contador gratis Skip to content

Do nastolatka, który powiedział mi, że mój samochód jest do bani

nastolatek-żart-z-samochodu-1a
Dzięki uprzejmości Clinta Edwardsa

Kilka weekendów temu jechałem obok dużego sklepu z pudełkami, gdy jakaś nastolatka siedząca na rowerze krzyknęła: „Twój samochód jest do bani!” Kiedy zdałem sobie sprawę, że mówi do mnie, przyszły mi do głowy dwie myśli: (1) Przynajmniej mam samochód. I (2) bez gówna.

Tak, mój samochód jest do bani. To Mazda Protégé z 2003 roku, z zardzewiałym, pozbawionym piasty tylnym kołem i poplamionym przez dzieci wnętrzem. Pachnie jak koleś, a kierownica jest wiecznie lepka. Nie myłem tego, kto wie, jak długo, bo szczerze, po co. Czasami szczerze się zastanawiam, czy to brud jest tym, co go trzyma. Ale to, co sprawia, że ​​jest najbardziej ssące, to fakt, że pod maską jest ten pasek, którego żaden żywy mechanik nie może powstrzymać przed piskiem. Zaufaj mi, widziałem wielu mechaników o tym problemie w trzech różnych stanach, ponieważ miałem samochód tak długo. To super dźwiękowy dźwięk. Falisty, wah-wah, który trzęsie autem, ziemią i oknami mojej okolicy.

Pięćdziesiąt tysięcy mil temu przestał piszczeć, gdy się rozgrzeje. Teraz, przy 200 000 mil, po prostu brzmi to tak, jakby samochód prosi o śmierć. I nic nie robi wrażenia na moich sąsiadach, studentach, z którymi pracuję, ani na nastoletnich dziewczynach kręcących się po mieście, jak grzechot mojego wstrętnego samochodu.

Więc dlaczego to zatrzymuję?

Dzięki uprzejmości Clinta Edwardsa

Cóż, to dobre pytanie, ponieważ kiedy byłem nastolatkiem, widziałem trzydziestokilkulatków jeżdżących gównianymi samochodami i zastanawiałem się, dlaczego je zatrzymali. To znaczy dorośli mają pieniądze, prawda? Mają pracę i ubezpieczenie. Kiedy byłem nastolatkiem, myślałem o wszystkich fajnych samochodach, które miałem pod trzydziestkę i wierz mi, żaden z nich nie brzmiał jak jeden z tych krzyczących roślin w Harry Potter filmy, które naprawdę mogą zabić osobę, jeśli nie nosi ochronników słuchu.

Oto uzasadnienie.

Kupiłem ten samochód 13 lat temu, kiedy Mel była w ciąży z naszym najstarszym dzieckiem. To był nasz pierwszy duży zakup i to był wielki interes i fajny samochód. Kupiłem go bez pieniędzy, ponieważ byłem kelnerem na studiach z dzieckiem w drodze. Dokonaliśmy każdej płatności. Każdy od pięciu lat. Zabrałem do domu całą trójkę dzieci ze szpitala tym samochodem. Pojechałem nim do Minnesoty na studia magisterskie, a potem do Oregonu, żeby zobaczyć moje pierwsze duże dziecko po pracy w college’u. Jest przesiąknięta wspomnieniami miliona rodzinnych wakacji, gorących randek z żoną i wielokrotnych przekroczeń granic stanu. To tło jednego selfie po drugim. Było tam dla wszystkich znaczących zmian życiowych, które wprowadziłem w wieku 20 i 30 lat. Nigdy nie opuścił naszej rodziny na poboczu i nigdy nie odmówił rozpoczęcia w zimny poranek.

Ale co najważniejsze, za to zapłacono!

Działa, a ja jestem spłukanym trzydziestokilkuletnim ojcem trójki dzieci i mam ograniczony budżet. Muszę zapłacić za piłkę nożną, gimnastykę, szkolne ubrania, artykuły spożywcze i milion innych rzeczy.

To najgorsza część dorosłego życia. Za każdym razem, gdy oszczędzamy wystarczająco dużo pieniędzy, aby kupić tę lśniącą, nową rzecz, którą chcemy (samochód, dywan na dole, wycieczka na jakąś tropikalną wyspę…), pralka gaśnie, zmywarka się psuje, lub odwiedzamy ortodontę i dowiedz się, że nasze dzieci potrzebują aparatu ortodontycznego. Każdego razu.

Życie teraz polega na wiązaniu końca z końcem. Chodzi o to, by trzymać głowę ponad finansową wodą. A więc wiesz co? Moje priorytety się zmieniły. Na tym etapie życia ostatnią rzeczą, na której mi zależy, jest imponowanie nastolatkom. Zależy mi na związaniu końca z końcem, dotarciu do pracy iz powrotem.

Oto twarda prawda, Teenage Girl Yelling At My Car: ten gówniany samochód był kiedyś całkiem przyzwoity. Ale teraz to po prostu to, co mam. Na to mnie stać. Wkrótce zasiądziesz za kierownicą jakiegoś POS wypełnionego okruchami, dzieci wrzeszczą z tyłu, szyby opuszczone, bo zeszłego lata zepsuła się klimatyzacja. Będzie wydawać okropny dźwięk, który przyprawi Cię o dreszcze za każdym razem, gdy nim jedziesz. Będziesz chciał czegoś lepszego, ale będą do zapłacenia rachunki, więc na razie wystarczy. Wrzucisz go prosto do grobu, ponieważ jedyną rzeczą gorszą od tego gównianego samochodu jest dodanie jeszcze jednej płatności do twojego finansowego arkusza kalkulacyjnego.

I nagle będziesz jechał na trening piłki nożnej swojego dziecka, a jakiś nastolatek, który ma już wymyśloną przyszłość, zacznie krzyczeć „Twój samochód jest do bani”.

Nienawidzę ci tego mówić, ale to twoja przyszłość, nastolatka krzyczy na mój samochód.

Nic z tego nie jest seksowne.

Ale to jest niedrogie.

Cieszyć się.