Dlaczego kocham etap noworodka pozbawiony snu

Dlaczego kocham etap noworodka pozbawiony snu

Dlaczego kocham etap noworodka pozbawiony snu
Photo_Concepts / iStock

Relacjonuję na żywo z głębi stadium noworodka: Moje dziecko ma 12 dni. Nie mogę podać pogody ani godziny, ponieważ dni i noce mieszają się ze sobą, a ja rzadko wychodzę na zewnątrz. Nie wiem, kiedy ostatnio brałem prysznic, ostatnią rzecz, którą zjadłem, ani gdzie kryją się moje kapcie lub zdrowie psychiczne.

Ale jest coś, co wydaje mi się szczególnie dziwne: obecnie nie mam nic przeciwko pozbawionemu snu noworodkowi. To prawdopodobnie mowa o braku snu, prawda? Może. Prawdopodobnie. Ale jest kilka powodów dla tej śmiesznej rozmowy.

W jakim innym czasie w moim życiu jest całkowicie dopuszczalne poświęcanie każdego strzępka energii przez całą dobę na opiekę nad malutkim człowiekiem i niewiele więcej?

Czy jest jeszcze wiele innych punktów w moim życiu, w których tak głęboko, tak bardzo doceniłam aromat ciepłej, świeżej kawy przenikającej powietrze o poranku?

Ta duża, niechlujna bułka na mojej głowie właściwie trochę na mnie rośnie.

Mam cycuszki gwiazdy porno. Jasne, nie mogę z nimi zrobić nic fajnego i zdaję sobie sprawę z ich nietrwałości i ostatecznego losu. Ale teraz? Są dość cholernie fenomenalne.

Moja „garderoba”, czyli ubrania, które są tak absurdalnie niedopasowane i źle dopasowane, powodują mnie zero obawy – ponieważ w tej „całodobowej pracy nie ma zasad dotyczących ubioru, a moje dziecko nie ocenia mnie (przynajmniej jeszcze nie, chociaż moje dziecko patrzy na mnie z ukosa. Zdecyduję się zignorować).

Moja skóra – szczególnie moja twarz – dziękuje mi, że pozwoliłem jej oddychać i nie zatykać porów makijażem.

Życzenia przyjaciół i rodziny sprawiają, że czuję się ciepło i kochana, zwłaszcza od tych, którzy dokładnie wiedzą, przez co przechodzę. Weźmy na przykład świeżo upieczone babeczki, które przyniosła mi dziś rano jedna z moich najlepszych przyjaciółek, które zjadłam bez cienia poczucia winy, zanim zdążyły się ostygnąć.

Jest fakt, że nie ma na świecie cholernej osoby, która w tej chwili oczekuje ode mnie więcej – a jeśli tak, to naprawdę nie muszę się tym przejmować.

Nie, nie funkcjonuję w pełni w ciągu dnia, ale nie planuję obsługi ciężkich maszyn ani prowadzenia samochodu, ponieważ i tak moje ciało musi się zregenerować.

Jest rzeczywistość, że nikogo nie obchodzi, jeśli przypadkowo włożyłem opaski do włosów do lodówki, koszulę na odwrocie i głośno zastanawiałem się nad absurdalnymi rzeczami, takimi jak dlaczego moje dziecko nie mruczy jak mój kot, a to oznacza, że ​​mnie nie lubi ? Tego rodzaju bzdur należy się spodziewać.

Ale w zasadzie najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie mam innego miejsca niż tutaj.

To właśnie prowadzi mnie do głębi pozbawienia snu – karmienia w środku nocy, kiedy wydaje mi się, że tylko my na świecie nie śpimy. Moim jedynym zadaniem jest opiekować się tą malutką osobą, która też nie ma gdzie być. Żadnego harmonogramu, randek, spotkań, pracy lub przyjaciół, ani chęci przebywania gdziekolwiek indziej niż tutaj. Nie zna nigdzie indziej. Nie obchodzi go to. Jestem tylko ja i on.

Słyszę skrzypienie i osiadanie domu oraz delikatne odgłosy jego picia. Jeśli słucham wystarczająco uważnie, mogę nawet usłyszeć moje hormony i emocje tańczące do ścieżki dźwiękowej moich szalonych myśli. Oczywiście ta część nie jest łatwa; Mam zmartwienia, niepokoje, a czasem w moim umyśle pojawia się film Stephena Kinga, gdy moje ciało powoli się odpręża i rozładowuje napięcie wynikające z ciąży.

Ale nie mam innego miejsca niż tutaj.

Zastanawiam się, jakie to szczęście, że mogę tak żyć, mieć dach nad głową, mieć przyjemne, ciepłe łóżko, do którego mogę wracać przed i po tych długich i męczących nocnych karmieniach. Może nie wszystko rozumiem, ale jestem wdzięczny za moją sytuację.

Jestem wdzięczny, że nie mam innego miejsca niż tutaj.

Kiedy byłem w szpitalu kilka dni temu i karmiłem naszego syna, odwiedziła mnie urocza pielęgniarka imieniem Florentina. Była słodka, miała mocny włoski akcent i pachniała jak moja Nonna Tina. Obserwowała mnie przez chwilę i zaproponowała kilka technicznych wskazówek dotyczących karmienia piersią. – Przyciągnij go bliżej. Będzie chciał zostać na końcu, ponieważ to dla niego mniej pracy – powiedziała. „To bystry chłopiec. Musisz zmusić go do pracy, bo inaczej cię to zrani, a on nie dostanie odpowiedniej ilości mleka. Znałem ból, o którym mówiła, ponieważ doświadczyłem go z moim pierworodnym, więc posłuchałem jej rady i przyciągnąłem go bliżej. Przypomniała mi, żebym nie pozwolił mu zasnąć, aby upewnić się, że dostał pełne karmienie przed ponownym zaśnięciem.

„Jeśli tego nie zrobisz, będzie chciał tam zostać. Zostałby tam cały dzień. Potem przerwała i powiedziała coś, co od tamtej pory dzwoni mi w uszach: „W końcu to najlepsze miejsce na całym świecie”.

Ona ma rację. A kiedy trzymam go blisko podczas tych długich i częstych nocnych karmień, myślę, jak…my-nie mam innego miejsca, jak tylko tutaj.

I to najlepsze miejsce na całym świecie.