contador gratis Skip to content

Droga córko, przepraszam, że jestem dla ciebie najtrudniejszy

najbardziej jak ja
Suzanne Hayes

Dostrzegam cię kątem oka, gdy siedzisz przy biurku i bawisz się, robiąc to, co robisz. Nie podchodzę bliżej, żeby zerknąć Ci przez ramię i zapytać o projekt, nad którym tak pilnie pracujesz. Nie martwię się, że może potrzebujesz pomocy, ani nie martwię się, że czujesz się wykluczony, ponieważ twój brat i siostra znowu bawią się razem i nie zostaliście zaproszeni do przyłączenia się do nich.

Szybko spoglądam na ciebie i mój wzrok przenosi się na twoje rodzeństwo. Moje oczy zatrzymują się na twoim bracie i siostrze, gdy głośno chichoczą i szepczą do siebie, tym razem zaśmiejąc się głośniej. Moje serce zamiera, a mój umysł pędzi od pytań o ich samopoczucie.

ja robić martw się o nich. Ogarnia mnie niepokój o twoją starszą siostrę i młodszego brata. Obawiam się, że twoja siostra nie kocha mnie bezwarunkowo i że tracę ją na rzecz jej przyjaciół, sportu i nastolatków. Zazdroszczę jej więzi z ojcem i myślę, dlaczego nie ja? Martwię się, że trzyma w sobie każdą emocję, każdy strach, każdą radość i każdy smutek, nie dzieląc się tym z nikim, a tym samym nie ucząc się, jak radzić sobie z życiowymi próbami. Widzę, jak bierze ciężar świata na swoje ramiona, próbuje zadowolić wszystkich innych, czuje potrzebę, aby zawsze być w porządku, zawsze dbać o siebie, ponieważ nie chce być dla nikogo ciężarem.

Martwię się też o twojego brata. To taki wrażliwy chłopiec i wszystko czuje tak głęboko. Na wszystko reaguje intensywnie, a jego emocje są tak ekstremalne. Martwię się, że moja cierpliwość jest dla niego za słaba. Martwię się, że nie wiem, jak go nauczyć umiejętności radzenia sobie, których potrzebuje, i że nie pocieszam go wystarczająco. Przykro mi z jego powodu, ponieważ jego rodzice rozwiedli się, gdy był jeszcze dzieckiem i został trzecim dzieckiem w domu samotnie wychowującego dzieci. Otrzymał ostateczny trzon rodzicielski na tak wiele sposobów i chciałbym móc zatrzymać świat i poświęcić mu całą uwagę, miłość i wsparcie, którego potrzebuje, aby nadrobić te pierwsze lata, kiedy jako maluch po prostu nie było wystarczająco mnie, żeby go kochać, jak najbardziej na to zasługiwał.

Martwię się o nich, ponieważ nie są tacy jak ja. Nie mogę ich rozgryźć. Nie wiem, co myślą, jak się czują ani jakie są ich wyjątkowe, emocjonalne potrzeby i no cóż, nie mówią mi. Ale z tobą, średnie dziecko, nie martwię się.

Ty, moje średnie dziecko, jesteś właśnie jak ja; mówisz mi, czego potrzebujesz, co czujesz i co myślisz. Nie muszę tracić dodatkowego czasu na zastanawianie się, co się dzieje w twojej głowie, lub zastanawianie się, czy to, że jestem sobą, na dłuższą metę cię skrzywdzi. Nie martwię się, bo cię rozumiem. Używasz humoru do odbijania się, twój umysł jest szybki i nadaktywny, a ty najpierw się o siebie troszczysz. Nie powstrzymujesz się i mówisz, co masz na myśli i masz na myśli to, co mówisz. Jeśli czegoś chcesz, prosisz o to, może nawet żądasz, ale nie zostawiasz mnie zgadywaniem. Możesz zareagować odrobiną animacji, ale nigdy nie czuję się odrzucony ani zraniony, ponieważ kiedyś miałem taką dokładną animację.

Nigdy nie odgadłem siebie ani moich reakcji na Ciebie. Do teraz. Teraz zdaję sobie sprawę, że myśląc, że wszystko rozgryzłem, spodziewałem się, że zawsze będziesz w porządku. Były chwile, kiedy stałeś się moim kozłem ofiarnym. Jeszcze wczoraj poprosiłeś mnie, żebym poszedł na górę i przyniósł ci piłkarskie ochraniacze na golenie, na co zwięźle odpowiedziałem: jesteś zdolny, dlaczego ich nie zdobędziesz. Wtedy to mnie uderzyło! Nigdy, przenigdy nie rozmawiałbym w ten sposób z twoim rodzeństwem. Nigdy nie rozmawiałbym z nimi w ten sposób, ponieważ tak bardzo się o nich martwię. A więc czas zacząć się o ciebie martwić.

