contador gratis Skip to content

Dlatego z wyboru identyfikuję się jako samotna matka

Czarna samotna matka z wyboru
Portra / iStock

Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem artykuł opublikowany w Washington Post Julie Kohler odrzuca termin „samotna matka z wyboru”, mówiąc, że tworzy on fałszywą hierarchię samotnych matek – co oznacza, że ​​niektóre samotne matki są lepsze od innych.

Chociaż artykuł wykonuje dobrą robotę, wyjaśniając powód odrzucenia terminu „samotna matka z wyboru”, pomija wiele kobiet. Historycznie, termin ten był kojarzony z prostymi białymi kobietami z wyższej klasy średniej, które wykorzystują swoje zasoby, aby zostać matkami z partnerem lub bez. W tym sensie termin ten wydaje się zarówno elitarny, jak i klasowy. Queer, kobiety o niskich dochodach i kolorowe samotne matki z wyboru są wymazane z tej narracji.

Dla mnie identyfikowanie się jako samotna matka z wyboru jest politycznym i wyzywającym aktem zapewniania mojej integralności cielesnej i wyboru reprodukcyjnego w społeczeństwie, które nie ceni czarnego macierzyństwa, a na pewno samotnego macierzyństwa czarnych.

Kiedy zdecydowałam się zajść w ciążę, miałam 33 lata i u szczytu kariery prowadziłam duży ośrodek badawczy na New York University. Wiedziałem, że chcę zostać matką i czułem, że zawsze znajdzie się wymówka, dlaczego to nie był właściwy czas: moja kariera, chwiejne finanse, małe mieszkanie w Nowym Jorku lub brak miłości mojego życia. Jednak żaden z tych powodów nie miał dla mnie znaczenia.

Do tej pory moje noce składały się głównie ze spędzania czasu z przyjaciółmi w lokalnym pubie, który czule nazywaliśmy południowym biurem (ponieważ znajdowało się na dole od naszego prawdziwego biura), aż do wczesnych godzin nocnych. Kiedy ogłosiłem podczas jednego z naszych wieczornych okrągłych stołów, że będę sam zajść w ciążę, szczęki opadły. “Jesteś pewny?” oni powiedzieli. Tak, jestem pewien. Potem podnieśliśmy szklankę i zaczęliśmy knuć.

W okolicach Walentynek 2009 zaszłam w ciążę z bliźniętami poprzez zapłodnienie in vitro, kosztowny i długotrwały proces, który jest poza zasięgiem wielu kobiet z problemami reprodukcyjnymi, w związku lub poza nim, zwłaszcza kobiet kolorowych i kobiet o niskich dochodach.

W Center for Reproductive Care na Columbia University i na moich zajęciach rodzenia otaczały mnie pary i bardzo często byłam tam jedyną bez partnera. W obu przypadkach nie widziałem wielu kolorowych kobiet. Nie obchodziło mnie to. Mój lekarz bardzo potwierdzał, mówiąc „Dasz radę”, w stylu Rosie the Riveter.

Kiedy mój żołądek zaczął się wybrzuszać, jeden z moich białych przyjaciół zapytał, czy obawiam się, że jestem postrzegana jako młoda, samotna czarna matka – co uznałem za kod powodujący obawę o stereotypy dotyczące czarnych matek w naszym społeczeństwie, które są na mnie podnoszone – biedni, nieodpowiedzialni, niewykształceni, pozbawieni mocy lub żyjący poza systemem. Odpowiedziałem bez większego wyjaśnienia Nie.

Szczerze nie obchodziło mnie, co myślą inni ludzie. Z własnego doświadczenia zrozumiałam również, że wychowywała mnie biedna samotna matka, że ​​to, w co uwierzyliśmy o czarnych samotnych matkach, czy to z wyboru, czy z konieczności, nie było prawdą.

„Twój mąż musi być taki podekscytowany, mówili. „Czy przestaniesz pracować, kiedy będziesz mieć dzieci?” Pytali też. Na tak wielu poziomach te pytania były problematyczne. Założenie o małżeństwie, prostolinijności, elastyczności w miejscu pracy, zarobkach i płatnym urlopie macierzyńskim zbiegło się niczym bolesne przypomnienie tego, jak daleko zaszliśmy (nie) jako społeczeństwo w odniesieniu do kobiet i macierzyństwa.

Nie mam męża, używałam IVF i kilkanaście razy odpowiadałam bez przeprosin na pytania o męża. Potajemnie ucieszyło mnie patrzenie, jak koła w głowie drugiej osoby próbują dowiedzieć się, „O co jej chodzi?” lub usiłować przeprosić. „Nie ma potrzeby przepraszania”, odpowiadałem: „W porządku. Nie wstydzę się.”

Używam terminu „samotna matka z wyboru”, ponieważ burzy on dominujące narracje na temat macierzyństwa i tego, kto może być matką na własnych warunkach. Nie dlatego, że dystansuję się od innych samotnych matek (czytaj: biedne czarne samotne matki). Wszyscy jesteśmy na tej łodzi macierzyństwa razem.

Dedykowany Joy Zarembce, Staceyann Chin i Julie Garnier