contador gratis Skip to content

Dlaczego musimy powstrzymać nieuczciwe mówienie na uczelni

Community college lede-1
Pixabay / Pexels

Byłem w ostatniej klasie liceum, kiedy po maturze zdecydowałem się pójść do college’u.

Podczas gdy wielu moich rówieśników składało podania na uniwersytety, takie jak Duke i Purdue, dumnie chodząc do szkoły w swoich bluzach z college’u, ja prowadziłem rozmowy kwalifikacyjne o drugą pracę i wypełniałem wnioski o stypendium.

Byłem wśród 10% najlepszych absolwentów, ale nie wyróżniałem się w żadnej z dobrze zapowiadających się dziedzin na początku 2000 roku, takich jak informatyka czy medycyna. Byłem maniakiem książek o zerowych zdolnościach atletycznych, który brał udział w szkolnych przedstawieniach i pisał artykuły do ​​gazet.

Mój wybór, aby uczęszczać do college’u, był czysto finansowy. Gdybym pracował na dwóch etatach, mógłbym opłacić czesne i czesne bez zaciągania kredytów. Nadal będę mieszkać w domu z rodzicami i rodzeństwem i dojeżdżać do pracy przez 30 minut od poniedziałku do piątku.

Według ostatnich badań moja decyzja była mądra. Naukowcy odkryli, że studenci, którzy przenoszą się z kolegiów lokalnych na wybrane uniwersytety, są grupą, która najczęściej kończy studia.

Doświadczyłem wielu korzyści z bycia studentem społeczności. Zajęcia były małe i kameralne. Budynek i wyposażenie były nowoczesne. Moi nauczyciele znali każdego ucznia z imienia. Jeśli przegapiłem zajęcia, moi instruktorzy zauważyli mnie i zgłosili się do mnie.

Pixabay / Pexels

Na drugim roku w szkole spotkałem nauczyciela, który zmienił moje życie. Poprosiła mnie, żebym został po zajęciach jeden dzień po przeczytaniu mojego eseju o spędzeniu tygodnia na rezerwacji w Navajo i zapytała, czy kiedykolwiek myślałem o zostaniu nauczycielem.

Ta rozmowa wprawiła w ruch moje plany. Zdecydowałem się na specjalizację z kreatywnego pisania, ale pod opieką mojego nowego mentora zmieniłem ścieżki. Miałem uczyć.

Miałem jasność, cel i nie miałem ani jednego dolara długu.

Otóż, na pewno nie byłem bogaty. Pracowałem przez lata w każdy dzień powszedni i weekend, na przemian w księgarni i przedszkolu. Przez wiele miesięcy miałem mniej niż 30 dolarów na koncie po zapłaceniu rachunku za szkołę i ubezpieczenia samochodu.

Ukończyłem z moim współpracownikiem anglistykę na Community College i przeniosłem się na uniwersytet, gdzie uzyskałem tytuł licencjata z języka angielskiego z mniejszym z komunikacji głosowej. Stamtąd dostałem się do szkoły wyższej, prowadząc moje pierwsze zajęcia i kończąc z tytułem magistra z nauczania pisania.

To właśnie uniwersytet zatoczył koło moich doświadczeń w college’u.

Spędziłem dziewięć lat nauczając kompozycji na pierwszym i drugim roku studiów. Nauczyłem się, jak ważna jest relacja nauczyciel-uczeń z moich doświadczeń w college’u, i upewniłem się, że poznałem twarze i imiona moich uczniów.

Postawiłam też sobie za priorytet wczesne uczęszczanie na zajęcia i pozostanie do późna, dzięki czemu jestem dostępny dla uczniów. Każdego dnia czekałabym kolejka uczniów. Niektórzy chcieli mi tylko pokazać akapit, który poprawili w swojej pracy, lub zadać pytanie dotyczące programu nauczania.

Ale byli też inni.

Uczniowie przyznali, że ich rodzice wybrali dla nich szkołę i kierunek studiów, aby pójść w ślady mamy lub taty, albo mieli nadzieję, że ich przyszła kariera będzie dochodowa. Byli urażeni i uciskani.

Inni studenci tracili pieniądze na lekcjach, których nie zdali. Nie chodziło o to, że byli leniwi lub nieinteligentni. Raczej nie byli odpowiednio przygotowani do skoku z liceum do college’u. Wymagania były zbyt duże, a oczekiwania zbyt wysokie.

Nie byli odpowiednio przygotowani do maratonu.

Miałem uczniów rozpadających się pod presją. Jedna z moich studentek, o której wiedziałam, że zmagała się z niepokojem podczas osiemnastu godzin zajęć, miała atak paniki tak silny, że musiałem wezwać karetkę.

Zapominamy, że wielu studentów to osiemnastolatki, które znajdują się między dzieciństwem a dorosłością. Do licha, ich mózgi nie są w pełni rozwinięte do dwudziestego piątego roku życia, ale powinny wiedzieć, kim chcą być, kiedy dorosną, zobowiązać się do tego i nie schrzanić. O tak, i magicznie wiedz, jak być idealnym studentem.

Element5 Digital / Unsplash

Prowadziłem szczere rozmowy z moimi uczniami. Mogłem wczuć się w ich zmagania. Były chwile, kiedy stawałem okrakiem w roli nauczyciela i serca jako mamy. Delikatnie zapytałem niektórych moich zmagających się studentów: „Czy rozważaliście przeniesienie się do szkoły średniej?”

Niektórzy warknęli: „Jak gimnazjum?” Inni wyglądali na pokonanych i powiedzieli, że ich rodzice, którzy finansowali ich edukację, nigdy na to nie pozwolą. Jeden uczeń powiedział mi: „Mój tata zabiłby mnie, gdyby wiedział, że oblewam zajęcia z rachunkowości”. Ale jego tata nie udzielił mu pozwolenia ani pieniędzy na uczęszczanie do „gimnazjum”.

Wiedziałem, że niektórym z moich uczniów o wiele lepiej będzie pójść na koledżu, osiągając doskonałe wyniki, ponieważ byliby w mniejszym, osobistym środowisku, które oferuje uczniom małe kroki do sukcesu. Ale jak studenci mogliby walczyć z „żartem” z college’u, powszechnie wyśmiewanym przez sitcom Społeczność i odwieczne stereotypy i przekonać rodziców?

Żałuję, że nie mogłem porozmawiać z rodzicami uczniów i podzielić się swoimi przemyśleniami. Nie ma nic złego w dwuletnim dyplomie. Techniczna praca może przynieść duże korzyści. Z drugiej strony, jeśli absolwent uniwersytetu może znaleźć pracę w swojej dziedzinie po ukończeniu studiów, niekoniecznie musi tarzać się w cieście.

W Stanach Zjednoczonych jest ponad 44 mln pożyczkobiorców, którzy łącznie mają 1,5 biliona długów na edukację. Przeciętny student ma 30 000 dolarów długu. Nie trzeba geniusza, aby zdać sobie sprawę, że to duża część zmiany.

Jednak pieniądze to nie wszystko. Powiedziałbym również rodzicom, że jeśli student zniechęca się na samym początku swojej kariery uniwersyteckiej, wpadając w otchłań niepowodzeń, naprawdę trudno się z tego wydostać. Dla niektórych studentów uczęszczanie do college’u przed przeniesieniem na uniwersytet ma sens, ponieważ ułatwia im wejście na głębsze wody.

Nie wszystko złoto, co się świeci. Nadszedł czas, aby przyznać kolegiom społecznym uznanie, na jakie zasługują.