contador gratis Skip to content

Dlaczego nigdy nie nadążamy za „Wiotosotami”

nadążać
Maskot / Getty

Kiedyś musieliśmy nadążać za Jonesami – fikcyjną rodziną, która miała wszystko. To przekształciło się w Keeping with the Kardashians – kolejną nieco fikcyjną rodzinę, która wykorzystała udawanie, że ma to wszystko i wykorzystała media społecznościowe, aby wznieść się do sławy i fortuny. Teraz następna fala dotarła do nastolatków – Nadążanie za Wiotosotami.

Kto to może być? Ktokolwiek jest po drugiej stronie ekranu.

Z Wiotosotami trudno nadążyć. Wydaje się, że mają wszystko, a ich życie wydaje się idealne. Mają najnowsze iPhone’y, najwięcej obserwujących, zdobywają najwięcej polubień i robią najfajniejsze rzeczy. Nigdy nie siedzą w domu (sapią!) I zawsze wyglądają idealnie (ale oczywiście!). Wiotosots mają mnóstwo przyjaciół, wszystkie najnowsze style mody i wybrali najlepsze filtry do swoich zdjęć. Publikują sprytne podpisy, obnoszą się z nieskazitelnymi ciałami i nigdy nie mają złego dnia na włosy.

Nastolatki zastanawiają się nad Wiotosotami i mówią „#goals”, ponieważ ich życie wydaje się łatwe i ekscytujące. Wszystko, co robią, jest złote i nigdy nie mają problemów, pryszczów ani bólów. Nadążanie za Wiotosotami wydaje się niemożliwe, nie tylko dla nastolatków, ale także dla rodziców, ponieważ w przeciwieństwie do nas nie mają rachunków ani budżetów. Wydaje się, że nasze nastolatki muszą mieć wszystko, co Wiotosotowie, żeby się dopasować. To niekończąca się czarna dziura potrzeb i pragnień, która wyczerpuje nas nie tylko emocjonalnie, ale także finansowo.

Cofnijmy się. Gdybym jako nastolatek poprosił mnie o przenośne urządzenie o wartości 1000 USD, aby połączyć się z przyjaciółmi, moi rodzice mieliby:

A. śmiał się. Potem kazał mi znaleźć pracę. B. Myślałem, że jestem poza moim umysłem. Potem kazał mi znaleźć pracę C. Nigdy nawet tego nie rozważałem. Potem kazał mi znaleźć pracę. Wszystkie powyższe

Nic dziwnego, odpowiedź brzmi D. (Uwaga dodatkowa: mój pierwszy samochód kosztował mojego tatę 600 dolarów i chociaż nie był ładny, spełnił swoje zadanie).

Czasy są różne. Jako rodzice musimy docenić, że obecne życie jest inne niż wtedy, gdy byliśmy nastolatkami. Media społecznościowe stworzyły konsumentów, osoby porównujące i konkurencję z tym pokoleniem nastolatków. Są głównym celem guru marketingu i często są wabieni do kupowania nie tylko produktów, ale także wizerunku. Wszystko, co zostanie uznane za fajne, jest natychmiast publikowane, aby inni mogli je zobaczyć i zaakceptować. Nastolatki często kierują się chęciami, a nie potrzebami, a miara akceptacji często polega na posiadaniu przez nich najnowszej i najlepszej nowej zabawki lub urządzenia elektronicznego. To materialistyczna pułapka, w którą wpadły nasze dzieci, a my, jako rodzice, często czujemy się ściągnięci razem z nimi.

Po części to nasza wina. Łatwo stracić wartość dolara, płacąc 4 dolary za filiżankę kawy lub 6 dolarów za koktajl. Być może mamy wszystko utraciła wartość dolara – to proste dzięki naszej natychmiastowej satysfakcji, kulturze „naciśnij przycisk, aby uzyskać to, czego chcesz”. Niedawno powiedziałem córce, że nie stać nas na coś. Szybko zapytała, czy jesteśmy biedni. Zaskoczyło mnie to pytanie, ale w końcu powiedziałem jej, że „W porównaniu z Billem Gatesem jesteśmy biedni. W porównaniu z twoimi rówieśnikami jesteśmy przeciętni. W porównaniu z resztą świata jesteśmy bogaci ”.