Wziąłem twoją swobodną osobowość, twoją niezależność i przejrzystość za coś oczywistego i wykorzystałem to przeciwko tobie – nawet nie wiedząc, że to robię. Ile razy na ciebie warknąłem, tylko dlatego, że chciałem, aby twoje rodzeństwo usłyszało lekcję, którą ci mówiłem? Zbyt się o nich martwiłem, żeby ich uczyć, więc rozmawiałem z tobą, mając nadzieję, że to usłyszą. Ile razy przedstawiałem ci postawę, ponieważ byłem zdenerwowany lub zirytowany czymś, co zrobił twój brat lub siostra? Martwiłem się o nich, żeby zwracać się do nich bezpośrednio, ale nie martwiłem się o ciebie. Pomyliłem twoją łatwą naturę z niezwyciężonością.

Jak mogłem pozwolić na to i trwać tak długo? Byłem tak zajęty myśleniem, że jesteś w porządku, że mogłem sprawić, że nie jesteś w porządku. Obiecuję ci, że od dziś będę się o ciebie martwić.

ja jestem zmartwiony teraz. Martwię się, że źle cię wychowałem. Martwię się, że czujesz się wykluczony, kiedy twoje rodzeństwo tak często bawi się razem i nie zaprasza cię. Martwię się, że nie czujesz się tak kochany przeze mnie jak oni. Martwię się, że nie pomogłem ci wystarczająco w odrabianiu lekcji lub nie pochwaliłem cię wystarczająco za twój piękny charakter, życzliwą duszę i dojrzałość. Martwię się, że byłem dla ciebie zbyt surowy i że w dorosłym życiu przejawi się to w jakimś okropnym problemie ze zdrowiem psychicznym. Martwię się, że spędziłem wszystkie lata nie zamartwianie się sprawiło, że poczułeś się mniej niż lub niekochany. Przepraszam, że wcześniej się nie martwiłem.

Moja własna matka zawsze powtarzała, że ​​jesteś tak szczęśliwa, jak twoje najsmutniejsze dziecko i Bóg wie, że to prawda. Ale kiedy przestaje się martwić? Matkuję każdego z was inaczej, ponieważ jesteście całkowicie wyjątkowi, a jednak kocham was tak samo; moje serce jest tak przepełnione miłością do was wszystkich trojga i staram się jak najlepiej wychowywać was w sposób, który sprawi, że Wasza indywidualna podróż na drodze życia będzie odrobinę płynniejsza. Martwiłem się o nich z miłości i nie martwiłem się o ciebie też z miłości.

Naprawdę nie wiem, co robię jako matka, ale wiem, że daję z siebie wszystko każdego dnia. Wiem dokładnie, co chcę osiągnąć jako twoja matka. Chcę, aby każdy z was czuł się w 100% bezwarunkowo kochany przeze mnie każdego dnia swojego życia. Nie możesz zrobić nic, co sprawi, że przestanę cię kochać, a moim zadaniem jako mamy jest upewnienie się, że o tym wiesz, czujesz to i wierzę w to. Chcę, żebyście wszyscy czuli się przy mnie bezpieczni; wystarczająco bezpieczny, aby zawsze wyrażać ze mną swoje lęki, myśli, obawy, nadzieje i potrzeby. Chcę, żebyście nigdy nie byli sobie zazdrośni; Mam nadzieję, że będziecie uczestniczyć w radościach, smutkach, złamanych sercach i osiągnięciach drugiej osoby, bez własnego ego i serc pełnych współczucia.

Chcę, żebyś wiedział, że robię wszystko – i od tego momentu będę robił – wszystko, co w mojej mocy, i zrozum, że wszystko, co najlepsze, nigdy nie wystarczy. Jestem niedoskonałą mamą, za bardzo się staram. Często jestem wyczerpany i każdego dnia mi się nie udaje, ale obiecuję Ci, że robię, co w mojej mocy, a niektóre dni będą lepsze niż inne. Każdego dnia budzę się i obiecuję sobie, że znów spróbuję być najlepszą mamą, uczę się na własnych błędach i jeszcze raz spróbuję.

I tak, słodka Noro, połóż głowę na poduszce tej nocy i wiedz, że jesteś kochany. Uwielbiam to, że ty i twoje rodzeństwo macie indywidualne talenty i osobowości i uwielbiam to, że relacje, które dzielę z każdym z was, są wyjątkowe. Moja miłość do każdego z was jest nie do zmierzenia i przez to identyczna. Mogę inaczej okazywać wam swoją miłość, ale z całą pewnością czuję to samo; to uczucie jest poza miarą, poza działaniem i poza opisem. Jest nieskończony, bezwarunkowy i satysfakcjonujący, i łączy nas wszystkich, tak że nasza czwórka łączy coś potężnego. Nie zamieniłbym tego na świat.