contador gratis Saltar al contenido

Czy jestem tą samą kobietą, którą zawsze byłem?

Jestem-ja-ta-sama-kobieta-zawsze-był-1

Am-I-The-Same-Woman-I-Always-Was-1 Zdjęcie za pośrednictwem Shutterstock

Mam takie zdjęcie, o jakim kobiety tylko marzą. Zrobiono to dwa dni po powrocie z miesiąca miodowego na Hawajach. Praktycznie można poczuć zapach kokosa unoszący się z mojej złotobrązowej skóry. Moje oczy są jasne, po tym, jak pochłonęły mnóstwo wspaniałych zachodów słońca. Mój uśmiech jest miękki i szeroki od tygodnia świeżej miłości. Wiatry z Kanionu Waimea wciąż wieją we włosach. Nawet moja szyja wydaje się dłuższa, sięgając w przyszłość i wszystkie cuda, które czekają. Pamiętam, jak ubrałem się przed pójściem do DMV i musiałem założyć pasek, ponieważ moje ulubione dżinsy były zbyt luźne. Jakie to niewygodne.

Przenieśmy się o pięć lat do przodu, a zobaczysz mnie czekającego w kolejce do kontroli bezpieczeństwa na lotnisku, zgarbionego z rozkładanym bagażnikiem na fotelik samochodowy wielkości szopy na plecach. W jednej ręce ciągnę chwiejną walizkę, a drugą ściska się do małego chłopca, który klęczy na podłodze i jęczy na mnie z niezadowoleniem. Duża torba wypełniona przekąskami, kredkami i zabawkami samolotowymi kołysze się po moim środku jak wymię. Reszta worków jest pod moimi oczami. Podejrzewam, że moja koszula podkradła się powyżej mojego brzucha, ale nie mogę już nic na to poradzić.

To była ciężka podróż. Lecąc samotnie z moim 3-letnim synem, pojechaliśmy odwiedzić przyjaciół w Nowym Jorku. Gdzieś pomiędzy Milwaukee i Detroit mój syn stracił rozum. Ludzie ostrzegali mnie przed „fazami”, takimi jak Straszne Trójki. Cóż, uderzył w lot 312 American Airlines. Po trzech dniach łez i traum, nieprzespanych nocy i desperacji, jedyne, czego chciałem, to wrócić do domu.

Kiedy zbliżyliśmy się do agenta TSA, pozwoliłem, by poczułem ulgę. Już prawie byliśmy na miejscu. Wręczyłem mu dwa pomięte karty pokładowe i moje błyszczące, złote prawo jazdy. Spojrzał na zdjęcie, a potem z powrotem na mnie. – Hmm – wymamrotał. Przechylając głowę na bok, spojrzał w dół, a potem znowu na mnie. Zmrużył oczy. Jego pióro unosiło się nad naszymi wejściami na pokład i mijało dobre trzy uderzenia, aż w końcu wykręcił swoje nieczytelne znaki. – Wystarczająco blisko – powiedział.

“Wystarczająco blisko?!” Splunąłem, wyrywając mu bilety z rąk z czymś, co, jak sądzę, było odpowiednią ilością urażonego entuzjazmu. Odrzuciłem głowę z oburzeniem, mając nadzieję, że moje splątane włosy uderzą go w twarz.

Pokuśtykaliśmy do przodu i jakoś bez przeszkód udało nam się dostać na nasz ostatni lot. W samolocie mój syn był wreszcie zadowolony. Kiedy pisał w swoich książeczkach do kolorowania, ja siedziałem i patrzyłem na moje prawo jazdy. Moja beztroska, promienna twarz uśmiechnęła się do mnie. Czy naprawdę wyglądałem tak inaczej? Bez wątpienia lata bezsennych nocy zebrały swoje żniwo. Tak, moje włosy były krótsze, skóra jaśniejsza, a twarz bardziej zaokrąglona. Ale to nie było to. Różnica wynikała z wnętrza. Na zdjęciu byłem naprawdę szczęśliwy, a to przełożyło się na specjalny blask – to i mai tais. W przeciwieństwie do tego, ten dzień na lotnisku w Buffalo nie był dla mnie szczęśliwy i najwyraźniej też to widać.

Mój wzrok przeniósł się na mojego małego chłopca obok mnie. Ścisnął swoją fioletową kredkę i spojrzał w górę ze słodkim, lekkim uśmiechem. Co on widzi, kiedy na mnie patrzy? Może nigdy nie wrócę na Hawaje, a Bóg wie, że będę miał sporo trudnych dni, ale niech mnie diabli, jeśli ktoś znowu będzie zdezorientowany zdjęciem mojego prawa jazdy. Mam wiele powodów do radości, zostało dużo blasku i śmiesznie drogi nowy krem ​​pod oczy, aby to naprawić.