contador gratis Skip to content

Droga do macierzyństwa

102792758_Adoption_266644c-600 × 400

„Nie próbowałeś IVF ???”

Taką odpowiedź otrzymałem, gdy poinformowałem znajomego, że mój syn został adoptowany z Etiopii. Moja odpowiedź? Nie. Ja nie. Nie próbowałem byle co. Miałam trzy dość traumatyczne poronienia z rzędu; czego więcej można było spróbować?

Mój lekarz (tyłek, ale to osobna historia) skierował mnie do kliniki reprodukcyjnej kobiet na mnóstwo testów i opcji. Siedział z rękami założonymi na kolanach, potrząsnął głową i cicho powiedział: „Nie wątpię, że zajdziesz w ciążę. Możesz po prostu potrzebować pomocy ”.

„Nie wątpię, że zajdziesz w ciążę…”

Mike i ja zdecydowaliśmy w wieku 27 lat, że jesteśmy gotowi. Gotowy na dzieci. Poszłam do biura tego samego dupka i powiedziałam: „Chcę zajść w ciążę. Co ja robię?”

„Dużo seksu”.

Wydawało się to dość łatwe. W końcu widziałem wiele osób, które zachodziły w ciążę. Jak trudne może to być? Ale tam byłam po trzech poronieniach. Po miesiącach siusiania na patyki, czekania w laboratoriach, dwóch D&C i wielu, wielu łez, słysząc: „Nie wątpię, że zajdziesz w ciążę”.

Może nie chcieć zajść w ciążę.

Zadzwoniłem w sprawie skierowania i kilka dni później otrzymałem szalenie duży pakiet do wypełnienia. Historia medyczna, moja i Mike’a, opcje testów itp. To było przytłaczające. Paczka leżała na naszym stoliku od miesięcy. Znajdowały się na nim zdjęcia uśmiechniętych matek trzymających dzieci. Poczułem się jak gówno. Od czasu do czasu mówiłem Mike’owi: „Czy powinniśmy to zakończyć?”

“Nie teraz może później.” Wróciłby do swojego Wall Street Journal, nawet nie patrząc w górę.

„Ok, ja też nie mam na to ochoty”.

Wtedy pewnego dnia powiedziałem: „Robimy to? Czy zamierzamy pójść po testy i rozpocząć ten proces? ”

To wywołało długą rozmowę. Czuliśmy, że przeszliśmy już wystarczająco dużo. Nie chcieliśmy iść do przodu w tym kierunku. Mogliśmy się co do tego zgodzić. Zdaliśmy sobie sprawę, że posunięcie się naprzód może bardzo dobrze skutkować dzieckiem. Może to również skutkować dużym stresem, wielkim zgubem mojego ciała i być może faktem, że jeden z nas był „problemem”. Odejście nikomu nie oznaczało problemu i usunęło wiszącą nad nami czarną chmurę. Wyrzuciłem paczkę i spałem lepiej niż przez kilka miesięcy. Mike wydawał się nowym człowiekiem.

„Więc zajmiemy się tylko adopcją?” Zapytałam.

“Brzmi dobrze.” To człowiek, który ma niewiele słów. To było w zasadzie jak powiedzenie: „Tak! Nie mogę się doczekać! To brzmi jak świetny plan, aby iść naprzód ”.

I tak zrobiliśmy. Zawsze rozmawialiśmy o adopcji i oboje czuliśmy, że zawsze chcieliśmy to zrobić. Pamiętam, jak miałem 18 lat i dopiero zaczęliśmy się spotykać. Zapytałem go: „Co myślisz o adopcji? Chciałbym adoptować. ”

“Brzmi dobrze.”

Przysięgam, że wiedziałem już wtedy. I na szczęście znalazł do tej pory odpowiedniego pijanego studenta i zadał to pytanie.

Gdy nadeszła paczka od agencji adopcyjnej, od razu ją wypełniliśmy. Zapisaliśmy się na sesję informacyjną, przejrzeliśmy kraje i zamówiliśmy książki. My (głównie ja z pomocą) byliśmy na misji. Zamiast niepokoju i strachu byliśmy podekscytowani i zrelaksowani. Wiedziałem, że to dobra decyzja. To była opcja dla nas przez cały czas.

Czekanie było DŁUGIE !! Byłem niecierpliwy i szalony. Ale nigdy naprawdę się nie stresował. Kiedy po raz pierwszy zobaczyliśmy zdjęcie EJ, to było to. Wszystkie próby, poronienia i niepokój odpłynęły. I po raz pierwszy poczułem się wdzięczny za ten czas. Bez niego nie patrzylibyśmy na zdjęcie najsłodszego dziecka, jakie można sobie wyobrazić. Nasze dziecko.

Jest bardzo prawdopodobne, że możemy mieć dziecko biologiczne. Oboje zdajemy sobie z tego sprawę. Prawdopodobnie nie wymagałoby to nawet IVF, jak wspomniał mi mój nowy OBGYN. Mniej więcej rok po powrocie EJ do domu omawialiśmy plany dotyczące większej liczby dzieci. Trochę się martwiłem i czułem się winny, że nie tylko chciałem mieć jedno dziecko, ale w ogóle nie chciałem starać się o dziecko biologiczne. Mike powiedział: „Jeden i gotowe!” To jest teraz nasze motto.

Mam ogromny szacunek dla kobiet, które poddają się kuracjom niepłodności. Wymaga siły i wytrwałości. Nie byłbym w stanie tego zrobić. Ale myślę, że ważne jest, aby ludzie pamiętali, że ścieżki, które podążają kobiety w kierunku macierzyństwa, są różne. Nie wszyscy wykonujemy te same kroki. Niektórzy z nas zbaczają i wyznaczają inną ścieżkę. Nie lepszy, inny. Ale jestem wdzięczny każdego dnia, że ​​moja ścieżka się zboczyła…