contador gratis Skip to content

Dlaczego mam gorączkę niemowlęcia w wieku 40 lat

gorączka niemowlęcia
Emma Kim / Getty

Awww, to dziecko jest takie słodkie! Więc to jest! Czekaj, spójrz na tego, chcę go przemycić do torebki i zatrzymać na zawsze.

Niemowlęca gorączka uderza we mnie i nie mogę przestać marzyć o ciąży, porodzie, braku snu i słodkich kupkach dziecka. Tak, wszystko, kochanie, jest teraz dla mnie atrakcyjne. Moja pamięć wymazała wszystko inne niż czysta radość, która idzie w parze z posiadaniem w ramionach drogocennej bryłki, którą można kochać i przytulać. Chcę jednego i chcę cieszyć się każdą sekundą z pakietem słodyczy.

39 może wydawać się bardziej zaawansowanym wiekiem na gorączkę niemowlęcą. Szczerze mówiąc, pomyślałem, że to będzie ulotna rzecz dla mnie. Wiesz, kiedy miałem 38 lat, myślałem, że pragnienie, by po raz ostatni rozmnażać się, zniknęło. Ale nie, tęsknota za jeszcze jedną mini-ja wzrosła tylko dzięki przytłaczającej sile. Zostanie tutaj.

Być może będę musiał cierpieć na tym etapie mojego świadomość wieku średniegowiedząc, że nigdy więcej nie będę miał własnego potomstwa wielkości niemowlęcia, ale akceptacja tragicznej, pozbawionej dziecka przyszłości nie zabije mojego matczynego płomienia. Dlaczego ja? Dlaczego teraz? Dlaczego tak silny?

Pozwól mi zbadać:

W końcu jestem materiałem na mamę.

Tak, tak, tak, wiem, jestem wspaniałą mamą, moje dzieci są żywe i zdrowe, są dobrymi ludźmi i kochają mnie. Rozumiem. Zrobiłem dobrze za pierwszym razem. Ale tak naprawdę miałem 24 lata, kiedy dwie pozytywne linie pojawiły się na moich oczach. Zaledwie kilka lat przed wyhodowaniem tej drogocennej bułki w moim piekarniku, sikałem w męskiej łazience w lokalu Miracles na obrzeżach Albany w stanie Nowy Jork, gdzie za jedyne 5 dolarów miałem zagwarantowany nieskończony dzban piwa i jaegera strzały.

Moje doświadczenia życiowe były płytkie, niepełne, pozostałem naiwny i nieświadomy otaczającego mnie świata. Znałem ego i egocentryzm; Nie znałem poświęcenia, kompromisu ani pokory. Po prostu nie byłem gotowy. Nadal chciałam być studentką w barze, nawet gdy byłam młodą mamą w domu.

Ale teraz? Teraz jestem wreszcie gotowy. Życie rzuciło mi wiele wyzwań i zmieniły się moje priorytety. Powoli nauczyłem się myśleć mniej o sobie, a więcej o innych. Jestem samoświadoma, rozpoznaję swoje wady i pracuję nad ich poprawą. Życie mnie jednocześnie zahartowało i zmiękczyło. Bycie matką… cóż, nauczyło mnie, jak być lepszą matką. Oczywiście chcę to zrobić jeszcze raz, ale zrób to lepiej.

Chcę mieć mamę na pełny etat.

Jestem rozwiedziony i dlatego w 50% przypadków moje dzieci są z tatą. To tak cudowna aranżacja, jak w rozbitej rodzinie, ale jest smutna. Kiedy moje dzieci i ja byliśmy w szpitalu podczas naszej poporodowej więzi, wpatrywałam się w ich piękne oczy, myśląc, że będą ze mną każdej nocy przez następne 18 lat, oczywiście spędzać noce w domu przyjaciela. . Jednak wraz z rozwodem przychodzą stracone chwile, przeoczone kamienie milowe i masa niewiadomych. Wszyscy dobrze się przystosowaliśmy, ale nie mogę się powstrzymać od fantazji, że mogłabym mieć dziecko, które nie byłoby ze mną tylko w 50% przypadków.

Wreszcie siebie kocham.

Całe życie walczyłem, aby znaleźć poczucie własnej wartości. Zawsze myślałem o swoich decyzjach i żyłem w ciągłym strachu przed oceną. Po wielu pracach wewnętrznych i samoświadomości kocham siebie i jestem gotowa być pewną siebie mamą. Zawsze zwlekałem z aprobatą lub zaprzeczeniem decyzji ojca moich dzieci, ponieważ nigdy nie czułam się wystarczająco dobrze. Brak pewności siebie spowodował, że wstrzymałem się lub szybko powiedziałem: zapytaj tatę ponieważ on jest w tym lepszy niż ja. Teraz, gdy w końcu kocham to, kim jestem, dziwactwa i wszystko inne, chcę podzielić się tym przekonaniem jako matka i być sobą bez przeprosin.

Jestem pewien, że nie zostanę pobłogosławiona dzieckiem # 4. Ale dziecko nr 4 żyje w moim umyśle i duchu. Często myślę, co jeśli? Mógłbym? Wyobrażam sobie życie z dzieckiem nr 4 i uśmiecham się, wyobrażając sobie małą Evelyn (tak, nazwałem ją) w jej łóżeczku obok mojego łóżka. Ale, hej, mam prawie 40 lat, a moja dziecięca fantazja wyraźnie pomija bezsenne noce, brudne pieluchy i okropne dwójki (i trójki, czwórki i piątki).

Potwierdzam to jako część mojej świadomości wieku średniego. Mam świadomość, że pewne możliwości mogą mnie omijać. Zdaję sobie sprawę, że choć nie byłam doskonale przygotowana do bycia mamą w wieku 24 lat, to robiłam, co mogłam w tamtym czasie. Mogę to zmienić w okazję, by być wdzięcznym, że zostałem pobłogosławiony trzema pięknymi, zdrowymi dziećmi, które kocham ponad wszystko, i współczuję tym kobietom, które desperacko pragną dzieci, a ich nigdy nie miałem. Umysł jest potężną rzeczą, więc muszę stąpać lekko, kiedy jestem uwikłany w akt pragnienia, pragnienia, marzeń na jawie. Jest to dla mnie niebezpieczna praktyka i wyrywa mnie z tego, co najważniejsze: teraz. Mam tylko ten moment.

Mogę budzić się każdego dnia przy dźwiękach rywalizacji rodzeństwa i porannych żądaniach dzieci i liczyć na moje piękne błogosławieństwa. Wyskocz z łóżka, przejdź przez bałagan na podłodze i wykorzystaj dzień, który stoi przede mną. Mogę zmarnować cały dzień marząc o dzieciach i lepszym macierzyństwie, albo mogę być najlepszą mamą dla trójki najlepszych dzieci, o które kobieta mogłaby prosić i matkować, tak jakby to był nasz ostatni wspólny dzień.

Licz swoje błogosławieństwa, spraw, by każda chwila się liczyła i niczego nie bierz za pewnik. Chyba zawsze jest babcia? Porozmawiaj o poczuciu starości.