contador gratis Saltar al contenido

Do baristy, który powiedział, że nie lubi dzieci

barista-kids-rude-1
Straszna mama i Ian Ross Pettigrew / Getty

Niedawno siedziałem w kawiarni, popijając mokkę, pierwszy raz od ponad tygodnia sam. Dzień był jasny, a wszystkie okna otaczały mnie, a oczy bolały mnie, gdy przeglądałem zdjęcia z naszych ostatnich wakacji na plaży. Lubiłem być wolny od czterech par chwytających się dłoni i jęczących głosów. Podobało mi się, że jedynymi dźwiękami, które słyszałem, były popowe piosenki z lat 90. w radiu i cicha pogawędka innych osób, które tak samo jak ja potrzebowały kofeiny.

A potem usłyszałem, jak barista mówi do swojego klienta: „Nie lubię dzieci. Naprawdę nie mogę ich znieść. Może jeśli są sprytni, to trochę w porządku. Ale są tacy niegrzeczni, tak lekceważący. Nienawidzę tego.”

A może chodzi o to, że jestem mamą czwórki dzieci. Albo że jestem po prostu zbyt wrażliwa z natury. Albo że właśnie wróciliśmy z wakacji i desperacko potrzebowałem dobrego snu. Ale im więcej mówił ten barista, tym bardziej jego słowa docierały do ​​mnie.

Ponieważ wiesz co? Dzieci też są istotami ludzkimi. Tak jak ty i ja. Wyobraź sobie, że. A w jakiej innej sytuacji byłoby kiedykolwiek do przyjęcia podejść do kogoś i oświadczyć, że nie podoba ci się pewna część populacji? Zacznij wyrażać swoją nienawiść do grup ludzi, a zostaniesz nazwany bigotem lub osądzającym kutasem. Jak ty powinien być, dodam.

Ale źle mówisz o dzieciach? Nazywaj je bachorami i wypowiadaj ogólne stwierdzenia o tym, jak wszystkie z nich są niegrzeczne i lekceważące, a ty kiwasz głową ze zrozumieniem. Śmiech.

Rozumiem. Rodzaj. Moje dzieci mogą być niegrzecznym i lekceważącym. Nigdy nie siedzą spokojnie, nie wspinają się pod stoliki, odmawiają słuchania większości moich zasad, płaczą nad absurdalnymi rzeczami i nie zawsze mają sens. W pewnym sensie wydają się bardzo nieludzi. Bardzo obcy. Nie zawsze ich rozumiem. Ale wtedy mój mąż powie ci, że nie zawsze mnie rozumie. Bo czy nie wszyscy czasami zachowujemy się w niewytłumaczalny sposób?

Czasami jesteśmy głupi. Czasami jesteśmy niespokojni. Czasami jesteśmy bredni. Działamy pod wpływem impulsów, których nie powinniśmy. Mówimy rzeczy, których nie mamy na myśli. Myślimy o czymś, co jest jeszcze gorsze i niektórzy z nas uczą się tego nie mówić, a niektórzy nie. (Mówię do ciebie, panie Barista z kręconymi włosami. I ty też, prezydencie Trump.) Wszyscy jesteśmy do siebie podobni. Wszyscy pragniemy miłości, uwagi, uczucia, aprobaty i więzi. Ty, ja, twój szef, twój wróg i ten gówniany dzieciak z sąsiedztwa.

Dzieci! Są tacy jak ty i ja! To nowatorski pomysł, prawda?

Nie jestem jeszcze stary. A przynajmniej nie że stary. Ale jedno jest pewne: ja był raz dziecko. A jeśli wiem cokolwiek o biologii, jestem prawie pewien, że dotyczy to nas wszystkich. Więc jak to się dzieje, że niektórzy z naszych sąsiadów, przyjaciół i baristów nie mogą mieć odrobiny współczucia dla niższych, młodszych i bardziej niewinnych ludzi spośród nas? Wydaje mi się to oczywiste.

Pier paolo Cristaldi / Reshot

Wątpię, by barista z kręconymi włosami z tej kawiarni kiedykolwiek to przeczytał. Ale możliwe, że ktoś taki jak on to zrobi. A jeśli nie, to może jest ktoś, kto czyta, kto trochę toleruje dzieci, ale ma też dużo przewracania oczami. Tym ludziom, którzy czują urazę, gardzą lub przewracają oczami na prawie każde dziecko, które napotkają, mówię: Proszę, następnym razem, gdy będziesz chciał mówić źle o dziecku, zastanów się dobrze, kto może słuchać. To mogłaby być matka taka jak ja. A co gorsza, może to być dziecko takie jak moje.

Gdyby moja najstarsza córka podsłuchała tego dnia baristę, byłaby zmiażdżona i zdezorientowana. Bo oto cudowna rzecz w dzieciach: mają pełne przekonanie, że są pięknymi, magicznymi stworzeniami, godnymi czci. Nie rozwodzą się nad swoimi wadami. Albo twoja. Chociaż ten barista mówił podłe rzeczy, spojrzałaby na jego rozczochrane włosy, usłyszałaby jego głośny śmiech i zobaczyła, jak tworzy ładne projekty z pianką z przygotowywanej latte i byłaby pod wielkim wrażeniem. Śmiałaby się z nim. Podziękowałaby mu za bitą śmietanę na jej gorącym kakao i powiedziała, że ​​lubi jego niebieski fartuch. Wybaczyłaby mu jego niemiłe słowa i całkowicie go pokochała. Może też wczołgałaby się pod stół lub powiedziała coś niegrzecznego, ale zło wezmę razem z dobrym. A może ty też powinieneś. Ponieważ jedno jest pewne, dziecko jest najszybszym przyjacielem, jakiego kiedykolwiek się spotkasz.

Kiedy skończyłem robić zdjęcia, spakowałem swoje rzeczy, poszedłem prosto do domu i przytuliłem moje dzieci. Powiedziałem im, jaką wartość wnoszą do mojego życia, że ​​są tak samo ważni i żywotni dla zmiany naszego świata, jak każda wielka osoba, na którą patrzą. A kiedy najmłodsza z nich płakała później, ponieważ była zdenerwowana, że ​​nie pozwolę jej rozrzucać psiego jedzenia po całym pokoju, po prostu ją obejmowałem, kołysałem i całowałem w miękki, słodki policzek.

I nawet nie przewróciłem oczami.