contador gratis Skip to content

Dlatego nie zapraszam cię do mojego domu

to-jest-dlaczego-nie-zapraszam-do-mojego-domu

© Shutterstock

Patrzę na zegar.

11:40

Mam mniej niż dwie godziny, zanim mój przyjaciel pojawi się na progu mojego domu, a wciąż jest wiele do zrobienia.

Nie potrzebuję nieskazitelnego domu, zanim ktoś przyjdzie. Mam jednak nadzieję, że będą w stanie przejść przez naszą kuchnię, nie zakrywając skarpet lepkim sokiem ani nie dźgając kawałkami wyschniętego ryżu. Dążę również do tego, aby toalety były wolne od kawałków papieru toaletowego i nie były przepełnione potworną kupą dziecka. Poważnie, dlaczego dzieci mają takie duże kupy?

Mierz Wysoko? Ja nie.

Przekonuję się, że wystarczy mi czasu, by wszystko uporządkować i zmienić siebie w coś reprezentacyjnego.

Wrzucam przypadkowe zabawki do koszy i chowam bałagan za drzwiami sypialni.

Lecę przez kuchnię z miotłą i mopem.

Wielokrotnie spuszczam wodę i szoruję toaletę, wrzeszcząc, żeby moje dzieci się ubrały.

Następnie szybko nakładam makijaż i zakładam ubrania, które wybrałam poprzedniego wieczoru.

Patrzę na zegar.

13:05

Dobra robota, Supermom. Dobra robota.

Za 25 minut będę przytulać przyjaciela i gawędzić milę na minutę.

[recirculation]

Postanawiam, że czas na relaks przy filiżance kawy. W końcu ciężko pracowałem, aby wszystko zrobić na czas.

Mój palec unosi się nad przyciskiem na Keurig, kiedy to słyszę…

„Moooooommmmmmmy!”

„Mommmmmmmy! Pomóż mi!”

Zbiegam po trzech schodach do naszej małej wanny i omal nie wychodzę z kałuży siusiu.

Co. Plik. Heck ?!

Mój 3-latek stoi tam i szlocha.

„Wysikałam” – woła.

Wściekły, ale ukrywając to najlepiej, jak potrafię, staram się ją rozebrać. Mokre ubranie przylega do niej.

„Pozwól mi to zrobić” – wrzeszczy na mnie.

** O co chodzi z 3-latkami? Poważnie, teraz chce potwierdzić swoją niezależność ?! Dlaczego nie mogła po prostu sikać do cholernej toalety, kiedy musiała ?! Teraz TO JEST niezależność. **

Odsuwa się ode mnie i wychodzi z łazienki. Wzdrygam się, widząc ślad siku, który zostawi za sobą, wspinając się po schodach do swojego pokoju, ale nie mam czasu, żeby się z nią przejmować.

Moje stopy i nogawki spodni są przemoczone moczem.

Wspaniały.

Szybko wycieram bałagan i czyszczę podłogę.

13:16

Nadal mogę być gotowy na 1:30, jestem tego pewien.

Biegnę na górę.

Moja córka woła, żebym zdjął sukienkę.

**Poważnie? Teraz ona potrzebuje mojej pomocy?! **

Próbuję, ale przyciski są małe (i wiele). Więc robię to, co zrobiłaby każda szalona, ​​ograniczona czasowo matka; Zrywam z niej tę sukienkę. Moja córka śmieje się histerycznie, podczas gdy guziki latają wszędzie.

Polecam jej, żeby założyła jakieś czyste ubranie i biegnę do mojej sypialni.

Postanawiam przebrać się w mój domyślny strój, czarną sukienkę maxi. Zdejmuję wszystko oprócz bielizny.

Nagle moje dzieci zaczynają krzyczeć, że w domu jest pszczoła.

Wpadają do mojej sypialni i wskakują na moje łóżko, podczas gdy ja tam stoję, patrząc na nich w szoku, prawie nago.

Widzę pszczołę (która w rzeczywistości jest muchą) przelatującą obok mnie i lądującą na oknie sypialni.

Uderzam w nie tym, co wygodnie trzymam w dłoni, stanikiem.

Cholera. Przegapić.

Znowu go uderzam i tęsknię za tym.

Ta głupota brzęczy wokół mojej głowy i ponownie ląduje na oknie.

Jest we mnie szalona bestia, która rzadko pokazuje swoją brzydką twarz, ale w tej chwili pojawia się dzika kobieta. Zaczynam zaciekle uderzać w muchę, z chórem moich dzieci w tle, krzycząc: „Łap, mamo, łap!”

Mucha unika każdego agresywnego uderzenia mojego stanika.

Nie wiem, co odrywa mój wzrok od tej muchy, ale moje oczy spotykają się z oczami sąsiada, który mieszka w mieszkaniu naprzeciwko mnie.

O. Nie.

Nie! Nie! Nie!

Mimo że zobaczyła mnie (i moje nagie piersi), upadam na podłogę szybciej, niż można powiedzieć „trzepaczka na muchy”.

Przez kilka chwil siedzę na podłodze, moja godność miesza się z zającami kurzu pod łóżkiem.

Powoli wstaję i zaczynam się ubierać.

Patrzę na zegar.

13:29

Zrobiliśmy to.

Słabo uśmiecham się do moich dzieci i udzielam im ostatniej rady.

„Nie pokazuj naszemu gościowi swoich sypialni ani pokoju zabaw i proszę, nie mów jej o muchie”.

Moje dziewczyny przytakują.

Siedzimy w salonie przez kilka minut. Ledwo mogę uwierzyć, że wyglądamy na tak opanowanych.

Dzwoni dzwonek do drzwi.

“Ona tu jest!”

Wszyscy, łącznie z psem, podskakują na powitanie naszego gościa.

Otwieram drzwi, żeby się przywitać.

Pierwsze słowa z ust mojej 3-latki:

„Cześć, nie możesz zobaczyć mojej sypialni ani pokoju zabaw, ponieważ są bałaganem…”

Na szczęście dla mnie nie wspomina o swojej mamie, która miota muchy.

Więc drogi przyjacielu, jeśli czujesz, że zaproszenia do mojego domu są rzadkie lub spóźnione, po prostu zamknij oczy i wyobraź sobie mój dom pokryty zabawkami i siusiu (ale nie wyobrażaj sobie mnie w majtkach bijącego muchy moim biustonoszem).