contador gratis Skip to content

Dlaczego uwielbiam być pracującą mamą

Trzeciego dnia w szkole mój syn wysłał mi SMS-a pięć minut po tym, jak go podrzuciłem. „Zapomniałem mojego piórnika. Czy możesz przynieść to do szkoły? ”

Jest w ósmej klasie i jest na tyle dorosły, by odpowiadać za siebie. A to jest dzieciak, który zostawiłby swoją prawą rękę w domu, gdyby nie była przyczepiona.

Najdłużej zastanawiałem się, czy odpowiadanie na takie roztrzepane prośby pozwoliłoby na jego roztargnienie, czy też byłoby pomocne dla mojego małego chłopca.

Ale tym razem to nie była nawet debata. Po przywiezieniu innych dzieci do ich szkół miałem spotkanie z klientami o 9 rano po drugiej stronie miasta, a następnie o 11 rano. Jestem pracującą mamą. Nie zawsze mam luksus powrotu do domu, aby odzyskać zapomniane przedmioty i uratować skórę moich dzieci.

„Przepraszam kochanie, ale mam pełny dzień. Będziesz musiał tylko pożyczyć od kolegów z klasy ”- odpisałem.

Jestem pracującą mamą od urodzenia moich dzieci, chociaż na szczęście mam luksus pracy w domu i ustalania własnych godzin. Kiedy byli młodzi, dostosowywałem się do harmonogramów drzemek i pielęgniarstwa, ale gdy dorastali i byli bardziej mobilni, zdałem sobie sprawę, że aby być produktywnym, potrzebowałem pomocy.

Oznaczało to zatrudnienie niania w niepełnym wymiarze godzin i wczesne przedszkole, aby zagwarantować cenny czas pracy. Dorastając z mamą pozostającą w domu, czułam ukrytą winę za umieszczenie moich dzieci pod czyjąś opieką, aby móc pracować, ale moja feministyczna strona uważała, że ​​to prezent dla moich dzieci, aby zobaczyć ich matkę jako pewnego siebie, niezależnego członka siły roboczej.

Nadal w to wierzę. Nie żeby było coś złego w zostaniu w domu – prawdę mówiąc, myślę, że to trudniejszy wybór.

Dla mnie bycie pracującą mamą nigdy nie było wyborem. Mój pierwszy mąż był muzykiem, więc możesz sobie wyobrazić, jak bardzo zależaliśmy od moich stałych dochodów, które utrzymywały nas na powierzchni.

Kiedy byłam rozwiedzioną mamą, nie było wątpliwości, że musiałam pracować, aby uzupełniać skromne alimenty na dziecko, które otrzymywałam każdego miesiąca, a teraz, kiedy ponownie wyszłam za mąż, potrzebujemy moich dochodów, aby żyć tak, jak preferujemy.

Pracując, pokazuję swoim dzieciom, że kobiety potrafią o siebie zadbać. Nie musimy polegać na nikim innym, aby przetrwać. Kiedy więc łączymy się w pary, robimy to, aby dodać radość i partnerstwo do naszego życia.

Kiedy o tym myślę, pracuję odkąd byłem nastolatkiem.

Wtedy praca oznaczała wolność. Moja wczesna praca w Dunkin ‘Donuts, lokalnej sprzątaczce i recepcjonistce w studiu aerobiku, dała mi pieniądze i gotówkę, abym zadzwonił do mojego chłopaka z college’u, kiedy moi rodzice nie mogli zapłacić tego rachunku.

Nauczyło mnie też etyki ciężkiej pracy i zarządzania pieniędzmi. Uwielbiałem radość z dobrze wykonanej pracy, ludzi, którzy polegają na mnie, jeśli chodzi o osiąganie celów biznesowych.

Wziąłem to ze sobą na rynek pracy jako dwudziestokilkuletni, kiedy stawka nie była tak wysoka jak dzisiaj. Jako nowy absolwent college’u tak naprawdę nie ma znaczenia, ile zarabiasz. Twoje wydatki na życie są najniższe, jakie kiedykolwiek mogą być, a Twoje gusta są zwykle proste.

Ale robi się trudniej, stawki są wyższe, spadek jest większy, gdy dodasz do obrazu małżonka, a potem dzieci. Rzadko chodzi o mnie. Mogę zrezygnować z pedicure lub masażu, które chcę, ale dzieciaki potrzebują przyborów szkolnych, nowych butów, kiedy wyrzucą stare trampki lub wyrosną, zdrowej żywności, aby ich nieustannie rosnąć.

Czasami lamentuję, że muszę tak ciężko pracować. Jestem teraz po czterdziestce i jest college, na który mogę oszczędzać. Rachunki ortodonta. Pościgi sportowe z niezbędnym sprzętem.

Tego lata spędziłam dużo czasu z dziećmi – pracując, a potem pływając kajakiem po lokalnej rzece lub zbierać jagody w sadzie na obrzeżach miasta.

Kocham to. Czas w naturze, dźwięk ich gorliwych głosów, zapach ich skóry (cóż, przynajmniej maluchów).

Ale brakowało mi mojej pracy. Byłem bardziej wyczerpany w tych dniach, kiedy robiłem oba, niż wtedy, gdy miałem całe bloki czasu, aby skupić się na jednym lub drugim.

Bez wątpienia rodzicielstwo to najtrudniejsza praca, jaką kiedykolwiek wykonasz. Nie ma szkolenia, instrukcji, łatwego rozwiązania nagłych problemów. I to 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, bez końca.

Praca zawodowa to zupełnie inna historia. Zapisujesz się, wyrejestrowujesz, dajesz z siebie wszystko i przez większość czasu odnosisz sukces. Możesz wyjechać, wziąć urlop, wrócić do miejsca, w którym przerwałeś.

Kocham swoją pracę. Uwielbiam tworzyć strategie dla klientów, a następnie komponować treści i wdrażać plany. Uwielbiam uczucie ciężkiej pracy przy osiąganiu celów, o których nigdy nie myślałem, że są możliwe.

Uwielbiam mieć własne zainteresowania i talenty oraz wykorzystywać je każdego dnia. Uwielbiam to, że mogę położyć jedzenie na rodzinnym stole. Uwielbiam to, że zbudowałem reputację dzięki mojej wiedzy i talentom.

Uwielbiam to, że zdaję sobie sprawę z tego, do czego zostałem wysłany na ziemię i zarabiam na życie, wkraczając w moje przeznaczenie.

Przede wszystkim uwielbiam to, że moje dzieci widzą, czym jest sensowna praca – że mam priorytety, ale mogę żonglować tymi priorytetami i ostatecznie wszyscy wygrywają. Czasami jestem pewien, że są zirytowani, kiedy nie jestem na ich zawołanie. Ale w głębi duszy wiem, że lekcja, którą im wysyłam, polega na tym, że jestem sobą, posiadam własne pasje i dążenia i mam nadzieję, że nauczy ich to podążania moimi śladami.