contador gratis Skip to content

Dlaczego nieoczekiwane słowa tej kobiety na parkingu Walmart były tak ważne

napad złości dziecka
Westend61 / Getty

To, czego nauczyłem się od nieznajomego pewnego letniego dnia na parkingu Walmartu, wciąż mnie trzyma sześć lat później.

Czasami byłem świadkiem publicznego załamania i rozmyślania rodziców z dziećmi Cieszę się, że to nie ja. Starałam się nie patrzeć i dać im trochę prywatności, aby pomóc ich dziecku. Ruszyłem dalej z zakupami, szczęśliwy, że moja trójka dzieci się zachowywała, a przynajmniej nie wpadała w „napad złości”.

Potem miałem czwarte dziecko. Z całą miłością i radością, które mi przyniósł, przyszły też wyzwania. W wieku 2 lat zdiagnozowano u niego zaburzenia przetwarzania sensorycznego i zaburzenia ze spektrum autyzmu. Zostałem rodzicem dziecka po krachu.

Kiedy mój syn miał 4 lata, musiałam pewnego dnia zabrać go ze sobą do Walmartu. Wiedziałem, że pcham szczęście. Właśnie przyszliśmy od dentysty, co dla każdego 4-letniego dziecka może być trudne, ale dla dziecka w spektrum jest to dużo przetwarzania sensorycznego, z którym trzeba sobie poradzić. Mój syn był OK. Przeszliśmy przez wizytę u dentysty. Jeszcze tylko jeden przystanek w Walmarcie i będziemy w domu.

Nie poszło zgodnie z planem. Mój syn zaczął mieć załamanie w kolejce do kasy. Normalnie, gdyby tak się stało, szybko wyszedłbym ze sklepu i wróciłbym innym razem. Ale dzisiaj nie mogłem tego zrobić. Mój mąż odbierał moją córkę z obozu sześć godzin drogi. Poważnie złamała stopę, była w nieobciążającym gipsie z kulami, a gips nie był wodoodporny. Jedyną rzeczą, którą moja córka naprawdę chciała zrobić, gdy wróciła do domu, był prysznic, a moim zadaniem było zaopatrzenie się w zapasy. Musiałem dać jej krzesło, które zmieściłoby się pod naszym prysznicem oraz plastik i taśmę do przykrycia gipsu.

Znosiłem spojrzenia dezaprobujących ludzi, kiedy powoli ustawiałem się w kolejce, gdy mój syn leżał na podłodze między mną a wózkiem na zakupy, krzycząc na całe gardło. Przeszedłem przez kasę i mogłem zabrać syna i wyjść za drzwi. Krzyki i wymachiwanie trwały, gdy próbowałem podejść do samochodu. Jego but w pewnym momencie spadł i zostawiłem go na środku drogi. Musiałem tylko wsadzić go do jego fotelika samochodowego.

Mój syn miał herkulesową siłę podczas tego krachu. Jego małe ciało wyginało się w łuk i skręciło, i tak mocno, jak próbowałem go uspokoić i po prostu zapiąć go w foteliku samochodowym, nie mogłem tego zrobić. Krzyczał, a ja walczyłem, drzwi minivana szeroko otwarte, aby wszyscy mogli je zobaczyć.

Wtedy zobaczyłem kobiety zbliżające się do mnie z drugiego końca parkingu. Byłem pewien, że powie mi, że zadzwoniła na policję, albo przynajmniej powie, jaką okropną mamą ze mnie. Zamiast tego po prostu zapytała, czy może mi pomóc. Kiedy poczułem łzy napływające mi do oczu, powiedziałem tak.

Pięć minut zajęło nam zapięcie mojego syna w foteliku samochodowym. Kiedy walczyliśmy razem, tak grzecznie zapytała, czy mój syn jest na widmie. Odpowiedziałem: „Tak”. Powiedziała mi, że ona też ma dwóch chłopców na widmie. Była w innej kolejce do kasy, ale była świadkiem krachu w sklepie. Powiedziała mi, że stojący za nią mężczyzna powiedział: „To, czego potrzebuje ten dzieciak, to porządne lanie”. Powiedziała mi, że tak ją wkurzyło, że odwróciła się i powiedziała mężczyźnie: „Nie masz prawa ich osądzać. Ten chłopiec może mieć problemy, o których nie wiesz ”.

Myślałem sobie, W.ta kobieta nie tylko mi pomaga, ale też mnie broni! Mówiła dalej, że powiedziała swojemu mężowi, który czekał w ich samochodzie z jej dwoma chłopcami, że przyjdzie i pomoże mi, ponieważ mogła po prostu powiedzieć, że mój syn jest na spektrum i że będę potrzebować Wsparcie.

Po tym, jak zabezpieczyliśmy mojego syna w foteliku samochodowym, pomogła mi umieścić moje rzeczy w tylnej części samochodu, gdy szedłem po but mojego syna. Pobiegła z powrotem do swojego samochodu i wróciła do mojego ze swoim imieniem i numerem telefonu. Powiedziała, żebym do niej zadzwonił, jeśli kiedykolwiek będę chciał spotkać się z jej synami. Podziękowałem jej wylewnie i rozeszliśmy się.

W mojej książce adresowej stała się „Melissa-Walmart”. Spotkaliśmy się kilka tygodni później na placu zabaw i śmialiśmy się, gdy powiedziałem jej, że nadal będę na parkingu Walmart, jeśli nie przyjdzie mi pomóc. Jej życzliwość tego letniego dnia została ze mną.

Dowiedziałem się, że pomimo wszystkich krzywdzących spojrzeń i komentarzy, które otrzymywałem przez lata, byli też ludzie, którzy rozumieli wyzwania, przed którymi stoimy. Gdy widziałem, jak inni rodzice z dzieckiem topnieją i po prostu patrzyłem w inną stronę, mogłem zrobić lepiej. Ja też mógłbym zapytać, czy potrzebują pomocy. Empatia i współczucie mogą wiele zdziałać dla każdego, ponieważ po prostu nigdy nie wiesz, przez co ktoś przechodzi, dopóki nie wejdziesz w jego buty – zwłaszcza buty, które kończą na środku drogi.

Pierwotnie opublikowane w The Mighty.