contador gratis Skip to content

Dlaczego chcę, żeby ktoś (ktokolwiek!) Zrobił moje zdjęcie

na obrazie
Joelle Wisler

Przeglądając mój kanał na Instagramie, można znaleźć mnóstwo zdjęć moich dzieci i miejsc, w których byłem. Jest kilka ujęć natury i memów oraz, co dziwne, wiele zdjęć jednego drzewa, które kocham, wszystkie usiane samoświadomymi selfie, na których wyglądam na odrobinę zdesperowaną, by dostać się do zdjęcia.

Jakiekolwiek zdjęcie.

Ale jeśli chcę, aby moje dzieci wiedziały, że faktycznie miały matkę (a nie tylko jakąś kobietę, która przypadkowo podała im tosty i goniła je szczotką do włosów), autoportrety są często jedynym sposobem, w jaki dostaję się do naszego rodzinnego albumu pamięci. Tylko w ten sposób będę postrzegany w przyszłości jako aktywny uczestnik własnego życia. Naprawdę chcę istnieć w dzieciństwie moich dzieci w jakiejś namacalnej formie, innej niż wspomnienia mnie jako kobiety, która często wycierała blaty, a czasem chowała się w łazience, jedząc czekoladę.

Jeśli poproszę kogoś o zrobienie nam rodzinnego zdjęcia, zamieni się to w to Cała sprawa. Zaczyna się przewracanie oczami i narzekanie. O Boże, ktoś prosi nas, abyśmy stali w jednym miejscu przez pięć sekund i uśmiechali się, a to jest najgorsza rzecz, jaka kiedykolwiek przydarzyła się każdemu z nas. To tak, jakby wszyscy, z którymi jestem spokrewniony, zaczęli walczyć o to, kto może być największym dupkiem. Kocham ich, ale czasami są najbardziej irytującymi ludźmi, jakich kiedykolwiek spotkałem.

Tak więc selfie.

Oto mama na wycieczce z rodziną, robiąca selfie.

Joelle Wisler

Na przypadkowym parkingu.

Joelle Wisler

Na karuzeli.

Joelle Wisler

Oto mama w nowej furgonetce, robiąca selfie.

Joelle Wisler

Nad jeziorem.

Joelle Wisler

Oto mama, która próbuje w każdy możliwy sposób wejść na ten cholerny obraz.

Joelle Wisler

Jestem z moimi dziećmi wszystko czasu, a mimo to prawie nie ma naszych wspólnych zdjęć, chyba że to ja je robię. Mamy zwykle zachowują pamięć i zbierają życie. To my mówimy: „Będziemy się świetnie bawić i wszyscy będą pamiętać te cenne czasy, cholera”. Zorganizowałem to. Zrobiłam obiady. Znalazłem wszystkie brakujące rzeczy, żebyśmy mogli wyjść z domu. Sprawiłem, że całe to gówno stało się magiczne. Zasługuję na to cholerne zdjęcie.

I Nienawidzę robienia selfie. Nie jestem w tym świetny i to dziwne uczucie. Nie jestem tysiącletnim. Nie rozumiem ich i myślę, że przez większość czasu robię to źle. Czy nachylasz się w górę, w dół, w bok? Filtry? Jestem stary i zdezorientowany, zwykle po prostu celuję telefonem w twarz i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

Więc proszę, ktoś ktoś, zrób mi zdjęcie, żeby moje dzieci nie pomyślały, że moja twarz jest tak duża jak Ameryka Północna. Po prostu sNiektóre zdjęcia przedstawiające nasze wspólne życie, wspólne spędzanie czasu, bycie rodziną. Szczere zdjęcia. Przytulanie dzieci, śmiech, mocowanie się z nimi, pływanie z nimi. Obiecuję, że za 20 lat nie będzie mnie obchodziło, że moje włosy nie były upięte, a moja pozbawiona makijażu twarz uśmiechała się do aparatu.

Będę naprawdę podekscytowany, gdy zobaczę rzeczywiste zdjęcie siebie, które nie jest zrobione przeze mnie. Tam jestem. Byłem tam. Bawiłem się z nimi. Istniałem. Robiłam coś więcej niż tylko wrzeszczałam na nich, żeby przestali zmieniać stroje tysiące razy dziennie. Byłem czymś więcej niż tylko unoszącą się głową na samym początku wspólnego życia naszej rodziny.

Wiem, że nie jestem sam. Za 20 lat wszystkie nasze dzieci będą myśleć, że nieustannie mamy telefon przyczepiony do naszego wyciągniętego ramienia, mówiąc: „Zrób ze mną zdjęcie! Proszę, uśmiechnij się, zakryj język z powrotem, nie przerywaj na poważnie ”.

Po prostu przysięgnijmy, że będziemy robić więcej zdjęć matkom, ponieważ nie oszukujmy się, robimy sobie zdjęcia trochę strasznie.