contador gratis Skip to content

Dlaczego jestem TA mamą na placu zabaw

rodzicielstwo dziecka z autyzmem
Kate Swenson / iStock

Jestem tą mamą.

Tę, którą widzisz biegającą po parku, oblaną potem i nieustannie wykonującą kucyk. Ta wspinająca się na szczyt dżungli i zjeżdżająca z dzieckiem między nogami.

Widzę cię.

Widzę cię kątem oka siedzącą z grupą kobiet spokojnie pijących twoją kawę. Widzę, że mnie obserwujesz. Kilka razy na siebie wpadliśmy. Wiem, że jesteś cudowną osobą. Uśmiechasz się i machasz. Robię to samo. Och, jak bardzo chciałbym przyjść i porozmawiać z tobą. A może nawet usiądź, napij się kawy z filiżanki Starbucks i śmiej się z najnowszych przygód naszych dzieciaków w wieku przedszkolnym.

Widzę twoje dzieciaki, gdy mój syn biegnie obok, za każdym razem niebezpiecznie blisko ich przejechania. Są w tym samym wieku co moi chłopcy. Bawią się razem. Oni siedzą.

Machasz do mnie, a ja się uśmiecham. Mówię ci: „Nie mogę – muszę ścigać małego człowieka”.

Widzisz, chciałbym do ciebie dołączyć. Nie ignoruję cię. Nie jestem aspołeczny ani cię nie unikam. Może nawet myślisz, że jestem mamą helikoptera. Nie jestem żadną z tych rzeczy. W rzeczywistości jestem odwrotnie. Widzisz, mam syna, który ma autyzm. Nie może komunikować się z innymi dziećmi. Na slajdach jest dość niezdarny. Nie może przestać się ruszać. I nie rozumie bezpieczeństwa i niebezpieczeństwa.

Więc jestem tą mamą. Ten, który wspina się po każdej drabinie, czołga się przez każdy tunel i zjeżdża po każdej zjeżdżalni. Zawsze się uśmiecham i śmieję. Jestem mamą, która zawsze komunikuje się z innymi dziećmi i motywuje mojego syna do dalszych prób.

Zawsze jestem gotowy do biegu.

Jestem tą mamą. Ten, który nigdy nie siada. Jestem mamą, która tęskni do siedzenia przy Twoim stole. Widzisz, jak biegnę i wygląda na to, że gram. Nie jestem. Właściwie jestem bardzo zestresowany. Wyjście z domu z dzieckiem z autyzmem to wyzwanie. Ale ja to robię. Chcę, żeby mój syn był szczęśliwy. Szczerze mówiąc, czasami po prostu muszę wyjść z domu. Muszę być w prawdziwym świecie.

Gdybyś mnie znał, wiedziałbyś, że zawsze noszę tenisówki. Żadnych klapek dla tej mamy, zbyt łatwo się o nią potknąć podczas gonitwy. Ja też zawsze mam na sobie podkoszulek na ramiączkach, nawet gdy na zewnątrz wydaje się być chłodno. Robię to, bo zawsze się pocę. Nigdy nie przestaję się ruszać, a po wycieczce z synem czuję się, jakbym przebiegł maraton. Moje włosy są w nieładzie, głównie przez pot. Jestem tą mamą, która nigdy nie przynosi torebki. Nie mogę biec, trzymając go. Nie przynoszę butelki z wodą. Nigdy nie mogłem manewrować moim synem podczas noszenia go. Muszę mieć wolne ręce przez cały czas.

Czy zauważyłeś, że w ciągu tych kilku krótkich minut, mój syn i ja, byliśmy tutaj, wspinaliśmy się na każdą konstrukcję zabaw, czołgaliśmy się przez każdy tunel i schodziliśmy w dół po każdym zjeżdżalni? Pokonaliśmy każdy centymetr ziemi. Określiłem nawet obwód lepiej niż agent FBI. Znam wszystkie wyjścia. Znam każde niebezpieczeństwo. Widzę każdy przedmiot, który mógłby dostać się do jego ust. Wiem nawet, gdzie są małe dzieci.

W każdej chwili jestem gotowy do wyjazdu. Wiem, że w każdej chwili moje dziecko może mieć przeciążenie sensoryczne i popychać inne dziecko. Wiem o tym, ponieważ wcześniej mi się to przydarzyło. Przeżyłem to. Byłem świadkiem, jak nieznajomi krzyczą na moje dziecko. I nie mogę tego zrobić ponownie. Dlatego zawsze jestem o krok do przodu.

