contador gratis Skip to content

Dlaczego poświęcam czas mojemu introwertycznemu dziecku

Dlaczego poświęcam czas mojemu introwertycznemu dziecku
RyanMcGuire / Pixabay

Piszę te słowa z laptopa, siedząc przy kuchennym biurku. Moja 11-letnia córka czyta w salonie w naszym pudełkowym domu. Powiedziała mi, że chce samotności i cieszę się. Mieszkaliśmy w domu z otwartym planem – takim, w którym salon, jadalnia i kuchnia tworzą ciągłą przestrzeń. Dla rodziny introwertyków dom z oddzielnymi pokojami oferuje wiele obszarów do odosobnienia.

Jest wyblakłe zdjęcie, na którym jestem, gdy myłem naczynia w wieku 10 lat. Nigdy nie słyszałem o wyrażeniu „czas sam na sam”, ale wiedziałem, że nie chcę przebywać w pokoju pełnym ludzi prowadzących pogawędki. Jako introwertyczne dziecko, jedynym sposobem ucieczki było wejście do kuchni.

Jako dziecko nie wiedziałem, że istnieje słowo introwertyk – słowo, które później odkryłem, opisywało mnie. Czasami znaczenie słowa pomaga nadać sens życiu. Nigdy nie wierzyłem, że jest ze mną coś nie tak, ale nie czułem już wstydu, że sytuacje społeczne mnie wyczerpały, a bycie samotnym ożywiło mnie.

Kilka lat temu opiekunka zadzwoniła i powiedziała: „Nie mogę znaleźć twojej córki”.

– Straciłeś ją? Zapytałam.

Siedziałem przy telefonie przez kilka minut lekko spanikowany, gdy opiekunka przeszukiwała dom w poszukiwaniu mojej córki. Opiekunka znalazła ją ukrywającą się w szafce pod umywalką w łazience. Chociaż opiekunka była, co zrozumiałe, zdenerwowana, zastanawiałem się, czy moja córka też ma wrodzoną potrzebę samotności.

Kiedy moja córka dorastała i coraz bardziej angażowała się w zajęcia towarzyskie, zdałem sobie sprawę, że musi odpocząć po przedszkolu, gimnastyce lub jakiejkolwiek innej aktywności, która wymagałaby interakcji z ludźmi. Mój mąż i ja postanowiliśmy celowo wyodrębnić czas w naszych grafikach, aby była sama. Nasze introwertyczne dziecko potrzebuje swojej przestrzeni; potrzebujemy naszej przestrzeni indywidualnie.

Kiedy byłam w tym samym wieku, co moja córka, szłam drogą do domu moich dziadków, niosąc koc i słoik orzeszków ziemnych. Ukrywanie się za drzewami na ich podwórku sprawiło, że poczułem się lepiej, w jakiś sposób naładowany, chociaż nie użyłem tego konkretnego słowa, aby opisać, jak czułam się samotna. Świadomość, że muszę być sama i wymyślanie sposobu na bycie sama, było instynktowne. Wróciłem do domu i nikt nie wiedział, że na chwilę zniknąłem, a moi dziadkowie nigdy nie wiedzieli, że wykorzystałem ich podwórko do ucieczki.

Kiedyś w siódmej klasie, kiedy moi koledzy szli do stołówki, zostałem w klasie. Schowałem się pod stołem, wiedząc, że mój nauczyciel może wrócić do klasy, co zrobił. Zrobiłem, co mogłem, żeby nie zerknąć i przez kilka minut odnosiłem sukcesy, ale w końcu mój nauczyciel wyczuł czyjąś obecność.

“Kto tam?” on zapytał.

Kiedy nie odpowiedziałem, podszedł do stołu, przykucnął i zobaczył mnie.

„Nie podoba mi się, że się skradasz” – skarcił mnie, wypędzając mnie z pokoju.

Skradanie się dookoła nie było moim zamiarem. Może gdyby zapytał mnie o powód, dla którego zdecydowałem się ukryć w klasie, może bym mu powiedział.

Któregoś dnia zapytałam mojego męża, również introwertyka: „Kiedy po raz pierwszy dowiedziałeś się o znaczeniu słowa„ introwertyk? ””

„Prawdopodobnie dopiero w college’u”, powiedział mi.

– Ja też – powiedziałem.

„Kiedy byliśmy dziećmi, ludzie nie rozmawiali o uczuciach, nie tak jak teraz”.

„Masz rację” – odpowiedziałem.

W przeciwieństwie do mojej córki nigdy nie powiedziałem rodzicom, że muszę być sam. Codzienne tempo mojego dzieciństwa było wolniejsze. Wiele moich dni składało się z nieustrukturyzowanych wydarzeń, mnóstwo czasu na to, żeby się domyślić w jaki sposób być samemu, jeśli zajdzie taka potrzeba. Był czas dla mnie i mojej siostry na swobodną zabawę, jazdę na rowerach czy czytanie. Mój ojciec spędzał wolny czas na ogrodnictwie, a mama uwielbiała szyć. Moja rodzina z dzieciństwa miała na ogół mnóstwo chwil na samotność. Może dlatego nigdy nie rozmawialiśmy o pragnieniu bycia samemu.

Dla mnie znalezienie sposobu, by od czasu do czasu być sam, pozostaje instynktowne. Nawet teraz wymykam się ludziom na przyjęciach i idę do kuchni, żeby wyszorować tłuszcz z garnka. Nieuchronnie gospodarz imprezy powie: „Nie musisz tego robić”.

Chcę powiedzieć: „Och, tak, ze względów psychicznych muszę to zrobić” lub „Lubię spędzać z tobą czas, ale czasami muszę być sam”.

A kiedy moja córka chce być sama, rozumiem.