contador gratis Skip to content

Do mamy upuszczającej dziecko w przedszkolu: wiem, jak się czujesz

Żłobek
Colleen Green

W tej chwili nasze poranne rutyny są dość dobrze ustalone. Mój mąż wstaje trochę wcześnie i zaczyna się przygotowywać. Potem wstaję i zaczynam się przygotowywać. Następnie tagujemy zespół przygotowujący malucha, a potem ruszamy – wychodzimy za drzwi i do pracy, szkoły i przedszkola – maluch i dwoje dorosłych, którzy są jeszcze w połowie gotowi.

Nie zawsze jest to łatwe. Nie zawsze jest ładny. Zwykle jest trochę tupania, trochę sapania i sapania, a nawet kilka łez (i to tylko ode mnie!) I przynajmniej jedno ubranie na zmianę (dla mnie i malucha). I nie zawsze tak było to łatwo.

Kiedy po raz pierwszy wróciłam do pracy na pełny etat, mój mąż został oddelegowany. To było trudne. To znaczy, wow. To było ponad trudne. Nadal nie jestem pewien, jak przetrwaliśmy te osiem miesięcy i jak przeżyłem powrót do pracy w samym środku niepowodzeń samotnych i pierwszych rodziców. Nasza córka była młodsza i ja byłem bardziej zmęczony, a stary, czasami nawet nie pamiętam tych wczesnych dni.

Tylko że ja mogą. Pamiętam każdy poranek z absolutną jasnością. Czemu? Ponieważ każdego ranka musiałem podejmować decyzję o zabraniu mojej córki i oddaniu jej pod opiekę innych ludzi, kiedy będę szedł do pracy.

Kochałem swoją pracę. Nadal kocham swoją pracę. Finansowo, nawet gdybym nie kochał swojej pracy, musiałbym do niej wrócić. Nasza rodzina potrzebowała moich dochodów.

Ale to nie sprawiało, że pozostawianie mojej córki w ramionach kogoś innego każdego dnia było mniej bolesne. Ból tego mnie dusił. Wspomnienie tego bólu wciąż mnie dusi.

Kiedy wychodziłam dziś rano z tego samego żłobka, podrzucając córkę, tak jak każdego ranka przed pójściem do pracy, obserwowałam matkę (która, przysięgam, musiała mieć właśnie 6 tygodni po porodzie) podrzucającą swoje dziecko.

W chwili, gdy zobaczyłem ją idącą w moim kierunku, dosłownie nie mogłem złapać oddechu. Wspomnienia tego, co czuła dokładnie w tym momencie, rozpaczliwie powróciły do ​​mojego mózgu.

Po raz pierwszy ujrzałem ją z długiego korytarza. Właśnie wyszedłem z klasy mojej córki, gdzie zakończyliśmy nasz własny poranny rytuał: przytulanie, przybijanie piątki, pocałunki i kocham was. Następnie wypycha mnie za drzwi i macha do mnie przez wszystkie cztery okna wychodzące na pokój – dwa przy drzwiach i dwa z boku. Przesyłamy sobie całusy, a potem ona biegnie do swoich przyjaciółek czekających w klasie. Czasami widzę, jak się przytulają. Idę z uśmiechem na twarzy, trzymając się mocno wspomnień naszej rutyny przez cały dzień.

A potem widzę tę matkę. Idzie wolno w porównaniu z moją pośpieszną bramą, zawsze martwiąc się o dotarcie do pracy na czas. Ona kołysze i tuli swoje dziecko, które jest wtulone w jej klatkę piersiową, z głową wtuloną pod brodę mamy.

Kiedyś moje dłonie owinęły się wokół mojej córki w ten sam sposób, miękkie kępki jej włosów łaskotały mój podbródek, gdy niosłem ją tym samym korytarzem. Teraz moje ręce były puste, a moja klatka piersiowa nagle zrobiła się zimna, bez żadnego dziecka.

Ma twarz na samym czubku główki dziecka, wchłaniając słodkie zapachy noworodka, które wszyscy znamy, wiesz, tak jak wszyscy. Odkryłem, że nieświadomie biorę głęboki wdech i przypominam sobie zapach, który czasami wciąż czuję na mojej córce, kiedy budzi się po raz pierwszy lub zaraz po kąpieli – ten noworodkowy zapach, ten zapach, który łączy mnie z moją córką.

Za każdym razem zamyka oczy na długie chwile. Wiem, mamo. Wiem, o czym myślisz. Myślisz, Dlaczego ją tu zostawiam? Czy będzie wystarczająco trzymana? Czy będzie tęsknić za moim zapachem i dotykiem tak samo jak ja za jej? Czy będą wiedzieć, co oznacza każdy z jej płaczów? Czy ona mi wybaczy?

Och, mamo, pamiętam to uczucie, wszystkie te uczucia. Te uczucia „Nie chcę zostawiać mojego dziecka” – właściwie wciąż mam te uczucia każdego dnia.

Och, mamo, aż za dobrze wiem, jak się czujesz.