Wiem, że wyglądam jak niesamowita mama. Powiedziałeś mi to wcześniej. Rozmawialiśmy kiedyś, kiedy byłem w tym parku z moim drugim synem. Powiedziałeś mi, że nie wiesz, jak to robię. Powiedziałeś, że inne mamy mnie podziwiają. Żartujesz, że Cooper utrzymuje mnie w niesamowitej formie. Mogę go natychmiast podnieść i przerzucić przez ramię. Śmiejesz się, że nie muszę nawet chodzić na siłownię tak jak ty. To trochę zabolało. Wiem, że nie próbowałeś być podły, ale to bolało. To sprawiło, że poczułem się inny niż ty i twoi przyjaciele.

Jestem zazdrosny.

Widzę, jak urządzasz piknik ze swoimi przyjaciółmi i dziećmi. Wszyscy się śmiejecie. Widzę twoje dzieci siedzące. Widzę, jak jedzą jedzenie postawione przed nimi. Jestem tak zazdrosny, że aż boli. Czego bym nie dał, żeby usiąść i dobrze się bawić. A nawet więcej, czego bym nie dał, żeby usiąść i cieszyć się moim synem – i przyjaciółmi. Gdyby sytuacja była inna, może bylibyśmy przyjaciółmi.

Kiedy na ciebie spojrzałem, zbyt długo odwróciłem wzrok i mój syn skierował się do piaskownicy. Och, straszna piaskownica. Patrzę, jak jeden z twoich przyjaciół wyciąga swoje dziecko, gdy Cooper siada. Na początku jestem obrażony. To tylko mały chłopiec. A potem patrzę, jak zbiera dwie garście piasku – jedną do jedzenia, a drugą do rzucenia. A potem jestem wdzięczny, że złapała swojego malucha. Uratowała mi przeprosiny.

Kate Swenson

Jestem mamą, która wydaje się niezwyciężona. Mówisz, że cię inspiruję. Ale są takie dni, kiedy nie wiem, jak mogę dalej robić to, co robię. Okropnie spałem ostatniej nocy. Nie spałem zbyt późno, myśląc o nowych terapiach, modyfikacjach diety i zachęcając do przemówienia. Straszne myśli o utracie Medicaid próbowały wkradać się do mojego mózgu, ale zmusiłem je do wyjścia. Nie mogę się tym martwić. Po prostu nie mogę. Jestem dziś zmęczony. Prawdopodobnie nie mógłbym nawet pogadać, gdybym miał czas. Oszczędzam energię, aby bezpiecznie zabrać mojego małego chłopca do samochodu, kiedy mówię mu, że czas jechać.

Jesteśmy tacy różni.

Słyszę, jak mówisz o swoim weekendzie. Jedziesz na targi. Twoje dzieci są tak podekscytowane. W pewnym sensie przyciąga mnie twoje życie. Jesteś mną. Jestem tobą. Tyle że jesteśmy zupełnie inni. Oboje mamy dwoje dzieci. Są w tym samym wieku. A jednak siedzisz i cieszysz się swoim dniem, błogo nieświadomy tego, że płaczę za okularami przeciwsłonecznymi.

Chcę, żebyś wiedział, że często czuję się najbardziej samotna z niepełnosprawnością mojego syna, kiedy przebywam w takich miejscach publicznych. Otaczają nas ludzie. Wszędzie są dzieci, biegają, krzyczą i śmieją się. A jednak mój syn i ja jesteśmy całkowicie odizolowani. Jestem tą mamą. I o mój boże, jest samotny.

I tak po prostu mój syn się topi. Muszę przerzucić go przez ramię i wynieść. Machasz do mnie, gdy przechodzę. Odmachałem, ale moje ramiona są pełne 65-funtowego wymachującego dziecka. Naprawdę nie słyszę wiele przez krzyki mojego syna, ale wydaje mi się, że słyszę, jak mówisz: „Usiądźmy i porozmawiajmy następnym razem, gdy tu będziesz!”

Kątem oka dostrzegam mamę, która wkłada malucha z powrotem do piaskownicy. Może to przypadek – kto wie. Patrzę na ciebie, uśmiecham się i kiwam głową, a moje oczy zalewają łzy, a pot spływa mi po czole. Moje ramiona bolą. Mam typowe ulotne myśli: Jak mam go nosić, gdy będzie miał 10 lat?

Patrzę na ciebie przez ramię i uśmiecham się. – Jasne – odpowiadam. „Chodźmy wkrótce nadrobić zaległości. Chciałbym, aby.” Oboje wiemy, że to tylko coś, co mówimy. Jeśli nie chcesz zasznurować butów i biegać ze mną, to się nie wydarzy.

Czekam, aż go zgubię, aż Cooper zostanie bezpiecznie zapięty w samochodzie. Patrzę na park, widzę mamy i dzieci i zastanawiam się, czy cieszą się, że nas nie ma.

Jestem tą mamą.