Saltar al contenido

Czy poczucie winy jest równoznaczne z macierzyństwem?

Przytłaczająca wina nowej mamy
Tatyana__K / Shutterstock

Moja 32-tygodniowa wizyta była dokładnie taka sama, jak wszystkie moje poprzednie. Silne bicie serca? Czek. Mierzenie na torze? Czek. Przybranie na wadze? Podwójne sprawdzenie.

„Jeszcze tylko osiem tygodni!” – oznajmiła radośnie moja położna.

„Ugh. Miałem nadzieję, że powiesz, że był jakiś błąd matematyczny, a jutro. Mam już dość ”.

Zaśmiała się. „Obawiam się, że nie. To ostatni odcinek. Powieś tam. I spróbuj cieszyć się tym czasem ”.

Kiedy ścierałam pozostały lepki żel z brzucha, czułam się ogromna i niewygodna, brzydka, smutna i gorzka. Ciesz się tym czasem? Ciesz się tym czasem ?! Nienawidziłam każdej minuty ciąży i było tylko gorzej. Jak mam przetrwać kolejne dwa miesiące? Chciałem płakać na samą myśl o tym.

Pięć dni później pękła mi woda. Osiem dni leżenia w szpitalnym łóżku później urodziłam malutkie, maleńkie wcześniak.

Macierzyństwo natychmiast wywołało falę emocji, na które byłam w pełni przygotowana: radość, frustracja, strach, współczucie, niepokój, empatia i oczywiście miłość. Czułem, że każdy z nich dociera do kości, czasami wszystkie naraz. To było przytłaczające. Ale wiedziałem też, że to normalne – normalne i hormonalne. Nie pozwoliłem sobie utonąć w powodzi tych emocji. Utrzymałem się na powierzchni dla mojego dziecka.

Ale jedyną emocją, która raz po raz uderzała mnie w tyłek, była ta, której nie widziałem.

To było wina.

Od momentu, gdy moja 34-tygodniowa osoba pojawiła się na tym świecie, poczułem narastające i miażdżące duszę poczucie winy. To było tak, jakby moje ciało miało dość wszystkich moich jęków i jęków przez całą ciążę i powiedział: „Chcesz być skończony? W porządku, gotowe ”. Byłem przekonany, że moje samolubne myśli objawiły się w zbyt wczesnym narodzinach mojego dziecka. Wiem, że to brzmi śmiesznie, a moi lekarze potwierdzili, że moje pękanie wody było po prostu dziwną rzeczą, całkowicie poza moją kontrolą. A jednak poczucie winy. Och, poczucie winy. Przychodziło mi to na myśl prawie tak często, jak marzenia o przespanej nocy.

Poczułam się winna, kiedy powiedzieli nam, że nasze dziecko pójdzie bezpośrednio na oddział intensywnej terapii. Za każdym razem, gdy go tam odwiedzałem, czułem się winny. Czułem się bardziej winny, kiedy mnie tam nie było, mimo że albo odciągałem pokarm, albo gorączkowo próbowałem przygotować dla niego mój dom (nie miałam jeszcze nawet baby shower). Czułem się winny, że musiał wracać do domu na monitorze oddechu, ponieważ lekarze obawiali się, że jego płuca nie są w pełni rozwinięte. Czułem się winny, że był za mały, żeby się zatrzasnąć.

Czułem się winny z tego powodu.

Mój syn ma teraz 5 miesięcy. Jest zdrowy, szczęśliwy i cholernie doskonały, nie tylko w moich oczach, ale także w oczach lekarzy. Ale poczucie winy wciąż istnieje codziennie. Wygląda na to, że za każdym razem, gdy decyduję się wybaczyć sobie jakąś rodzicielską wadę, dużą (jak premiera) lub małą (jak nie czytać mu przed snem), jest coś zupełnie nowego, z czego można poczuć się winnym.

Oto lista bzdur, z powodu których czułem się dziś winny, i pamiętajcie, jest dopiero godzina piętnasta:

– Nie pocałowałam męża na pożegnanie, kiedy wyszedł dziś rano do pracy. Pomyśl o tym, myślę, że wczoraj też nie pocałowałem go na dobranoc. Wina x 2.

– Nie zabrałem psa na wystarczająco długi spacer podczas lunchu.

– Podrzuciłem dziecko do jego opiekunki, która wciąż była w piżamie.

Podrzuciłam dziecko na okres jego opiekunki. Mam poważne poczucie winy z powodu powrotu do pracy. Myślałem, że wybaczyłem sobie to. Pomyślałem źle.

– Pracuję w domu, ale wykonałem więcej prac domowych niż pracy.

– Nie wykonałem wystarczająco prac domowych.

– Wydałem 60 dolarów na niestandardową książeczkę dla dzieci z Etsy i nie wypełniłem ani jednej strony. Niejeden.

– Nie zmieniłam sezonowych ubrań, bo jestem zbyt leniwy.

– Przestałem pompować.

– Nie stać mnie na kupienie mojego małego chłopca uroczych kraciastych koszul i swetrów na jesień – takich jak te, które chłopcy noszą na Pintereście – więc codziennie nosi różnorodne spodnie dresowe Cartera.

– Kupiłem sobie kawę z eleganckiej kawiarni, kiedy mamy w domu doskonale dobry ekspres do kawy.

– Nie nosiłam makijażu od miesięcy. (Nie żartuję.)

– Nie rozpuściłam włosów od tygodni. (Ja też nie żartuję.)

– Nie postawiłem stopy na siłowni od urodzenia, ale odmawiam anulowania członkostwa, ponieważ całkowicie zacznę uprawiać spin. W następnym tygodniu.

Pamiętam czasy, kiedy poczucie winy nie było nawet częścią mojego procesu myślowego. Kiedy kierowałem tylko sobą – zanim inny człowiek polegał na mnie we wszystkim – nie zastanawiałem się dwa razy nad tymi drogimi nowymi butami lub drugim kieliszkiem wina.

Być może wina jest synonimem macierzyństwa.