Presja rówieśników istnieje od dawna. To nic nowego i wszyscy dorastamy, doświadczając tego w pewnym momencie swojego życia. Dzięki mediom społecznościowym presja posiadania ważnych „rzeczy” stała się potężnym czynnikiem wpływającym na życie nastolatków. Nie tylko chcą najnowszych i najlepszych „rzeczy”, chcą też dać znać swoim rówieśnikom, że mają to, by czuć akceptację i aprobatę. Witam Wiotosots.

Jako rodzice jest to trudne, ponieważ chcemy, aby nasze nastolatki były dobrze przystosowane i szczęśliwe. A kiedy twoje nastolatki uwierzą, że słuchawki Beats, kalosze Hunter lub dron sprawią im radość, chcemy je dla nich zdobyć. Gdybyśmy jednak zatrzymali się przed zakupem, moglibyśmy wykorzystać ten moment, aby nauczyć nasze dzieci, że szczęście nie pochodzi ze zdobywania rzeczy.

W rzeczywistości jest zupełnie odwrotnie. Do szczęśliwego życia potrzeba bardzo niewiele. Nowe rzeczy są fajne, ale szczęście z nimi związane jest ulotne. Prawda jest taka, że ​​nie możesz zamawiać, kupować ani zdobywać szczęścia. Wynika to z podsumowania tego, co mamy i docenienia tego, co jest przed Tobą. Szczęście i wdzięczność idą w parze.

Nie rzucam kamieniami – Bóg wie, że moje dzieci też są konsumentami. Mamy hoverboardy, fidget spinner i stare iPhone’y, które zostały wymienione na nowe i lepsze. Mój garaż jest pełen rzeczy, których moje dzieci rozpaczliwie „potrzebowały”, a które teraz siedzą w kącie i zbierają kurz. Rozumiem.

Ale w pewnym momencie musimy stanąć przeciwko Wiotosots. Musimy przypomnieć naszym dzieciom, że nawet ci, którzy wydają się mieć wszystko, nie. A jeśli tak się stanie, najczęściej wiąże się to z kosztami, takimi jak przekroczenie maksymalnego poziomu kart kredytowych i spiętrzenie długów. Musimy zwrócić uwagę, że reklamodawcy są skierowani do nastolatków, a osoby mające wpływ na YouTube otrzymują wynagrodzenie za promowanie określonych produktów. Oglądanie filmów to nie tylko śmiech i kopanie; to właściwie zakupy online. YouTubers to nie tylko zabawne pomysły czy figle; przepychają produkty i towary.

Zarządzanie potrzebami naszych nastolatków zaczyna się od nas jako rodziców. Jeśli potrzebujemy wszystkiego, nasze dzieci też. Nasze dzieci nas słuchają. Jeśli porównamy nasze życie, nasze domy, nasze samochody lub nasze rzeczy, to samo zrobią nasze dzieci. Ćwicz wdzięczność w domu. Pamiętaj, że powiedzenie „nie” lub „nie chcę tego kupić” nie pozbawia naszych nastolatków dobrego życia; pomaga im stworzyć dobrze przeżyte życie. Nauczenie ich pracy nad czymś, czego chcą, jest prezentem, który im dajemy, o wiele lepszym niż wszystko, co im po prostu wręczamy. Telefony komórkowe, samochody, komputery i konsole do gier to przywileje, a nie coś, co im się należy. Praca dla tego, czego chcesz, sprawia, że ​​doceniamy to, co mamy i pomagamy określić różnicę między potrzebami a pragnieniami.

Tak, Wiotosoty są fajne. Mają najlepsze rzeczy. Szczęściarze. Ale życie nie jest sprawiedliwe i zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał więcej niż ty. Życie też nie zawsze daje nam to, czego chcemy – nie dlatego, że na to nie zasługujemy, ale dlatego, że czasami mamy mnóstwo i nie potrzebujemy więcej. Nastolatki są zasadniczo „szkolącymi się dorosłymi”. Naszym zadaniem jest uczyć przyszłych dorosłych, że ich charakter jest o wiele ważniejszy niż ich wizerunek społeczny, Wiotosoty nie są prawdziwe ani autentyczne, a więcej nie zawsze znaczy lepiej.