contador gratis Skip to content

Dlaczego martwię się o poziomy i deficyty

Trudności w uczeniu się i presja osiągania wyników na poziomie szkoły
Imgorthand / iStock

– Czyta teraz na poziomie pierwszej klasy – powiedziałem do lekarza, wstrzymując oddech.

“Co?” – powiedziała z mieszaniną zaskoczenia i niepokoju. „On ma 10 lat”.

Przerwałem na chwilę i postanowiłem zignorować wzbierający mi do gardła komentarz o tym, że jestem prawie pewien, że wiem, ile ma lat.

„Cóż, dwa lata temu czytał na poziomie przedszkolnym, więc tak naprawdę zrobił postępy warte dwa lata w ciągu dwóch lat” – powiedziałam, pewna, że ​​skinęłaby głową i doceniła postęp.

Ona tego nie zrobiła.

Resztę czasu spędziliśmy razem, rozmawiając o wielu opcjach interwencji dysleksji i doprowadzając go do „poziomu zaawansowania”.

Odszedłem bardzo smutny z powodu mojego najmłodszego syna, który ciężko pracuje, ale nigdy nie czuje, że to wystarczy.

Rozumiem, dlaczego tak się czuje. Trudności w uczeniu się są takie podstępne.

Jego lekarz jest dobrze zorientowany w dysleksji i różnicach w nauce. Dokładnie wie, co oznaczają jego testy IQ i profil uczenia się. Zna asynchronię dziecka głęboko uzdolnionego w niektórych dziedzinach i głęboko opóźnionego w innych.

I nadal nie może uwierzyć, po terapii pedagogicznej i codziennych naukach przez ponad dwa lata, że ​​on potrafi tylko czytać Hop On Pop w jego najlepszy dzień.

Rozumiem, dlaczego tak się czuje. Trudności w uczeniu się są takie podstępne.

Przedyskutowaliśmy dla niego możliwości związane ze szkołą i nauką w domu. Kiedyś myślałem, że musi być w szkole, aby otrzymać pomoc, której potrzebuje. Od tamtej pory nauczyłem się lepiej, ale lekarz zaskoczył mnie, gdy powiedziała: „Z jego potrzebami nie ma mowy, żeby system szkolny był w stanie mu odpowiednio pomóc. Być może w końcu uda ci się skłonić okręg szkolny do opłacenia go za pójście do specjalnej prywatnej szkoły, ale zajęłoby to lata i nie jestem przekonany, że byłoby to dobre dla niego. ”

Więc widzisz mój dylemat, Pomyślałem sobie, ale nie powiedziałem. Trudności w uczeniu się są takie podstępne.

Wróciłem do domu, do moich dzieci, wyczerpany i czując ciężar tego wszystkiego. Odszedłem od spotkania z dobrą radą na temat wszystkich rzeczy, które muszę zrobić.

Jestem za to wdzięczny.

I jestem tym zmęczony.

Wydaje się, że prowadzimy jakiś rodzaj wyścigu – z „poziomem” jako linią mety. Stopień nic nie znaczy dla moich dzieci. Moja najstarsza osoba czyta na poziomie uniwersyteckim, ale nie może wykonywać kolejnych zadań wymagających nawet najbardziej podstawowych funkcji wykonawczych. Mój najmłodszy jest o kilka stopni wyżej w historii i naukach ścisłych, ale nie potrafił przeczytać wczoraj słowa „powiedział”.

Nie mogę użyć poziomu jako standardu.

Wiem to. A jednak tęsknię za tym. Chcę, żeby nasz postęp był szybszy i bardziej liniowy. Chcę poziomu tak bardzo, że czasami boli. Chcę móc powiedzieć każdemu, kto zapyta: „Tak, są na poziomie klasy” i nigdy więcej nie rozmawiać o tym, jak przyspieszyć ich postępy. Chcę uniknąć paniki, która budzi okropną głowę rano i wieczorem. „Czy robię to dobrze? Co jeszcze mogę zrobić? Czy zawodzę te dzieci? ”

Moje dzieci są dzieci. To nie są równania matematyczne. Nie są to projekty z datami zakończenia. Osiągnięcie oczekiwanego poziomu zaszeregowania byłoby dla nich wygodne, ale czasami jest to po prostu niemożliwe. Co ważniejsze, kiedy myślę o tym, kim się stają, co jest najważniejsze w ich życiu i jak odniosą największe sukcesy jako dorośli, mniejszy poziom czytania i standardy matematyczne nawet mają znaczenie.

Dlatego dzisiaj, zamiast martwić się o postępy, których nie zrobiliśmy, postanowiłem skupić się na wszystkim, co osiągnęli moi synowie. Zamiast martwić się o poziomy i braki, wybieram komputer, który mój syn zbudował samodzielnie w mniej niż dwie godziny. Wolę zobaczyć książkę, którą podniósł mój mały facet i prawdziwą radość, z jaką ją czytał, a nie słowa na okładce: Krok 1 Gotowy do czytania.

Dzisiaj zrobię wszystko, co w mojej mocy, dla tych dzieci.

Oznacza to zobaczenie ich takimi, jakimi są i zaakceptowanie ich, dokładnie tam, gdzie są, bez względu na ich poziom.