contador gratis Skip to content

Do rodziców w szpitalnej poczekalni: Masz zamiar przez to przejść

Poczekalnia szpitala rodziców
toeytoey / Shutterstock

Widziałem cię siedzącego tam dziś rano. Trzymając swoje dziecko, gdy czekałeś na odprawę, próbując się uśmiechać i utrzymywać dziecko w radości, aby się nie denerwowało. Widziałem cię, gdy wzywano cię w kółko: Prosimy o wypełnienie tych formularzy. Czy masz jakieś pytania? Sprawdźmy funkcje życiowe Twojego dziecka. Czy masz jakieś pytania? Czas na pre-op. Proszę tędy.

Widziałem, jak chwytasz swoje rzeczy, zwijasz wózek lub odbierasz dziecko. Widziałem nerwową determinację na twojej twarzy. Słyszałem twój wewnętrzny głos: Nienawidzę tego. Dlaczego tak musi być? Przejdziemy przez to.

Widziałem cię przed operacją. Oczekiwanie trwało tak długo, chociaż można było zobaczyć wokół ciebie pielęgniarki i lekarzy. Było tam tak wiele dzieciaków, wszystkie z własnymi historiami, własnymi bólami i własnymi lękami. Widziałem, jak uśmiechasz się przez zmartwienie, gdy twoje dziecko śmiało się z pielęgniarki puszczającej bańki. Widziałem wdzięczność na twojej twarzy, że okazała takie współczucie, kiedy twój syn odmówił noszenia szpitalnej koszuli.

Przyszły pielęgniarki. Wpadli anestezjolodzy i lekarze. Wszyscy byli mili, wszyscy próbowali cię uspokoić, wszyscy uśmiechali się do twojego dziecka. Co za uroczy dzieciak! Czy masz jakieś pytania? Nie. Chcę tylko wyjść i zabrać dziecko do domu. Chciałbym nigdy nie musieć tu przyjeżdżać. Powiedziałeś tylko „nie, żadnych pytań”.

Widziałem, jak kołyszesz swoje dziecko, próbując uspokoić was oboje w tak nieznanym środowisku. Widziałem, jak twój mąż pociera plecy twojej córki i próbuje ją rozproszyć zabawnym filmem na swoim telefonie.

Po tym, co wydawało się wiecznością i zbyt krótkim czasem, przyszli zabrać twojego malucha. Widziałem walkę na twojej twarzy. Ostatni ciasny uścisk, ostatni pocałunek, kiedy podałaś swoje dziecko nieznajomemu. Nie miało znaczenia, że ​​pielęgniarka miała uśmiech na twarzy – nie znałeś jej. Ona nie była tobą. Nie miałeś już kontroli. Widziałem, jak powstrzymałeś łzy, kiedy usłyszałeś płacz, a potem złapałeś męża za rękę.

Widziałem, jak do ostatniej chwili obserwowałeś, jak odchodziły twoje dziecko. Potem odwróciłeś się, zebrałeś swoje rzeczy i poszedłeś do poczekalni.

Widziałem, jak siedzisz. Po prostu ułożyłeś torby i rzeczy swojego dziecka. Pochyliłeś głowę w modlitwie, a potem po prostu siedziałeś spokojnie. Nie było już nic do zrobienia.

Widziałem, jak próbowałeś się rozproszyć, rozmawiając z innymi ludźmi w poczekalni. Widziałem, jak próbujesz odpocząć, czytać i nie gapić się na ekran gabinetu. Widziałem, jak nadzieja skacze w twoich oczach za każdym razem, gdy ktoś w fartuchu wchodzi, a potem cicho umiera, gdy zawołał kogoś innego. Widziałem, jak wyglądałeś przez okno lub wysyłałeś SMS-a przez telefon, czekając.

Kiedy w końcu zawołali twoje imię, widziałem, jak spieszyłaś się do lekarza, żeby porozmawiać. Widziałem, jak skinąłeś głową i trzymałeś męża za rękę. Widziałem, jak chwytasz swoje rzeczy i wychodzisz z intensywną ulgą i wyczekiwaniem na twarzy.

Udało ci się dojść do siebie, gdzie w końcu mogłeś znowu zobaczyć swoje dziecko. Nie miało znaczenia, jaki był w tej chwili wynik operacji; byłeś skupiony tylko na trzymaniu tego ciepłego ciała blisko siebie. Skinąłeś głową na instrukcje. “Czy masz jakieś pytania?” Obejrzałeś przewody, rurki i czujniki przymocowane do twojego dziecka i przytuliłeś go bliżej. Kołyszałeś się, kołysałeś i kołysałeś.

Kiedy w końcu zostałeś wypuszczony do domu, spojrzałeś z powrotem na poczekalnię. Patrzyłeś na miłe twarze personelu szpitala, dzieci na wózkach inwalidzkich i rodziców z determinacją na twarzach. widzę cię, myślałeś. Przejdziesz przez to.