contador gratis Saltar al contenido

Dlaczego najmłodsze dziecko jest najtrudniejsze

trzecie dzieci-lede
PhotoAlto / Jerome Gorin / Getty

Gdyby była moim pierwszym dzieckiem, byłaby moim ostatnim. A przynajmniej takiego sformułowania używamy w domu, kiedy rozmawiamy o naszym najmłodszym, Aspenie.

To zabawne, bo kiedyś narzekaliśmy na naszego najstarszego Tristana. Rozmawialiśmy o tym, jaki był dziki. Jak nie spał dobrze i jak nie mogłam go powstrzymać bez względu na wszystko. Dopiero gdy urodziło się nasze trzecie dziecko, Aspen, wszystko nabrało odpowiedniej perspektywy. Po kilku latach życia z dzikim borsukiem odkryliśmy, że Tristan naprawdę nie był taki zły. W rzeczywistości był blisko świętego.

Teraz słuchaj, właśnie ponownie przeczytałem powyższy akapit i brzmi to tak, jakbym nie lubił mojego najmłodszego. I wiesz co? Nic nie może być dalej od prawdy. Myślę, że jest najzabawniejszą małą osobą, z jaką kiedykolwiek byłem. Ma tę pasję do życia, jakiej nigdy nie widziałem u innego człowieka.

Ale muszę powiedzieć, że jest zdeterminowana i uparta, i wyczerpuje mnie.

Jest dzieckiem, które w każdą niedzielę biegnie do kazalnicy w kościele, a tata ją goni (mając nadzieję, że złapie ją tuż przed trzaskiem małych rączek w klawisze organów).

Jest dzieckiem, które szarpie sztuczne rośliny w gabinecie lekarskim lub wymyka się, by uderzyć w klawisze komputera i zepsuć teczkę jakiegoś biednego pacjenta.

To dziecko, które niezależnie od tego, jak daleko odstawiam wózek od półki w sklepie spożywczym, wciąż udaje się złapać butelkę sosu do spaghetti i roztrzaskać ją o ziemię.

Jest mniej więcej ninja.

Fran Polito / Getty

Nie rzuca wielu ataków. Raczej po prostu przechodzi do następnego problemu.

Zaledwie kilka tygodni temu została wysłana, aby usiąść w głównym biurze w przedszkolu za odmowę wykonywania zajęć klasowych. Kiedy pani Frank powiedziała Aspenowi, że musi iść do pracy, Aspen zadzwonił do niej i kilku kolegów z klasy przegranych. To przedszkole, ludzie, nawet nie podstawowa, i chociaż jest najmłodsza, jest pierwszym z trojga naszych dzieci, które trafiają do biura. I szczerze mówiąc, nie wiem, skąd wzięła „nieudacznika”, ponieważ nie używamy go w domu.

A jednak tu jesteśmy.

Nie chcę mówić w imieniu wszystkich trzecich członków rodziny, ale ilekroć wspominam o wybrykach Aspena z innymi rodzicami, powszechny refren brzmi: „Zawsze jest trzecia”. Potem opowiadają mi historię równie zawstydzającą, jak ta, którą właśnie opowiedziałem o mojej córce.

Może twoje trzecie dziecko jest trochę święte, ale słyszałem o sytuacji trzeciego dziecka od wystarczającej liczby przyjaciół i rodziny wiedzieć że w tej chwili jest wielu ludzi, którzy czytają mój esej z jednym okiem na ekranie, a drugim na trzecim, czekając na nieunikniony dźwięk pęknięcia.

A teraz spójrz, nie jestem psychologiem; Studiuję angielski. Ale im więcej myślę o tym zjawisku trzeciego dziecka, tym bardziej zastanawiam się, czy ma ono więcej wspólnego mnie niż ona.

Kilka tygodni temu Aspen upadła biegając na plac zabaw, podrapała się po kolanie i zapłakała. Wziąłem ją w ramiona i zaniosłem z powrotem do furgonetki, z głową wtuloną w moją pierś, łzy, bzdury i ciężki oddech. Myślałem tylko o tym, ile jeszcze tych chwil nam zostało.

Nienawidziłam tego, że była zraniona, jasne, ale jest coś tak cudownego w tym, że moja najmłodsza przytulała się do mnie, obejmowała moją szyję, płakała w klatkę piersiową, wyraźnie wiedząc, że byłam źródłem wszelkiego komfortu i ochrony.

W tym momencie miałem wiele pytań: jak długo jeszcze moje pocałunki będą coś znaczyć? Jak długo byłaby wystarczająco mała, żeby ją nosić, i jak długo pozwoliłaby mi na to?

Melinda Podor / Getty

Kiedy lgnąłem do kolana Aspena, usiłowałem sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz moja starsza dwójka potrzebowała pomocy przy skaleczeniu, musiała być noszona, całowana, albo pozwalała mi przytulać ich na oczach ich przyjaciół, a nie mogłem.

Stało się to stopniowo, a jednak stało się. I oto byłem, marząc o odzyskaniu tych małych ludzi i wiedząc, że to się dzieje z Aspenem, właśnie tam, właśnie wtedy.

Więc pocałowałem ją dodatkowo i zaniosłem z powrotem na plac zabaw, chociaż nie potrzebowała tego, delektując się tą ciepłą, czułą chwilą.

Mam na myśli to, że po trzydziestce jestem trochę bardziej sentymentalny. Jestem trochę bardziej cierpliwa i trochę bardziej skłonna zlekceważyć niektóre z tych absurdalnych rzeczy, które robią dzieci, ponieważ wiem, że na dłuższą metę nie jest to aż tak wielka sprawa.

Pomiędzy moim pierwszym a trzecim, powoli zacząłem patrzeć na rodzicielstwo, moje życie i całe to z perspektywy. Mam mniej dostępnych rąk, więc pozwolono Aspen rosnąć i rozwijać się trochę bardziej niezależnie. Jest trochę bardziej na wolnym wybiegu niż nasi dwaj pozostali i trochę mniej prawdopodobne jest, że będę się wstydzić, gdy zrobi coś trochę zwariowanego, a wszystko to razem sprawiło, że jest trochę bardziej dzika i trochę bardziej niezależna. .

I chociaż często wspominam o wybrykach mojej córki, w rzeczywistości nie zmieniłbym niczego w niej ani w rodzicu, którym powoli się stałem.