contador gratis Skip to content

Dlaczego robię dla moich dzieci rzeczy, które mogą zrobić dla siebie

Czasami kocham moje dzieci i to jest w porządku
Justin Sullivan / Getty Images

Wszyscy widzieliśmy znaki lub przeczytaliśmy wirusowe wiadomości, które nakłaniają rodziców, aby przestali przynosić ubrania gimnastyczne swoich dzieci lub zadania domowe, jeśli zapomną o nich w domu. Muszą się nauczyć! Dzieci są teraz zbyt rozpieszczone! Życie jest trudne! Nikt ich nie uratuje, gdy dorosną!

I ja się z tym zgadzam. Do rzeczy.

Bo chodzi o to, że moje dzieci są po prostu… dziećmi. Nadal jestem ich mamą. A moim zadaniem numer jeden jest dbanie o nich. Więc chociaż tak, oznacza to uczenie ich odpowiedzialności, oznacza to również pomaganie im, gdy tego potrzebują. Oznacza to również upewnienie się, że czują się kochani i wspierani oraz że mam ich wsparcie. Oznacza to podniesienie ich, gdy upadną i pomoc w naprawieniu ich krzywd.

Więc czasami może wyglądać, jakbym kochał moje dzieci. I to mi odpowiada.

Na przykład w naszym zajętym domu pięcioosobowym spędzamy więcej nocy poza domem niż w domu. Moje dzieci nie są jeszcze na tyle dorosłe, by zostać same w domu, więc jeśli jedno z nich ma grę lub treningi, a mój mąż musi pracować do późna lub ich zajęcia się pokrywają, wszystkie przychodzą. To często oznacza pracę domową, kanapki w samochodzie i pośpieszną porę snu.

A to oznacza również, że mogę robić ich szkolne obiady, chociaż tak, mogą to zrobić sami. Albo pomogę spakować ich plecaki, upewniając się, że zadania domowe są sprawdzone i znajdują się w ich folderach. I że śniegowce są przy drzwiach wejściowych, a czapki i rękawiczki są schowane w rękawach. Pomogę im wziąć szybką kąpiel, pójść do piżamy i otulić je, aby odpoczęły. A resztą zajmę się podczas snu.

Jestem też taką mamą, która czasem wykupi moje dziecko za kaucją. Jeśli mój syn ma duży projekt, ponieważ pracuje nad nim tygodniami i zostawia kawałek w domu, masz cholerną rację, przyniosę go do szkoły. Ma 10 lat, na miłość boską. W zeszłym tygodniu przywiozłem do niego komputer mojego męża w jego biurze, ponieważ zapomniał o nim i ma 37 lat. Ludzie zapominają o rzeczach. Nazywa się to byciem człowiekiem.

Pozwalam też moim dzieciom spać w moim łóżku, jeśli się boją lub potrzebują pocieszenia. A jeśli są chorzy, prawdopodobnie znajdziesz mnie całą noc na podłodze w ich pokoju, trzymając wiadro z wymiocinami lub słuchając, jak oddychają.

Rozumiem, że nie każdy rodzic może pospieszyć z zapomnianym plakatem do szkoły swojego dziecka – możesz być w pracy lub mieć małe dzieci w domu. I nie każdy rodzic śpi obok swoich dzieci, jeśli walczą z gorączką lub paskudnym kaszlem, i to też jest w porządku. Ale jeśli mogę, to robię. To nie czyni mnie lepszym ani gorszym rodzicem od ciebie. To sprawia, że ​​jestem mamą robiącą to, co według nich jest najlepsze dla ich dziecka. I robi to, co czuje w jej sercu. Jak wszystkie mamy.

Patrząc wstecz, widzę dużo siebie w mojej własnej matce. Trochę mnie kochała, zawsze robiąc dla mnie rzeczy, które prawdopodobnie byłbym w stanie zrobić sam, a jednak w jakiś sposób wychowała córkę, która wyrosła na w pełni funkcjonującego dorosłego. Córka, która sama przyleciała do Europy, aby studiować za granicą w college’u, mieszkała w całym kraju i jest odnoszącą sukcesy matką trójki wspaniałych dzieci. Więc kiedy myślę o tym, jak przygotowywała moje obiady i upewniała się, że wstaję na czas do szkoły i gotowała mi gorącą zupę, kiedy byłem chory, jestem wdzięczny. I zdaję sobie sprawę, że nie przeszkodziła mi w dorastaniu i poznawaniu twardych prawd o życiu. Zamiast tego wspierała mnie i upewniała się, że wiem, że cokolwiek robię w życiu, gdziekolwiek się udam, zawsze mogę się do niej zwrócić, gdybym czegoś potrzebowała. Po prostu była moją mamą.

Więc tak, dziś jedno z moich dzieci ćwiczy hokej. Wszyscy mają lekcje matematyki i lekcje oraz potrzebują kąpieli lub prysznica. Pomiędzy tym wszystkim a kolacją będziemy mieli szczęście, jeśli położymy ich do łóżka w stosie wyczerpania przed 9.00. Więc są szanse, może trochę spać. Mogę też zrobić szybkie pranie, aby upewnić się, że wszyscy mają czystą bieliznę i skarpetki, a jeśli rano spieszy się śniadanie, wyprowadzę arkusz zadań domowych na przystanek autobusowy, który jeden z nich zostawił na ladzie. I nie, nie hamuję w ten sposób ich rozwoju ani dojrzałości. Ponieważ jutro wieczorem nie mamy żadnych zajęć i wszyscy będą w domu, pomagając przy praniu i kolacji, pakując własne obiady i teczki z zadaniami domowymi.

Chodzi o równowagę i znalezienie kompromisu między pozwalaniem naszym dzieciom uczyć się życiowych lekcji, ale także upewnienie się, że wiedzą, że zawsze tam jestem. A jeśli to oznacza, że ​​mogę je trochę dziecinąć, niech tak będzie.