kos, którego widzieliśmy na początku wędrówki.

Dziewczyny piszczą jak przedszkolaki, gdy obok wiosłuje rodzina gęsi. Robię zdjęcie puszystych piskląt. „Hej”, mówi Królowa Pszczół, podchodząc do mnie, „czy prześlesz mi to SMS-em?” Chwalę jej buty. Wyznaje, że musiała pożyczyć je od swojej mamy: „Mój szczeniak pożarł moje trampki zeszłej nocy”. Trzyma się mnie, kiedy idziemy, zadając mi pytania o mojego syna z drugiej klasy i skąd mam kolczyki. Widzę, że ukrywa się przed panem Królem balu.

W końcu odchodzi, a moja córka i jej najlepsza przyjaciółka podbiegają. “Co o niej myślisz?” chcą wiedzieć. Mówię, że wydaje się miła. „Ona jest”, mówią, „ale ona, na przykład, prostuje włosy i nosi błyszczyk”.

Uderza mnie, że chociaż Queen Bee jest oszałamiająca, może już myśleć, że nie jest wystarczająco ładna taka, jaka jest. Jestem wdzięczny, że mojej córki jeszcze nie ma; Nie mogę nawet jej zmusić, żeby użyła grejpfrutowego peelingu do twarzy, który kupiłem. Od razu żałuję swojej początkowej niechęci. Queen Bee jest tylko dzieckiem iz tego, co wiem, jest zarówno zadowolona, ​​jak i zaniepokojona uwagą, jaką przyciąga jej wygląd. Może ona też chciałaby zatrzymać czas.

Gdy dochodzimy do końca szlaku, nasz lider dostrzega wśród trzcin piżmaka. Dzieciaki tłoczą się, żeby zobaczyć. Patrzę, jak moja mała grupka dziewcząt balansuje na skraju promenady, słońce odbijające się od rolet, które ich zdaniem sprawiają, że wyglądają tak fajnie, i walczę z chęcią, by je odciągnąć.