contador gratis Skip to content

Do mojego syna rozpoczynającego liceum: Nie zapomnij o mnie

Nie zapomnij o mnie

W noc poprzedzającą naukę mojego syna w liceum, przeglądałem kanały i natknąłem się na to Szesnaście świeczek, jeden z filmów, który zdefiniował moje pokolenie. Wciąż pamiętam pierwszy raz, kiedy to zobaczyłem. Byłem na pierwszym roku w liceum i był to dzień balu maturalnego w mojej szkole. Mój najlepszy przyjaciel i ja nie zostaliśmy zaproszeni na tańce, więc pocieszaliśmy się dniem spędzonym w kinie. Powiedzieć, że kocham ten film, to mało powiedziane. Do dziś jestem beznadziejnie oddany Jake’owi Ryanowi.

Trzydzieści lat później ta 14-letnia dziewczynka jest rodzicem 14-letniego chłopca, który obecnie jest w dziewiątej klasie. Film, który sprawił, że byłem tak szczęśliwy i pełen nadziei, teraz wywołał kolejną emocję: strach. Czy mój syn wymknie się, pójdzie na przyjęcia, upije się i straci dziewictwo na tylnym siedzeniu „pożyczonego” samochodu? Cóż, nie, jeśli mam coś do powiedzenia na ten temat!

Następnego dnia, gdy spacerowałem po korytarzach jego liceum, wypełniło mnie przytłaczające uczucie nostalgii. Pamiętam, jak pierwszy raz odwiedziłem liceum i byłem przerażony jego wielkością i odległością między zajęciami. Czy zdążę na zajęcia na czas? Czy zapamiętałbym swój kod do szafki? A co jeśli wpadnę na ucznia z wyższej klasy? Gdzie usiadłbym na lunchu?

Liceum mojego syna jest około trzy razy większe niż szkoła, do której chodziłam. Jego pierwsza klasa, w końcu liczyła, zbliżała się do 800 uczniów. Ukończyłem w klasie 344 studentów. Nie miałem komputera – ani w domu, ani w szkole. Każdego roku miałem co najmniej sześć podręczników; mój syn nie ma. Nie jestem nawet pewien, dlaczego potrzebuje szafki. Biblioteka, która wydawała się nie mieć prawie tylu książek co moja, wyglądała naga i nieproszona. Podczas lunchu mieliśmy dwie możliwości. Dzisiejsza stołówka wygląda jak lokal gastronomiczny.

Teraz jest zupełnie inaczej. A jednak to wciąż to samo.

Kiedy obserwowałem innych uczniów, z których wszyscy byli tego dnia pierwsi, rozpoznałem zapał i strach na ich twarzach. Podeszli blisko swoich rodziców, ale uważali, aby ich nie dotykać. My, rodzice, potrzebowaliśmy otuchy i musieliśmy wypisywać czeki, ale wszyscy uważali, aby ich rówieśnicy nie widzieli, jak się do nas przytulają. A może było na odwrót: nasze dzieci nie chciały, żebyśmy się do nich przywarli. W liceum zacząłem odsuwać się od rodziców. Byłem pewien, że ich nie potrzebuję, że wiem najlepiej, że nie mają pojęcia, jak to jest być sobą. Jak bardzo się myliłem.

Z łatwością mogłem wyłowić kliki ze sposobu ubierania się dzieci. Byli chłopcy w szortach khaki i koszulkach polo, którzy uśmiechali się do wszystkich dziewcząt; chłopcy w spodenkach gimnastycznych i koszulkach, którzy witali wszystkich piątkami; uczniowie w szortach i podkoszulkach na ramiączkach, którzy wydawali się zblazowani swoim nowym otoczeniem; i nieliczni w dżinsach i koszulkach na guziki, którzy wyglądali na chętnych, kiedy podnosili wzrok znad telefonów lub podłogi. „Pary” (bo widziałem więcej niż jedną!) Szły korytarzem trzymając się za ręce. Dziewczyny, cóż, trochę się zmieniły. Wydają się dużo bardziej pewni siebie niż moje rówieśniczki z liceum.

Na ścianie wisiały plakaty przypominające uczniom o zapisaniu się na zdjęcia dla seniorów. Samorząd uczniowski aktywnie rekrutował, a cheerleaderki sprzedawały ubrania spirytusowe. Zamknąłem oczy i po raz kolejny byłem w połowie lat osiemdziesiątych. Słyszałem pozdrowienia i śmiech, które mnie otaczały, mieszające się z głosami z przeszłości. Wyczułem zapach, który nawiedza każdą szkołę i ścieżkę dźwiękową Klub Śniadaniowy grał w mojej głowie. Przeszedł mi przez głowę montaż, kiedy martwiłem się tylko, czy lakier do paznokci pasuje do moich kolczyków, czy zdążę do domu, żeby obejrzeć koniec. Szpital Ogólny i jak mógłbym wesprzeć mój nawyk AquaNet – dwie puszki tygodniowo. Mogłam udawać, że znowu mam 14 lat i nie jestem matką 14-latka.

I tak zaczyna się jego nowy rozdział. Jest zdenerwowany i podekscytowany i już odczuwa presję oczekiwań, które są dziś o wiele wyższe dla dziewiątej klasy niż te z przeszłości. Teraz wszystko się liczy. Mój syn jest teraz również sportowcem w liceum, biegaczem, co pasuje, gdy zaczyna maraton licealnego życia – poranne treningi, wieczorne sesje nauki, podróżowanie z drużyną na spotkania, chodzenie na mecze piłki nożnej, umawianie się z dziewczynami , Powrót do domu i tak, prawdopodobnie chodzenie na imprezy. Z każdą pokonaną milą nabierze doświadczenia i pewności siebie i będzie mnie mniej potrzebował. Trenuje na dzień, kiedy przekroczy linię mety i mnie opuści. Miejmy nadzieję, że będzie ciężko pracował, dobrze się bawił i przypomniał sobie wspomnienia, gdy pewnego dnia zabierze syna lub córkę do szkoły średniej. Chociaż chcę, żeby przekroczył tę linię mety, to boli.

Muszę powstrzymać się od śpiewania mu: „Nie zapominaj o mnie…”