Dlaczego ludziom tak trudno to rozgryźć?  Codzienne piekło, które oznacza opuszczenie szkoły i odbiór

Dlaczego ludziom tak trudno to rozgryźć? Codzienne piekło, które oznacza opuszczenie szkoły i odbiór

zasady dotyczące przywiezienia do szkoły i odbioru
bokan76 / iStock

Pozornie niewinny akt zabierania naszych maluchów do szkoły i zbierania ich po kilku godzinach ma sposób na wydobycie tego, co najgorsze w ludzkości. Dwa razy dziennie, w każdy dzień powszedni, cierpię przez tę strefę wojny, w której zasady przyzwoitości przestają obowiązywać, a każdy rodzic jest dla siebie. To miejsce ma zdolność przemiany najbardziej zdrowej osoby w dzikiego wariata, tracącego wszelki rozum i wrażliwość.

Chciałem wierzyć, że letnie wakacje dadzą każdemu bardzo potrzebną okazję do relaksu, a CTFD – powrót do roku szkolnego wypoczęty jako przyjazny, życzliwy człowiek. Och, jak bardzo się myliłem. Minął dopiero tydzień od rozpoczęcia roku szkolnego i zapewniam cię, że w czarnych sercach tych osób nie ma nic przyjaznego ani miłego.

Bez względu na to, jak wcześnie lub późno przyjeżdżam, nadal wita mnie absurdalnie długa kolejka pojazdów, której końca nie widać. Czy ktoś już jeździ autobusem? W jakiś sposób ci sami rodzice zawsze na początku zajmują te cenne miejsca. Albo rozpoczęli swoją podróż o godz 4 rano albo przez cały dzień i całą noc biwakowali w luksusowym minivanie. W każdym razie nie mam i nigdy nie będę miał takiego poświęcenia, więc idę do końca kolejki – kiedy już ją znajdę.

Po wejściu w linię samochodów rozlega się dzwonek bokserski i zaczyna się walka. To doświadczenie wymaga wzmożonej świadomości, ponieważ przepisy ruchu drogowego nie mają tu jurysdykcji. Zawsze istnieje potencjalne zagrożenie, że intruz czeka, aby odciąć cię bez wahania. Jakakolwiek przestrzeń lub luka między tobą a samochodem przed tobą tylko skusi jakiegoś dupka, który zamierza popełnić najbardziej ohydną zbrodnię: przecięcie linii.

Któregoś ranka, rozproszona niesłabnącą prośbą mojego dziecka o przekąskę, opuściłam czujność i dwa szarpnięcia jakoś przecisnęły się przede mną. Zrobiłem cały gest-uniesiony-potrząsający-głową-podczas-mówienia-coś-niegrzecznego. Rozumiem, że wszyscy w pośpiechu pozbywają się swojego dziecka. Czy nie wszyscy? Nie mogę się doczekać, aby powiedzieć dwómom mojemu maleństwu. Spóźniony? W pośpiechu? IDGAF. Dotrzyj do końca trasy, tak jak reszta z nas!

Podczas zbliżania się do budynku szkoły w tym systemie niezbędne są wyznaczone pasy ruchu. To najprostsza i najskuteczniejsza koncepcja, ale rodzice po prostu nie mogą się nią zająć. W szkole mojego syna są dwa pasy. Jedna służy do przemieszczania pojazdów, wysypywania i jazdy, a druga służy wyłącznie do parkowania. Wystarczająco łatwe, dobrze? Źle.

To kompletny pokaz gówna. Samochody próbują wjechać przez wyjście, podczas gdy inne próbują cofnąć wejście. Biedne dusze są całkowicie zdezorientowane, gdy parkują na pasie, zostawiając autobusy i wszystkich innych za nimi w bezruchu. Wszyscy trąbi i wściekają się, machając rękami przez okna, gdy wyrzucają komentarze PG-13. To naprawdę jest materiał, z którego powstają koszmary.

Moje dziecko jest za małe, żeby podrzucić i pobiegać, więc ta mama musi zaparkować. Kiedy docieram do tego wyznaczonego miejsca, widzę tylko chaos i nieporządek. Pojazdy przejeżdżają nad liniami i poza nimi, zajmując dwa miejsca i 15 stóp od krawężnika. Jak, do diabła, mam równolegle zaparkować moją bestię, minivana, pomiędzy tym gorącym bałaganem?

Aha, są też tacy, którzy arogancko parkują na obszarach autobusowych lub wahadłowych, ignorując liczne wywieszone znaki, jaskrawą farbę na asfalcie i personel szkoły krzyczący, aby się zatrzymali. Ci rodzice naprawdę nie dają AF. Poza tym, że blokuje cały system, tworzy wir intensywnej frustracji i złości. Teraz nie tylko wszyscy się spóźniają, ale równie dobrze mogą anulować wszelkie plany, które mieli, ponieważ wszyscy są zmuszeni pozostać w tym korku czyśćca, dopóki ten rodzic nie wyjdzie z tyłka i ostatecznie nie zdecyduje się ruszyć pojazdu.

Odejście jest zdecydowanie najgorszym etapem całego procesu. Sprawiając, że moja wielka ucieczka z linii wysiadania / odbioru na główną drogę jest zdradliwą podróżą nie dla osób o słabych nerwach.

Idę. Ty idź. Idę. Ty idź. To jest przykład zmieniania się w najbardziej podstawowej formie, a jednak będę siedział tam bez końca, czekając, aż samochód mnie wypuści.

Kiedy powoli przesuwam się do przodu, każdy samochód ściga się, by zablokować mi wyjście, omijając mnie tak, jak poprzedni. Nie ma znaczenia, jak mocno się gapię na tego dupka w każdym z tych samochodów, nie odważyliby się skręcić w moją stronę. Zamiast tego ci palanci udają, że mnie nie widzą, gdy wyciągają telefony, żeby się rozproszyć. Potrzeba mi wszystkiego, żeby nie krzyczeć: „Wiem, że mnie widzisz, ty [insert favorite expletive]. ” W końcu ciągnę dalej wystarczająco daleko, aż w końcu ktoś się zawali i wpuści mnie – zwykle mamę z przedszkola, która nie została pobita i wyczerpana przez wiele lat tej nieustannej tortury.

Kiedy wszystko jest powiedziane i zrobione, jestem wyczerpany i zestresowany, że potrzebuję drzemki i kieliszka tequili. Możesz myśleć, że to trochę dramatyczne. Jeśli tak, to nigdy nie doświadczyłeś tego dziewiątego kręgu piekła, którego zazdroszczę tobie i twojej naiwności.

Jeśli jesteś rodzicem takim jak ja, który mimo najlepszych intencji wciąż boi się tego mrocznego miejsca, życzę ci wszystkiego najlepszego w przetrwaniu roku szkolnego. Jeśli jesteś rodzicem, który przecina linię, parkuje na pasie dla autobusów, lub jesteś najgorszym z nich wszystkich – nie pozwalając mi i mojemu słodkiemu minivanowi odjechać – zrób nam wszystkim przysługę i podpisz swoje dziecko do autobusu.