contador gratis Skip to content

Dlaczego ta rzeźba doskonale przedstawia smutek

artysta przedstawia smutek w posągu
ŹRÓDŁO NIEZNANE

Jeśli kiedykolwiek byłeś jednym z nieszczęśliwych, bezradnych i zmuszonych do opłakiwania utraty ukochanej osoby, nie jest niczym niezwykłym, że jakaś część ciebie została właśnie tragicznie rozczłonkowana. Mówię tragicznie, ponieważ nikt nie chce stawić czoła śmierci, i mówię rozczłonkowany, ponieważ wraz ze śmiercią kogoś, kogo kochamy, idą też kawałki nas samych.

Wiem o tym aż za dobrze. Moja córka zmarła na SIDS, kiedy miała zaledwie cztery miesiące, i część mnie nigdy nie wyzdrowieje się dobrze z tego powodu. Czułem się, jakbym został wyrzucony na wylot.

Nic więc dziwnego, że ta rzeźba szturmem zdobywa rozpaczliwe serca. To jest nazwane “Melancolie, ”A jego krzycząca dokładność, bez potrzeby używania słów, budzi zachwyt zbolałych dusz.

ŹRÓDŁO NIEZNANE

Melancolie”Znajduje się nad brzegiem Jeziora Genewskiego w Szwajcarii, a jego odważna postawa wobec żałoby w świecie, który nigdy nie przestaje wirować, rezonuje z niezliczonymi innymi osobami na całym świecie.

Od dawna mówi się, że obraz jest wart tysiąca słów, ale co z tym zapierającym dech w piersiach posągiem?

Mały park, w którym znajduje się to dzieło sztuki, ukazuje prawdziwe spustoszenie i samotność związane z żalem. Jego ziejąca dziura jest żniwem – czyniąc jednostkę niczym więcej niż zewnętrzną, fizyczną powłoką, która płonie przez życie bez powodu. Ale być może to sposób, w jaki głowa jest pochylona i wpatrzona w nowo odkryty krater, powoduje, że miliony ludzi pogrążają się w zachwycie w rzeczywistości tej rzeźby. Sposób, w jaki zakręca we własnym smutku i stracie, niezdolny do skupienia się na niczym innym, jak tylko na obecnym stanie własnej rozpaczy.

To ja i miliony innych.

Wszystko w „Melancholii” jest przedstawieniem smutku. Począwszy od lokalizacji, po wyrafinowane i zawiłe znaczenie miedzi i cyny, żałobne serca tego świata nigdy nie były tak zrozumiane.

Nigdy nie zapomnę, jak to było, kiedy reszta świata spodziewała się, że czas znów zacznie dla mnie tykać, i wciąż było zamrożone. Nieznajomi widzieli mnie na rzadkich wypadach, na które jeździłem, a starcy krzyczeli beztrosko i nieświadomie: „Uśmiechnij się, dziewczyno!” Gdyby tylko naprawdę znali bitwę, w której toczyłem… ale nie wiedzieli. I o to właśnie chodzi w żalu, to samotna droga, która jest często niewidoczna dla gołego i niedoświadczonego oka.

W powyższym poście uważa się, że ta rzeźba jest przeznaczona wyłącznie dla rodziców opłakujących utratę dziecka. Ale znacznie wykracza poza tę jedną interpretację. Być może to właśnie sprawia, że ​​to dzieło sztuki jest mimo wszystko tak wspaniałe – fakt, że może rezonować z tak wieloma różnymi ludźmi w tak wielu różnych momentach ich żalu, a robi to wszystko bez przekształcania się w coś innego niż to, czym już jest.

Rumuński artysta Albert György wyrzeźbił ten utwór po stracie swojej pierwszej żony, więc nie jest mu obca samotność wywołana żalem. Jego dzieła pochodzą z bogatego wnętrza serca i to zdecydowanie widać. We własnych raportach mówi, że po stracie pierwszej żony osiadł w oparach izolacji i depresji. Na szczęście po pewnym czasie znalazł nowe życie.

Rodzic w żałobie mówi: „Nasz rdzeń jest pusty. Istnieje prawdziwe pomieszanie tożsamości. Esencja tego, kim byliśmy, zniknęła. Nasze dusze są głęboko zranione… nasze dusze wędrują, zagubione, szukając czegoś, co nas uzdrowi lub przywróci zdrowie ”.

Prawda.

Rzeźba György’ego jest trafnym odzwierciedleniem żniwa, jakie naprawdę zbiera żal – poszerzonej i nigdy nie zamykanej dziury, którą powoli formujemy, dopasowujemy i dostosowujemy, aż znajdziemy nową normę. I chociaż ta rzeźba pokazuje niszczycielski efekt żalu, ważne jest, aby zauważyć, że ta ziejąca dziura nie jest esencją samego żalu.

Twój smutek nie jest bezdenną otchłanią. Smutek to podróż, wietrzna droga bez prawdziwych celów… po prostu postoje. Chciałbym pomyśleć, że gdyby ta rzeźba mogła przejść przez wiele etapów żalu, tak jak my, ludzie, zaczęłaby powoli podnosić głowę w miarę upływu czasu. Dziura nadal tam będzie, oczywiście przebita i nietknięta. Ale wzrósłby i znalazłby nowe życie… tak jak zrobił to artysta.