Czy pamiętasz, kiedy po raz pierwszy „znałeś siebie”?

samowiedzy-carl-jung-featured

Pisząc o nawykach i szczęściu, wracam do tej samej idei: aby kształtować nasze przyzwyczajenia i budować nasze szczęście, musimy zacząć od poznania siebie – naszej własnej natury, naszych własnych zainteresowań, naszych własnych temperamentów.

Poznanie siebie brzmi tak łatwo – w końcu spędzasz ze sobą cały dzień! Ale jest to bardzo, bardzo trudne. Jesteśmy tak rozproszeni przez to, jak chcielibyśmy być, lub przez to, jak powinniśmy być, lub przez to, czego oczekują od nas inni ludzie, że tracimy kontakt z tym, co w rzeczywistości jest prawdą.

Pierwszym krokiem do samowiedzy jest samoświadomość. Uderzyły mnie te dwie historie, dwa wielkie umysły: Carl Jung i Edith Wharton. Oboje dokładnie pamiętali moment, w którym to zrobili znali siebie po raz pierwszy.

W wywiadzie telewizyjnym „Face to Face” z 1959 roku Carl Jung powiedział:

To było na moim jedenastym roku. Tam nagle – w drodze do szkoły wyszedłem z mgły. To było tak, jakbym był we mgle, chodząc we mgle i wyszedłem z niej i wiedziałem: „Jestem. Jestem czym jestem.” A potem pomyślałem: „Ale czym byłem wcześniej?” A potem stwierdziłem, że byłem we mgle, nie wiedząc, jak odróżnić się od rzeczy. Byłem tylko jedną rzeczą, pośród wielu rzeczy.

Film z wywiadu możecie obejrzeć tutaj, o 3:01:

W pierwszym akapicie jej autobiografii Spojrzenie wstecz, Edith Wharton wspomina:

To był jasny, zimowy dzień w Nowym Jorku. Ta mała dziewczynka, która w końcu została mną, ale nie była jeszcze ani mną, ani nikim innym w szczególności, a jedynie miękką, anonimową cząstką ludzkości – ta mała dziewczynka, która nosiła moje imię, szła na spacer ze swoim ojcem. Ten odcinek jest dosłownie pierwszą rzeczą, jaką o niej pamiętam, dlatego datuję narodziny jej tożsamości od tego dnia.

Czy masz szczególne wspomnienie uświadomienia sobie „Jestem”? Mam bardzo żywe wspomnienie, jak stałem na stołku, żeby spojrzeć w lustro nad zlewem w moim przedszkolu. Pomyślałem bardzo wyraźnie: „To ja w lustrze. Jestem tutaj, właśnie teraz, stoję przy zlewie i patrzę w lustro ”. Ale nie pamiętam, czy to był pierwszy raz, kiedy przyszła mi taka myśl.

Co dziwne, kiedy przypominam sobie ten moment, przypominam sobie tę myśl, ale wyobrażam sobie siebie z daleka – nie widzę swojej twarzy w lustrze, ale całe swoje ciało z drugiego końca pokoju.

Aby przeczytać więcej autorstwa Gretchen Rubin, odwiedź ją teren.