contador gratis Skip to content

Czy powinniśmy pozwolić naszym dziewczynom być cheerleaderek?

cheerleaderki
Thomas Barwick / Getty

Słyszałem ostatnio, jak ktoś powiedział: „Moja mama powiedziała, że ​​mogę uprawiać każdy sport oprócz cheerleaderek. Nie było mowy, żebym uprawiał sport, który tylko kibicuje chłopcom ”. Feministka we mnie to zrozumiała. Była cheerleaderka we mnie… nie. Pomyślałem o własnej córce: czy pozwoliłbym jej (lub mojemu synowi) zostać cheerleaderką? Odpowiedź przyszła jasna jak dzień: tak, tak.

Szczerze mówiąc, jako feministka i była cheerleaderka rozumiem tę debatę. Przez lata byłam przerażona faktem, że byłam cheerleaderką. Błagałam mojego tatę, żeby nie mówił o tym mojemu ówczesnemu chłopakowi (teraz mężowi), ukryłam to przed wszystkimi moimi kolegami z college’u i właściwie wymazałam wszelkie pamiątki na ten temat. Bycie cheerleaderką nie pasowało do tego, kim myślałem, że jestem; Nie byłam radosna, nie przejmowałam się zbytnio duchem szkoły, a poza tym jestem feministką. Pomysł, że jestem dziewczyną kibicującą męskim piłkarzom, wydawał się fałszywy.

Bycie cheerleaderką nigdy tak naprawdę nie odpowiadało temu, kim byłem, nawet w liceum. To powiedziawszy, wiedziałem, że potrzebuję zajęć pozalekcyjnych, jeśli byłaby jakakolwiek szansa, żebym dostał się na studia, a mój najlepszy przyjaciel był kapitanem i, co najważniejsze, prawdopodobnie nadal mógłbym palić.

Zrobiłem to i szczerze mówiąc, jestem lepszy. Cheerleading jest fajna i trudna i bez wątpienia dostałam się do college’u. Ale kiedy zacząłem bardziej angażować się w naukę kobiet na studiach, poczułem wstyd, że jestem cheerleaderką w liceum. Zadałem sobie pytanie: czy można być feministką i cheerleaderką?

Krótka odpowiedź brzmi: tak. Cheerleading to sport. Jest to fizyczne i trudne, a uczysz się tych samych wartości, których uczysz się w innych sportach. Wąskie definiowanie feminizmu osobom, które wyglądają i zachowują się w określony sposób, jest jego własną formą uprzedzeń. Polubienie różu i zadbanie o paznokcie nie oznacza, że ​​nie chcesz równych praw kobiet. To są normy społeczne, a nie wartości, które wyznajesz.

Feministki nie muszą wyglądać tak samo, żeby chcieć tego samego. Mogę cieszyć się pedicure i chcę zarabiać tak samo jak mężczyźni. Mogę walczyć o prawa reprodukcyjne kobiet w sukience – do diabła, w mini spódniczce na wyraźnych szpilkach, jeśli zechcę. Jesteśmy tak pochłonięci tym, jak myślimy, że ludzie powinni wyglądać, że zapominamy, że liczy się to, co jest w rzeczywistości. Cytując Ru Paula: „Urodziliśmy się nadzy, a reszta to tylko przeciąganie”.

Mamy to szczęście, że możemy wybierać, ubierać i wykonywać zajęcia pozalekcyjne jako formę wyrazu, ale nic z tego nie ma większego znaczenia niż to, kim jesteś u podstaw. Kim jesteś, kiedy jesteś nagi i nie udajesz się w przebieranki, jak społeczeństwo uważa, że ​​powinieneś być.

Liczy się to, jak słuchamy i podnosimy ludzi. Jak kibicujemy innym ludziom w naszym życiu.

Więc bycie cheerleaderką było dla mnie źródłem wstydu, ale już nie. Widzę wartość w kibicowaniu innym, byciu częścią zespołu i szczerze mówiąc podobała mi się ta cholerna spódnica.

Punktem spornym, z którym wciąż się zmagam, jest to, że my (głównie kobiety) jesteśmy po to, aby „kibicować” mężczyznom. Pogodziłem to z poglądem, że każdy sport jest arbitralny i dziwny, jeśli się nad tym zastanowić. Na przykład gdyby przybyli kosmici i musielibyśmy wyjaśnić piłkę nożną… „Próbujemy doprowadzić piłkę do jednego końca boiska, podczas gdy grupa mężczyzn próbuje walczyć ze sobą. Aha, i niektórzy profesjonaliści otrzymują z tego powodu uszkodzenie mózgu ”. Na przykład ten kosmita miałby wiele pytań. Przynajmniej cheerleaderki mają skoordynowane ruchy i zabawny taniec.

To powiedziawszy, istnieje hierarchia sportów, o której się nie mówi. Hokeiści patrzą z góry na cheerleaderki za to, że nie są „prawdziwym” sportem. Powiedziałem, że nigdy nie pozwolę mojemu synowi zostać hokeistą, ponieważ jest taki słodki i nieśmiały (co jest totalnym stereotypem, ponieważ jestem pewien, że hokeiści są słodcy i nieśmiali). Niedawno byłam na imprezie i bardzo miła kobieta / nauczycielka wyraziła swoje rozczarowanie, że studentka jej klasy AP – świetny student i sportowiec – zostaje cheerleaderką. Przewróciła oczami, jakby ta dziewczyna zdecydowała się sprzedać metamfetaminę.

Potem bardzo żartobliwie spytała, czy któreś z nas jest cheerleaderek z liceum. To mnie zatrzymało. Normalnie byłbym wymijający lub zignorowałbym pytanie, ale postanowiłem wyskoczyć z szafy dawnej cheerleaderki. Gdy tylko powiedziałem, że tak, mogłem powiedzieć, że czuła się źle. Wiem, że to nie była jej intencja. Wydaje się być intelektualistką i, szczerze mówiąc, to prawdopodobnie bezpieczne pytanie, które można zadać w jej kręgach. Zawsze jestem dziką kartą. I szczerze mówiąc, nie obraziłem się, cytując RuPaula (znowu…): „Nic mnie nie obraża, tylko umyślne okrucieństwo i skrajna bieda”.

Rozumiem. Rozumiem świat, w którym żyjemy. Smart nie jest równoznaczny z cheerleaderką. Róż nie oznacza feminizmu. Hokeiści to kutasy. Cokolwiek. Wiem, jakie role otrzymaliśmy i po prostu myślę, że nadszedł czas, aby rzucić im wyzwanie. Bądź feministyczną cheerleaderką. Albo feministyczna hokeistka. Albo piłkarz, który lubi piec. 37 lat zajęło mi, zanim nie poczułam się zakłopotana czymś bardzo, bardzo głupim. Coś, co powinno być powodem do dumy. Bycie cheerleaderką jest częścią mojej historii i mogę wybrać, jak to postrzegam. Inni ludzie mogą go oglądać tak, jak im się podoba.

Na razie jestem po prostu wdzięczny za cheerleaderek, doprowadziło mnie do tego, gdzie jestem dzisiaj i jestem naprawdę szczęśliwy, gdzie to jest.