contador gratis Skip to content

Dlaczego żałuję, że nie narzekałem, że jestem domyślnym rodzicem

Nie narzekaj, że jesteś domyślnym rodzicem
Stefanie Harrington Photography

Jestem bardzo zmęczony czytaniem artykułów o „domyślnym rodzicu”.

Rozumiem – jeśli jesteś mamą, prawdopodobnie czujesz ciężar utrzymania rodziny na powierzchni. Musisz umówić się na wizyty u lekarza i zaplanować przyjęcia urodzinowe. Ty jesteś zawsze ten, który dodaje „mleko” do listy zakupów, a ty planujesz posiłki. Kładziesz dzieci do łóżek, a potem nadal czujesz, że jest jeszcze tysiąc innych rzeczy, które musisz zrobić, zanim faktycznie uderzysz w worek. Wiele codziennych, niewdzięcznych zadań spada na ciebie, ponieważ jesteś domyślnym rodzicem.

Rozumiem, jak się czujesz, bo kiedyś byłem taki jak ty. Kiedyś podzieliłem się tym wirusowym artykułem o „domyślnym rodzicu” z przyjaciółmi. Długo o tym rozmawialiśmy i pamiętam, że powiedziałem im, że jestem zdecydowanie domyślnym rodzicem i że czasami uniemożliwia to mi życie.

Przez wiele lat zajmowałam się wieloma zadaniami związanymi z prowadzeniem gospodarstwa domowego z dziećmi – planowaniem posiłków, zapisami na obozy i doborem pieluch w odpowiednim rozmiarze. Pracowałam też poza domem, ale ponieważ moja praca była bardziej elastyczna niż mojego męża, przyjąłam rolę rodzica, który zwykle przebywał w domu z chorym dzieckiem. Ale moje życie nie było „niemożliwe”.

Moje życie było chaotyczne i niedoskonałe, ale było świetne. Żałowałam, że nie zatrzymywałam się częściej, żeby o tym myśleć, zamiast spędzać tyle czasu na skupianiu się na tym, kto ostatnio odkurzył salon. Ponieważ teraz nie jestem już domyślnym rodzicem. jestem tylko rodzic. Mojego męża nie ma – okradziono nam po krótkiej walce z rakiem – a ja zostałam sama z trójką małych dzieci. Te „domyślne” rzeczy, które kiedyś robiłem, wydają się niczym w porównaniu z ogromnym zadaniem samodzielnego wychowywania dzieci.

Bycie domyślnym rodzicem w skądinąd szczęśliwym małżeństwie oznacza, że ​​masz luksus narzekania na to, kto zabiera dzieci do szkoły na zakupy lub pamięta o obcięciu włosów przed dniem robienia zdjęć. Oznacza to, że wiesz, że twój partner niesie część ciężaru, nawet jeśli jest nierówny. Oznacza to, że wiesz, że nie będziesz musiał podejmować każdej decyzji sam, nawet jeśli będziesz podejmować niektóre decyzje samodzielnie.

Nie mówię, że nie powinniśmy dążyć do większej równości w naszych związkach. Nie twierdzę, że to sprawiedliwe, że w związkach heteroseksualnych kobiety zwykle przyjmują większe role w domu. Chodzi mi o to, że chociaż praca „domyślnego rodzica” jest irytująca, nie jest nawet zbliżona do takiej samej ilości pracy, jaką trzeba wykonać, gdy jest się naprawdę samotnym rodzicem.

To, co jest tak trudne w byciu samotnym rodzicem, nie jest tym, na co narzekałem, kiedy byłem domyślnym rodzicem. Właściwie nie jest tak trudno upewnić się, że wszystkie szkolne dokumenty są ukończone, a dzieci odrobią pracę domową. Z pewnością jest to frustrujące i czasochłonne, ale tak nie jest ciężko.

Trudno jest być samotnym rodzicem, gdy kończy się dzień i nic nie zostaje, ale świadomość, że nie ma nikogo, kto mógłby czytać historie przed snem. Trudno jest w każdym meczu baseballowym pierwszej klasy, ponieważ nie będzie tam drugiego rodzica dla twojego dziecka. Trudno jest zawsze nosić swoje najmłodsze dziecko, ponieważ nie pójdzie do nikogo poza rodzicem – a ty jesteś tylko jeden.

To świadomość, że nie ma przerwy. Zawsze. Chodzi o to, aby wiedzieć, że kiedy zadzwoni pielęgniarka szkolna, na pewno będziesz musiał rzucić pracę, aby zająć się wymiotującym dzieckiem. To świadomość, że gdy dziecko rozłupuje głowę na stoliku do kawy, Ty (i tylko Ty) spędzisz noc na ostrym dyżurze. To świadomość, że kiedy dziecko budzi Cię w środku nocy, jesteś jedyną osobą, która będzie w stanie je uspokoić.

Wiem, że trudno być domyślnym rodzicem. Zastanowienie się nad rolami, które odgrywamy jako rodzice, to dobry pomysł. Ale zaufaj mi, nawet jeśli jest to trudne, masz to dobrze, jeśli jesteś domyślnym rodzicem. Z definicji domyślny rodzic ma kopię zapasową.

Żałuję, że nie mogę przenieść się z powrotem do roku temu z wielu powodów. Gdybym mógł pójść tylko na minutę, wybrałbym powrót do momentu, kiedy mój partner wracał do domu z pracy, wziął w ramiona wszystkie troje dzieci i zaniósł je na górę, żeby się pobawić przed kolacją. Jasne, w tym momencie zaplanowałem i ugotowałem posiłek, który jedliśmy i uporządkowałem więcej niż kilka katastrof. Ale był tam, w pełni i całkowicie, czyniąc całe nasze życie o wiele lepszym.